MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Wywiad z Waldemarem Brzostkiem, wójtem gminy Ostrów Mazowiecka: "nie ludzie są dla wójta, tylko wójt jest dla ludzi"

Milena Jaroszewska
Milena Jaroszewska
M. Jaroszewska
Waldemar Brzostek nie miał kontrkandydata w tegorocznych wyborach samorządowych, dlatego w gminie odbyło się referendum. Waldemar Brzostek zdobył 4062 głosy "za", przy 931 głosach "przeciw", co przekłada się na 81,65% poparcia. Tym samym został wójtem na kolejną kadencję. Waldemar Brzostek piastuje stanowisko wójta nieprzerwanie od 5 listopada 1998 roku!

Tygodnik Ostrołęcki (M.J.): W wyborach samorządowych zdobył Pan ponad 4000 głosów. Choć było też kilkaset głosów przeciw. Czy jest Pan zadowolony z takiego wyniku?

Waldemar Brzostek: Tak, jest satysfakcja, że po ponad 25 latach sprawowania funkcji wójta zaufało mi prawie 82% wyborców. W Radzie Gminy też mamy większość: na 15 radnych 13 jest z mojego komitetu - co nie znaczy, że te 2 osoby są traktowane jako przeciwnicy. Jesteśmy po dwóch sesjach rady gminy i widzę, że będzie współpraca i konstruktywna dyskusja ze wszystkimi radnymi. Zaapelowałem o to na pierwszej sesji nowo wybranej Rady. Miniona kadencja nie była łatwa. To był trudny czas pandemii i wojny w Ukrainie, ale także wielkiej niepewności, czy zagrożeń wynikających z tego powodu. Mimo tego zrealizowaliśmy swoje plany i programy inwestycyjne. Gmina dalej rozwija się dynamicznie i na wielu płaszczyznach. Podjęliśmy także bardzo niepopularne, ale nieodzowne dla dalszego funkcjonowania samorządu decyzje dotyczące likwidacji 4 szkół. To nie przysparza od razu zwolenników, na efekty tych działań trzeba poczekać. A jeśli przeanalizujemy 6 wcześniejszych kadencji i wyniki wyborów w latach ubiegłych, to można zauważyć, że zawsze moją kandydaturę popierało około 4000 wyborców. To świadczy o tym, że te lata nie zostały zmarnowane. Cieszę się z tego.

W tym roku wystawił Pan też kandydatów do rady powiatu.

Zgłosiła się do mnie grupa osób, które chciały wystartować, ale nie z komitetów "partyjnych". Dlatego postanowiliśmy wystawić kandydatów także w wyborach do rady powiatu w trzech (z czterech) okręgach wyborczych. Wprowadziliśmy jednego radnego. Ten wynik nas satysfakcjonuje, bo komitet był tworzony w ciągu 2 miesięcy przed wyborami, a więc w ostatniej chwili. Zdobyliśmy w każdym z okręgów dużą liczbę głosów, choć nie przełożyło się to na mandaty. Myślę, że wyciągniemy wnioski z tej kampanii, które wykorzystamy w przyszłości.

Kiedy startował Pan po raz pierwszy na wójta, spodziewał się Pan, że to będzie zawód na całe życie zawodowe? "Zawód wójt"?

Nie spodziewałem się. Pierwszy wybór mojej osoby na stanowisko wójta został dokonany przez Radę Gminy, która liczyła 22 radnych, a 12 poparło moją kandydaturę. Pamiętam dobrze tamten dzień. Było to 5 listopada 1998 roku. Potraktowałem wówczas wystartowanie w wyborach na wójta jako nową przygodę zawodową. Miałem program na rozwój i funkcjonowanie gminy. Po wyborze, moi przeciwnicy dawali mi najpierw 3 miesiące, potem pół roku. Mówili, że wytrzymam tylko do końca kadencji. W zeszłym roku uzbierało się 25 lat.

I z tej przygody zrobił się, jak pani powiedziała, „zawód”. Wcześniej byłem nauczycielem w gminnych szkołach, w tym 8 lat dyrektorem szkoły.

Jak wyglądała praca wójta 25 lat temu, a jak jest teraz?

Myślę, że teraz większe są oczekiwania mieszkańców od samorządu. To nowoczesne, europejskie społeczeństwo. 25 lat temu głównymi bolączkami gminy było brak dróg bitumicznych i słabe zwodociągowanie gminy, czy zaniedbane szkoły. Gmina była zwodociągowana poniżej 30%. Wodociąg miały jedynie duże miejscowości. A podłączenie do gminnej sieci wodociągowej było i jest, bardzo ważne dla mieszkańców; szczególnie dla rolników nastawionych na produkcję mleczną, którzy musieli mieć wówczas aktualne wyniki badań wody z własnych studni, które nie zawsze spełniały wymogi sanitarne. Gdy pojawił się wodociąg gminny dostarczający wodę, spełniającą wszystkie wymogi sanitarne, problem został automatycznie rozwiązany. Oczywiście, tak jak lata temu, tak i teraz ludzie oczekują dobrych dróg. Ale nie tylko. Staram się nie być wójtem, który siedzi za biurkiem: jeżdżę na zebrania, spotykam się z mieszkańcami, którzy dzielą się swoimi pomysłami dotyczącymi rozwoju gminy, interesują się jej losem. I chcą więcej: nie tylko dróg i wodociągów, ale także budowy instalacji solarnych, czy fotowoltaicznych. Dalszego rozwoju szkół, remontów i doposażenia w sprzęt świetlic wiejskich. Czekają na ścieżki rowerowe, sołeckie place zabaw czy siłownie zewnętrzne. W gminie od kilku lat funkcjonuje fundusz sołecki i to mieszkańcy na zebraniach wiejskich decyduję na co przeznaczyć część gminnego budżetu. W ubiegły roku była to kwota ponad 1 miliona złotych. Widzę tu dużą aktywność i zaangażowanie naszych mieszkańców, także ludzi młodych. To cieszy.

Praca zawsze wyzwalała we mnie pokłady pozytywnej energii, pomysłów. I dalej tak jest. Co prawda lat przybywa, ale z drugiej strony przybywa też doświadczenia. Znam mieszkańców, oni mnie znają i to także pomaga w pracy.

Jakie są plany na tę kadencję?

Na pewno będziemy kontynuować remonty dróg, bo choć drogi gminne są w dobrym stanie to te, które powstały 20 – 25 lat temu, wymagają kapitalnych remontów. Będziemy też budować nowe drogi. Warto dodać, że w naszej gminie liczba mieszkańców jest na podobnym poziomie jak 25 lat temu – około 13 tysięcy, mimo niżu demograficznego w kraju. Niestety, to nie znaczy, że w gminie rodzi się tak dużo dzieci. Ale ludzie migrują do nas, przeprowadzają się do naszej gminy. Tu budują swoje domy, zakładają rodziny. Tworzą swoje nowe miejsce do życia. Powstają całe osiedla, dlatego potrzebna jest rozbudowa wodociągów gminnych, kanalizacji, przydomowych oczyszczalni ścieków, czy tworzenia nowych dróg.

Planujemy modernizację stacji uzdatniania wody: w gminie mamy 6 takich stacji i to zapewnia wodę wszystkim mieszkańcom, ale w związku z tym, że gmina się rozbudowuje, planujemy modernizacje 2 stacji uzdatniania wody: w Jasienicy i Starym Lubiejewie. Kończymy też przygotowanie dokumentacji na budowę kanalizacji w Starym Lubiejewie. Uzgodnienia z poprzednim, jak i z obecnym burmistrzem miasta Ostrów Mazowiecka są takie, aby miejscowości położone wokół Ostrowi zostały przyłączone do miejskiej kanalizacji. Cieszymy się z tego, bo nie musimy budować własnych oczyszczalni ścieków, a miasto posiada rezerwy, aby odbierać ścieki od naszych mieszkańców. Po zakończeniu inwestycji w Starym Lubiejewie pomyślimy o podłączeniu kolejnych miejscowości do gminnej sieci kanalizacyjnej, które położone są wokół miasta Ostrów Mazowiecka.

Wkrótce zostanie także otwarty, pierwszy w tej części powiatu, żłobek samorządowy w Nagoszewce. Żłobek został sfinansowany z programu Polski Ład oraz z rządowego programu Maluch Plus. Przy żłobku powstanie także gminna tężnia solankowa. Dalej chcemy inwestować w gminne szkoły, m.in. planujemy wybudować salę gimnastyczną przy szkole w Dudach i rozbudować szkołę w Jelonkach.

Będziemy dalej inwestować w ochotnicze straże pożarne – niedawno OSP Komorowo otrzymała nowy średni wóz bojowy. Zakup zrealizowaliśmy dzięki pozyskanym przez gminę środkom unijnym. Samochód już brał udział w swojej pierwszej akcji bojowej. Planujemy wymienić także samochody bojowe w innych strażach. Nadal będziemy także wspierać Koła Gospodyń Wiejskich, których na terenie gminy mamy ponad 20. Stoły regionalne, które koła przygotowują na gminne dożynki zawsze robią ogromne wrażenie na naszych gościach.

Modernizujemy też remizy i świetlice gminne - wkrótce będziemy przebudowywać świetlice w Starym Lubiejewie i Pałapusie. Przygotowujemy też dokumentację na remont świetlicy w Przyjmach.

Inwestujemy w odnawialne źródła energii. Fotowoltaika, panele solarne są już na wielu naszych gminnych obiektach: Urzędzie Gminy, większości szkół i świetlicach. Różnica w wysokości rachunków jest naprawdę widoczna. Gmina posiada, nadany kilkanaście lat temu przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej tytuł - Lider Ekologii na Mazowszu. Taki tytuł zobowiązuje do dalszego dbania o nasze środowisko naturalne. Złożyliśmy już wniosek na dofinansowanie montażu magazynów energii dla właścicieli instalacji fotowoltaicznych. Pozyskiwanie energii odnawialnej jest dla nas bardzo ważne. Liczymy na duże wsparcie unijne w tym zakresie.

W ubiegłym roku pozyskaliśmy środki z Samorządu Wojewódzkiego na gminne przeglądy kominiarskie. To mały projekt, ale bardzo waży i potrzebny, bo okazało się, że kominy w niektórych domach nie były czyszczone latami. Chcemy go dalej realizować, bo jest duże zainteresowanie.

Wspieramy także mieszkańców w wymianie starych pieców – oferujemy 5000 złotych dofinansowania do każdego pieca w ramach gminnego programu 5000 Plus. Program funkcjonuje kilka lat i co ważne, ten nasz gminny program można łączyć z programem rządowym „Czyste powietrze”. Dzięki naszemu wsparciu wymieniono już ponad 200 tzw. „kopciuchów”.

Marzy mi się jeszcze wybudowanie budynku gminnej biblioteki, która byłaby jednocześnie gminnym domem kultury. Mamy miejsce, wstępne plany, koncepcję. Przygotowujemy wnioski o dofinansowanie zadania ze środków unijnych. Chcielibyśmy zrealizować tę inwestycję w Komorowie. Obecnie tamtejsza biblioteka mieści się w ośrodku zdrowia – jeśli zwolnimy w nim miejsce, będziemy mogli rozszerzyć ofertę medyczną, czy rehabilitacyjną dla mieszkańców.

Ponadto, trwa nabór do Gminnego Zespołu Ludowego „Jastrzębiec”. Kierownikiem zespołu został pan Borys Wiktor Nosarzewski. Obecnie zgłosiło się 15 osób. Mamy nadzieję, że chętnych będzie przybywać, a zespół się rozwijał. Nazwa zespołu nawiązuje do naszego herbu, w którym jest jastrząb. I tak, mamy boiska jastrzębce, statuetki jastrzębce, a teraz będziemy mieć zespół ludowy „Jastrzębiec”.

Czy Pan też będzie tańczył w zespole?

Chciałbym, bo lubię tańczyć i jak tylko czas na to pozwoli. Pomysł na zespół ludowy zrodził się przy okazji konkursu folklorystycznego, który od kilkunastu lat odbywa się w Szkole Podstawowej w Dudach. W szkole tej działa również zespół „Przepióreczka”, ale po ukończeniu szkoły przygoda z muzyką i twórczością ludową się kończy. Dzięki gminnemu zespołowi „Jastrzębiec” ta przygoda może trwać dalej. Ale nie zamykamy się tylko na mieszkańców gminy – wiem, że do zespołu zgłosili się także mieszkańcy miasta. Mam nadzieję, że zespół zaprezentuje się wkrótce na gminnych dożynkach.

Czy ma Pan jakąś zasadę, którą zawsze kieruje się w swojej pracy?

Tak, trzeba pamiętać o tym, że nie ludzie są dla wójta, tylko wójt jest dla ludzi.

Dziękuję za rozmowę.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki