Ostrów Mazowiecka. Co się dzieje w mleczarni? Produkcji nie ma, firma jest zadłużona

Mieczysław Bubrzycki
Mieczysław Bubrzycki
Zaktualizowano 
Piotr Podolecki (z lewej) i Wojciech Sienicki kierowali związkiem zawodowym w mleczarni. Dziś już nie pracują
Piotr Podolecki (z lewej) i Wojciech Sienicki kierowali związkiem zawodowym w mleczarni. Dziś już nie pracują Mieczysław Bubrzycki
Ostrów Mazowiecka. Sytuacja ostrowskiej mleczarni jest kiepska. Firma jest bardzo zadłużona, nie płaci pracownikom, ale także kontrahentom, ma problemy z regulowaniem podstawowych płatności, np. za prąd czy odbiór odpadów.

Kiedyś Mazowiecka Spółdzielnia Mleczarska Ostrowia była znanym w kraju producentem wyrobów mleczarskich.

Trochę historii

Niestety, w grudniu 2009 roku do sądu wpłynął wniosek zarządu MSM Ostrowia o upadłość z możliwością likwidacji. Podobny wniosek złożył Invest Bank, który był największym wierzycielem mleczarni.

Kilka miesięcy później sąd ogłasza upadłość. Wtedy dostawców mleka przejęła już grupa Polmlek, ona także dzierżawiła od mleczarni część zakładu. Polmlek wyraża chęć zakupu zakładu.

W maju 2010 roku do zakładu wkracza syndyk, który postanawia wydzierżawić majątek mleczarni. Potem jednak ogłasza przetarg na sprzedaż. Sprawa budzi emocje, angażują się w nią lokalni samorządowcy. Dwa przetargi nie zostały rozstrzygnięte, w trzecim – w 2011 roku - mleczarnię kupuje Invest- Bank S.A., który jest jej największym wierzycielem. Nabywca płaci 45 mln zł, ale 90 proc. tej kwoty i tak wraca do banku, bo majątek był zabezpieczeniem kredytów. Bank wydzierżawia majątek mleczarni Spółdzielczej Mleczarni Spomlek z Radzynia Podlaskiego.

Potem jednak bank sprzedaje majątek mleczarni za 12 mln zł firmie ukraińsko-holenderskiej Milkiland EU. Weszła ona do Ostrowi w 2013 roku.

Nowy właściciel zapowiadał w Ostrowi milionowe inwestycje i zatrudnienie nawet 200 osób. Większość produkcji miała być sprzedawana w krajach unijnych. Dla Milkilandu Ostrowia miała być furtką na rynki krajów Europy Zachodniej. Milkiland ma wiele mleczarni w Ukrainie i Rosji, produkuje na rynek rosyjski, ukraiński oraz krajów Wspólnoty Niepodległych Państw.

Bronili praw pracowników

Od 2013 roku niewiele było wiadomo o tym, co dzieje się w ostrowskiej mleczarni. W 2015 roku zawiązuje się w mleczarni komisja zakładowa NSZZ Solidarność. To jedyny związek zawodowy w firmie, na początku 2016 roku było w nim 58 pracowników ze 120-osobowej załogi. Przed upadkiem mleczarni, w Mazowieckiej Spółdzielni Mleczarskiej „Ostrowia” działały trzy związki zawodowe.

Związek powstał, kiedy sytuacja w mleczarni zaczęła się pogarszać po nałożeniu przez Rosję embarga na eksport wyrobów mleczarskich. Pogorszyła się też sytuacja pracowników: obniżono im zarobki, nie płacono też świadczeń z socjalnego funduszu zakładowego.

Związek powstał po to, aby pilnować praw pracowniczych i mamy w tej sprawie pełne poparcie załogi

– powiedział nam wtedy Piotr Podolecki, przewodniczący komisji zakładowej NSZZ „Solidarność”, inżynier ze specjalnością BHP, w mleczarni od 2012 roku. - Powstanie związku to efekt nieprzestrzegania przez pracodawcę praw, które mają pracownicy. Mamy nadzieję, że to się poprawi dzięki naszej działalności.
Odkąd powstał związek, w mleczarni była niejedna kontroli inspekcji pracy.

Potem Piotrowi Podoleckiemu pracodawca wręczył cztery nagany. Sprzeciwy ukaranego nie zostały uwzględnione, podobnie jak krytyczna opinia w tej sprawie komisji zakładowej związku zawodowego. Wygrał potem dwie sprawy przed sądem, dwie nagany zostały oddalone, a dwie zostały odparte z powodu błędów proceduralnych pracodawcy przy wręczaniu pism.

Związku prawie już nie ma

Na początku tego roku pisaliśmy o mleczarni po liście od czytelnika, który zarzucał szefom mleczarni mobbing pracowników. Podawał liczne przykłady. Na naszych łamach odniósł się do tych zarzutów Oleg Spivak, dyrektor zakładu w Ostrowi. Zapewnił, że zna sytuację i że nieprawidłowości powstały za poprzedniego dyrektora.

Tymczasem w mleczarni został ogłoszony spór zbiorowy między NSZZ Solidarność a pracodawcą.

Niedawno rozmawialiśmy o tym z Piotrem Podoleckim, szefem NSZZ Solidarność w mleczarni. Nie jest już pracownikiem, choć wciąż jeszcze jest członkiem związku.

- Zostałem zmuszony do zwolnienia się przez kwestie finansowe – powiedział. - Miałem umowę akordową, pracodawca nie wzywał mnie do pracy, przez co wypłacano mi najniższą płacę krajową. Drastycznie spadały mi więc wszystkie średnie do odprawy i ewentualnych odszkodowań. Ponadto bezprawnie wręczyli mi wypowiedzenie warunków płacy, sprawa jest w sądzie. Także zastępca przewodniczącego związku Wojciech Sienicki, później p.o. przewodniczącego, otrzymał wypowiedzenie warunków pracy i płacy, był w mleczarni do końca lipca. W tym wypadu sprawa także jest w sądzie, bo obaj byliśmy chronieni. A związek zawodowy już prawie się rozpadł.

- A co dzieje się w zakładzie?**

- W mleczarni jest mediator z inicjatywy pracodawcy, koszty jego działalności w całości ma ponieść pracodawca, ale póki co efektów większych brak. Uważam, że jest to działanie na zwłokę. Sprawą interesują się media ogólnopolskie, możliwe że niedługo zakład będzie w którejś z ogólnopolskich telewizji. Dyrektor zakładu podał się do dymisji, pracodawca oddelegował do Ostrowi dwie osoby, które mają „uzdrowić” zakład, jednak uważam, że to także jest granie na czas. Wszystkie konta są zablokowane przez komornika. Ludzie nie mają wypłat, nie wiadomo jednak dlaczego komornik nie odblokował konta, żeby zrobić wypłaty pracownikom. Milkiland powołał do życia kolejna spółkę o nazwie Cremo Vite, ostatnio część pracowników otrzymała swoje zaległe pobory właśnie z tej spółki. Nowa kadrowa w mleczarni na wszelkie możliwe sposoby utrudnia pozyskanie dokumentacji potrzebnej do spraw sądowych, nie naliczyła (podobno na polecenie zarządu Milkilandu) należnych odpraw pracownikom. Kadrowa rezygnuje z pracy w Ostrowi i jest tu do końca sierpnia. Od poniedziałku 12 sierpnia poszła na urlop i nikt już nie uzyska żadnych dokumentów. To jeszcze nie wszystko. PZU wypowiedziało umowę ubezpieczeniową zakładu, bo nie wpłacał składek, które były potrącane ludziom. Pracownicy mają teraz problemy z uzyskaniem odszkodowań np. za śmierć bliskiej osoby lub urodzenie dziecka. Jest też ogromne zadłużenie w ZUS.

Co będzie dalej?

– Przyszłość zakładu nie jest jasna – mówi Piotr Podolecki. –

Proszkownie stoją, sery nie są produkowane. Pracowników już właściwie nie ma. Tym, którzy pozostali, cofnięte zostały przepustki na zakład. Jak ktoś chce wejść, musi zapisać się w książce u ochrony i wchodzi jako gość.

Myślę, że właściciel mleczarni nie ma zamiaru wznowić produkcji. Ci, którzy jeszcze są, zwalniają się z art. 55 Kodeksu pracy (pracownik może rozwiązać umowę o pracę bez wypowiedzenia, gdy pracodawca dopuścił się ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków wobec pracownika; w takim przypadku pracownikowi przysługuje odszkodowanie w wysokości wynagrodzenia za okres wypowiedzenia oraz odprawa – przyp. red.). Jednak pracodawca nie przyjmuje wypowiedzeń i każe wysyłać je pocztą. Sprawy trafiają do sądu, gdzie są przewlekane, z błahych powodów pozwy są odsyłane do uzupełnienia.

– Jaka jest szansa, żeby mleczarnia znów zaczęła produkować?**

– Właśnie dowiedziałem się, że pod koniec lipca złożony został do sądu wniosek o restrukturyzację. Jednak z nieoficjalnych informacji wiem, że z zakładu wywożone jest wszystko, czego nie zajęli bank i komornik: wiertarki, spawarki, przecinarki, a nawet imadła poodkręcane zostały od stołów warsztatowych. Moim zdaniem, nie ma nadziei, że zakład wznowi produkcję pod szyldem Milkiland. Może znowu znajdzie się ktoś, kto będzie chciał zakład przejąć i wznowić produkcję. Stan techniczny zakładu pozwoliłby na wznowienie produkcji, jednak trzeba byłoby ludzi do pracy i kogoś mądrego do zarządzania. Potencjał jest, a produkty białkowe osiągają wysokie ceny. Proszki z „Ostrowi” były bardzo dobrej jakości i nic nie stoi na przeszkodzie, oprócz Milkilandu, aby zakład funkcjonował.

O sytuację w ostrowskiej mleczarni zapytaliśmy firmę Milkiland EU. Z polskiego biura firmy otrzymaliśmy odpowiedź, że „kierownictwo w tej chwili jest na Ukrainie w sprawie uregulowania problemów”.

Zobacz inne materiały

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

O
Osoba

Osoby pracujące w tej firmie same przyczyniają się do upadku posłusznie słuchając się Ukraińców.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3