Ratusz: budowa mostu zastępczego bezpieczna!

Piotr Ossowski
Trwa budowa mostu zastępczego. Ostatnio pojawiły się obawy czy wbijanie pali nie zagraża budynkom na Starym Mieście, zwłaszcza sąsiadującej z placem budowy zabytkowej fary.

Takie pytanie zadał w interpelacji do prezydenta Janusza Kotowskiego radny Maciej Kleczkowski. Prezydent odpowiedzi jeszcze nie udzielił, ale właśnie ukazał się – w biuletynie ratusza – wywiad z Radosławem Parzychem, szef wydziału inwestycji w Urzędzie Miasta. Odnosi się on w nim także do tych wątpliwości. Radosław Parzych zapewnia, że praca ciężkich maszyn nie zagraża budynkom na Starym Mieście:

- Po pierwsze zastosowano technologię zmniejszania oporu przy wciskaniu pali, po drugie zainstalowano czujniki drgań, które na bieżąco przekazują informacje o wszelkich przekroczeniach drgań. Są one między innymi przymocowane do kościoła farnego – zapewnia Radosław Parzych.

I tłumaczy na czym polega technologia wbijania pali.

- Pale są potężnymi stalowymi rurami, pustymi w środku. Podczas ich mocowania wewnątrz zbiera się piasek, który w przypadku stawiania większego oporu jest usuwany specjalnym wiertłem, co pozwala na dalsze wciśnięcie pala bez dodatkowego oporu gruntu. Technologia ta została uzgodniona z projektantem przeprawy jako niezagrażająca okolicznym budynkom.

Szef wydziału inwestycji w wywiadzie odnosi się też do innych spraw związanych z budową mostu zastępczego, które pojawiają się w dyskusji publicznej. Między innymi do pomysłu, żeby most zastępczy budować nie tuż obok starego mostu, lecz na wysokości ronda „Łupaszki” – z wyjściem w rondo na skrzyżowaniu ulicy Goworowskiej i obwodnicy. Zwolennicy takiego rozwiązania podnoszą, że w takim przypadku drogi prowadzące do mostu zastępczego można by w przyszłości wykorzystać i na tej bazie wybudować kiedyś trzeci most, który z pewnością przydałby się Ostrołęce. Nie sposób odmówić racji takiej argumentacji, gdyż nawet po remoncie starego mostu komunikacyjne problemy miasta zapewne się nie skończą. Co na to szef wydziału inwestycji?

- Odpowiedź jest prosta, musieliśmy zapewnić jak najbliższy i najłatwiejszy dostęp do przeprawy z głównych dróg nr 61 i 53. Chcieliśmy też wykorzystać naturalne ułatwienia przy budowie dojazdów, czyli ulicę Spacerową (z możliwością dojazdu od ulicy Szpitalnej) oraz zjazd po drugiej stronie. Dlatego też po tamtej stronie rzeki nasyp prowadzący do przyszłego przyczółka biegnie w bezpośrednim sąsiedztwie wału, na którym ulica Warszawska prowadzi do mostu stalowego. Będzie on naturalnym wzmocnieniem na czas remontu starego mostu. Budowa przeprawy zastępczej w innej lokalizacji, choćby na przedłużeniu drogi z Przasnysza, wiązałaby się z koniecznością przebudowy całego układu komunikacyjnego na osiedlach Łęczysk i Pomian i znacznie podniosłaby koszty oraz przeniosła do miasta ruch pojazdów z dróg krajowych – czytamy w wywiadzie.

Radosław Żebrowski zapewnia także, że prace idą zgodnie z planem.

- Jesteśmy już umówieni z wojskiem na pierwsze dni października – do tego czasu musimy zakończyć prace ziemne i konstrukcyjne z obu stron Narwi oraz podporę na środku rzeki. Wojsko potrzebuje na zestawienie mostu około 4-5 tygodni. Następnie położymy nawierzchnię asfaltową i pod koniec roku powinniśmy już jeździć przeprawą zastępczą – mówi Radosław Parzych.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie