Ekshumacja ciała Krzysztofa Olewnika. Czy zwłoki znalezione w studzience pod Różanem, to zwłoki zamordowanego mężczyzny?

(pk) na podst. tvn24.pl
Ciało ofiary znaleziono dopiero po pięciu latach od porwania, w październiku 2006 r. w studzience na specjalnie wynajętej działce w lesie pod Różanem (pow. makowski, woj. mazowieckie).
Ciało ofiary znaleziono dopiero po pięciu latach od porwania, w październiku 2006 r. w studzience na specjalnie wynajętej działce w lesie pod Różanem (pow. makowski, woj. mazowieckie). Fot. sxc.hu
Udostępnij:
Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku podjęła decyzję o ekshumacji ciała Krzysztofa Olewnika. Istnieją bowiem wątpliwości, czy ciało odnalezione w 2006 roku to rzeczywiście ciało Olewnika. Decyzja została podjęta na wniosek rodziny porwanego. Termin ekshumacji nie jest na razie znany.

Przed planowaną przez śledczych ekshumacją zwłok Krzysztofa Olewnika, jego ojciec Włodzimierz mówi w TVN24: "Musimy mieć pewność, że palimy świeczkę na grobie syna".

Wątpliwości budzi jedna z próbek DNA, która różni się od właściwego kodu DNA Krzysztofa Olewnika. Po drugie, jak dowiedziała się TVN24, rodzina zmarłego w ogóle nie widziała jego ciała.

Poza tym, opinię która wskazywała, że ciało należy do Krzysztofa Olewnika wydano zanim dokonano jego badania, a przyczyny śmieci, które wpisano nie zostały potwierdzone. Śledczy oparli się wtedy na zeznaniach jednego z morderców - Sławomira Kościuka, który wskazał miejsce, gdzie zakopane był zwłoki.

Po przeprowadzeniu ekshumacji może się jednak okazać, że okoliczności porwania były zupełnie inne niż te powszechnie znane z opowiadań gangsterów, zamieszanych w porwanie.

Przypomnijmy. Krzysztof Olewnik, syn potentata branży mięsnej z Drobina pod Płockiem, został uprowadzony w nocy z 26 na 27 października 2001 r.

Rodzice 25-letniego wówczas mężczyzny znaleźli w jego domu tylko ślady walki i krew na ścianach. Kilka dni później zgłosili się porywacze. Zażądali okupu, wyznaczyli miejsce przejęcia pieniędzy. Tak rozpoczął się trwający latami dramat Krzysztofa i jego rodziny.

Porywacze wodzili za nos zrozpaczoną rodzinę Olewników, policję i kolejne prokuratury, które zajmowały się sprawą. Wyznaczali coraz to nowe miejsca przekazania okupu i nie zjawiali się, nie podejmowali pieniędzy. Prowadzący śledztwo zaczęli coraz mniej ufać rodzinie porwanego, ta zaś przestała wierzyć policji i prokuraturze.

Kiedy w lipcu 2003 roku rodzina przekazała w końcu okup (zrzuciła 300 tys. euro z jednego z warszawskich wiaduktów) - nie było tak jak na filmie. Nikt nie zatrzymał bandytów. A oni wzięli pieniądze i spokojnie wrócili do domów.

Miesiąc po odebraniu okupu przez porywaczy Krzysztof Olewnik został zamordowany. Ciało ofiary znaleziono dopiero po pięciu latach od porwania, w październiku 2006 r. w studzience na specjalnie wynajętej działce w lesie pod Różanem (pow. makowski, woj. mazowieckie).

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie