Zwłoki były w mocno posuniętym rozkładzie. Rodzina nie rozpoznała Piotra

(bb)
Piotr Bartosiewicz
Piotr Bartosiewicz Fot. Archiwum
Piotr Bartosiewicz na stronach internetowych Fundacji Itaka - Centrum Poszukiwania Osób Zaginionych figuruje jako sprawa nr 09-1307.

Wiele wskazuje, że 22-letni Piotr Bartosiewicz z Lipy, który zaginął 19 października, nie żyje. 6 listopada, w kanale melioracyjnym w Raszynie znaleziono zwłoki, prawdopodobnie Piotra. Jednak rodzina go nie rozpoznała...

Piotr Bartosiewicz na stronach internetowych Fundacji Itaka - Centrum Poszukiwania Osób Zaginionych figuruje jako sprawa nr 09-1307. Sprawa, dodajmy, wciąż aktualna. I dopóki tożsamość znalezionego mężczyzny nie zostanie jednoznacznie stwierdzona, Piotr nadal będzie poszukiwany, a jego bliscy - wciąż będą mieć nadzieję.

Wyszedł i nie wrócił

Piotr Bartosiewicz urodził się i wychował w Lipie, gm. Jednorożec. Po szkole średniej wyjechał ze swojej rodzinnej wsi do Raszyna, gdzie zamieszkał i pracował na budowie. Zaginął 19 października. Ostatni raz widziano go o godz. 5.00, gdy wychodził do pracy. Potem kontakt się z nim urwał, nie odbierał telefonów od rodziny.

Piotr ma 22 lata, 170 cm wzrostu, szare oczy. Ma, albo miał..., bo telefony komórkowe i klucze pasujące do mieszkania Piotra, które znaleziono 6 listopada przy zwłokach mężczyzny w Raszynie - dają podstawy, by o Piotrze mówić już w czasie przeszłym. Ale nadzieja też jest. Bo portfela, z którym Piotr się nigdy nie rozstawał, przy ciele nie było. Rodzina też nie zidentyfikowała zwłok.

Poszukiwania z poślizgiem

Z rodzicami miał słaby kontakt, jedynie telefoniczny, bardziej związany był z siostrą, która mieszkała w Warszawie. W Raszynie mieszkał z lokatorką. To ona powiadomiła siostrę Piotra, że chłopak od ponad tygodnia nie wraca do domu.

Gdy ta niepokojąca informacja dotarła do rodziców, ci zawiadomili policję.
- Zaginięcie 29 października zgłosiła na komisariacie w Jednorożcu matka mężczyzny - poinformowała nas mł. asp. Ewa Śniadowska z Komendy Powiatowej Policji w Przasnyszu.

To wtedy rozpoczęły się poszukiwania. Policja z Warszawy, która prowadziła w tej sprawie śledztwo, namierzyła telefony Piotra. Ciało znaleziono niedaleko bloku, w którym mieszkał. Przy zwłokach były oba telefony oraz klucze do domu. Brakowało jedynie portfela.

To nie jest Piotr

Rodzice i dwie siostry Piotra pojechali do Warszawy, aby zobaczyć ciało. Nie rozpoznali w nim swego syna i brata, chociaż część ubrań przypominała te, które nosił Piotr.
- Ciało było w mocno posuniętym rozkładzie - wyjaśnia ten brak pewności rodziny prokurator. - W takiej sytuacji potrzebne są dodatkowe badania, aby potwierdzić, czy rzeczywiście jest to zaginiony Piotr Bartosiewicz.

Ustalenie tożsamości mężczyzny potrwa kilka tygodni. Rodzina nie zdecydowała się na rozmowę z nami.

Więcej na ten temat przeczytacie w najbliższym papierowym wydaniu Tygodnika Ostrołęckiego.

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jan
Jak widac tekst juz zostal poprawiony, wiec nie mowi mi ze zle przeczytalem..
G
Gość
poinformowała siostrę po tygodniu od zaginiecia. zytaj dokładnie a potem komentuj.
j
jan
Piszecie, ze zaginal 19 pazdziernika, a lokatorka poinformowala siostre zaginionego, ze od ponad tygodnia nie ma go w domu - 18 pazdziernika, czyli de facto 1 dzien przed. A to ciekawostka...
Dodaj ogłoszenie