Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Przepisowy nieporządek

Jacek Pawłowski
Przepisy o utrzymaniu czystości i porządku w Ostrołęce to mieszanina banałów, pobożnych życzeń i niejasnych, nie dających się wyegzekwować paragrafów

W nadchodzącym tygodniu (7-14 kwietnia) do właścicieli nieruchomości w Ostrołęce zapukają miejscy strażnicy, inspektorzy sanepidu, strażacy i policjanci. Będzie to "kontrola mająca na celu sprawdzenie stosowania się mieszkańców do Uchwały nr 467/LIII/2002 Rady Miejskiej w Ostrołęce z dnia 28 czerwca 2002 r. w sprawie szczególnych zasad utrzymania czystości i porządku oraz zasad rozliczania usług w sprawie usuwania i unieszkodliwiania odpadów komunalnych na terenie miasta Ostrołęki". Tak napisał prezydent Ryszard Załuska w komunikacie do mieszkańców.
Jak mówi komendant Straży Miejskiej w Ostrołęce Piotr Liżewski, strażnicy mają obowiązek cały rok egzekwować od mieszkańców stosowanie się do uchwały o utrzymaniu czystości. Kwietniowa akcja ma na celu przejrzenie, co w mieście jest nie tak i wyjaśnienie ewentualnych sporów, np. czyim obowiązkiem jest sprzątanie chodnika.
Straż Miejska jest w sytuacji nie do pozazdroszczenia, bo w wielu miejscach regulamin utrzymania czystości i porządku w Ostrołęce nie daje się zastosować w praktyce. Niemożliwe jest wyegzekwowanie niektórych zakazów i nakazów, a bywa, że nie wiadomo, czy w regulaminie jest sformułowany zakaz, czy nakaz, bo przepis brzmi jak apel albo deklaracja. Tymczasem apele i życzenia można formułować w okolicznościowych odezwach, ale nie w przepisach, do których mieszkańcy muszą się stosować.
Przejrzyjmy zatem niektóre przepisy o utrzymaniu porządku w Ostrołęce.

Kosze będą, tylko kiedy?

Według regulaminu, kosze na śmieci ustawiane na ulicach i placach muszą spełniać trzy wymagania. Pierwsze dotyczy ustawienia koszów na przystankach autobusowych, zwanych w regulaminie "przystankami komunikacyjnymi". W myśl przepisów, na każdym przystanku powinien stać co najmniej jeden kosz. O tym, że nie na każdym stoi, wie każdy, kto podróżuje miejskimi autobusami.
Drugie wymaganie sprowadza się do tego, że na każdym chodniku czy skwerze generalnie powinny stać kosze na śmieci, ale odległości między poszczególnymi koszami zależą "od stopnia nasilenia ruchu pieszego". O tym, czy "stopień nasilenia" jest wystarczający do postawienia kosza, decyduje urzędnik. A jak wygląda to w praktyce, wiedzą na przykład sobotnio-niedzielni spacerowicze, którzy z wózkami, wrotkami i rowerami poruszają się np. wzdłuż alei Jana Pawła II, na której na długości trzech kilometrów nie stoi ani jedna śmietniczka! Takich ulic zapewne jest w Ostrołęce więcej.
Ostatnie wymaganie, które powinny spełniać kosze na ulicach i przystankach, ma charakter konstrukcyjny. Otóż "stosowane będą kosze uniemożliwiające składowanie odpadów pochodzących z gospodarstw domowych czy też powstałych w wyniku działalności gospodarczej". Chodzi po prostu o taką konstrukcję kosza, która uniemożliwi jednemu czy drugiemu cwaniaczkowi wyrzucenie wora śmieci z domu. W wielu miejscach Ostrołęki wciąż jednak stoją kosze w kształcie betonowych doniczek, do których bez problemu można cichaczem wrzucić to i owo. Czy Straż Miejska wyegzekwuje od zarządców ulic i przystanków ustawienie koszów odpowiadających regulaminowi? Otóż nie wyegzekwuje! Może liczyć wyłącznie na dobrą wolę zarządców. Wyobraźmy sobie bowiem taką sytuację. Do dyrektora MZK przychodzi strażnik miejski i mówi: "panie dyrektorze, proszę na przystankach ustawić kosze o konstrukcji odpowiadającej wymaganiom uchwały Rady Miejskiej!". "Ależ panie strażniku - powie na to dyrektor - w uchwale jest napisane, że takie kosze stosowane będą i ja pana zapewniam, że będą. Kiedy? Nie wiem, ale będą". "Aha, to przepraszam, życzę miłego popołudnia" - będzie musiał odpowiedzieć na to strażnik, bo w regulaminie nie został określony żaden termin, w jakim "stosowane będą kosze uniemożliwiające"... itd. Skoro więc nie ma wskazanego terminu, to nie jest to przepis, a pobożne życzenie.
- W wyniku kontroli sprawdzimy, gdzie nie ma takich koszy i zwrócimy się do wydziału gospodarki komunalnej, żeby zostały ustawione. Jeżeli zaś chodzi o sformułowanie "stosowane będą", to wydaje mi się, że sens tego przepisu jest taki, że docelowo będą ustawiane kosze o takiej konstrukcji jak mówi uchwała - domyśla się komendant Liżewski, ale unika jednoznacznych ocen.

Kolorowa segregacja

Pozostańmy jeszcze chwilę przy śmieciach. Wiadomo, że mieszkańcy Ostrołęki są zobowiązania do segregacji odpadów na szkło, plastik, papier i..., no właśnie, nie wiadomo co. Uchwała Rady Miejskiej zobowiązuje mieszkańców do oddzielania od reszty śmieci "odpadów niebezpiecznych powstałych w gospodarstwie domowym", ale już punkt dalej nakazuje dostarczyć mieszkańcom pojemniki do składowania "odpadów organicznych".
A zatem organiczne, czy niebezpieczne? Owszem, odpady organiczne czasami bywają niebezpieczne. Jednak pod pojęciem odpadów niebezpiecznych cały świat rozumie zużyte baterie, przeterminowane lekarstwa, puszki po farbach i lakierach itp. Zamęt pojęciowy w paragrafie dotyczącym segregacji odpadów nijak zresztą ma się do rzeczywistości, ponieważ tak naprawdę w Ostrołęce można segregować tylko trzy, a nie jak stanowi uchwała, cztery rodzaje odpadów. Firma Usług Komunalno-Sanitarnych dostarcza bowiem mieszkańcom pojemniki oraz worki na szkło, papier i plastik. Czwarty rodzaj pojemników pozostał na papierze jako martwy zapis, którym nikt się nie przejmuje. Niebezpieczne odpady trafiają więc na wysypisko między obierkami od kartofli i skorupkami od jajek, mimo że w uchwale jest zapis, iż niebezpieczne śmieci należy oddzielać.
O tym, że, nie wiedzieć czemu, radni poprzedniej kadencji zapisali w uchwale obowiązującą kolorystykę (żółty, niebieski, biały, brązowy) pojemników i worków na poszczególne rodzaje odpadów, wspomnijmy już tylko jednym zdaniem. Tylko dlatego, że rzeczywistość nie poddała się barwnej wyobraźni osób stanowiących lokalne prawo i FUKS na osiedlach domów jednorodzinnych rozdaje przezroczyste(!) worki do segregacji odpadów.

Problematyczna dezynfekcja kubła

Właściciele nieruchomości są zobowiązani przez regulamin do utrzymywania w czystości pojemników na śmieci i, uwaga, raz na kwartał muszą je dezynfekować. Zapis piękny, tylko jak go przestrzegać?
- Jest to problem - przyznaje komendant Liżewski, gdy zapytaliśmy jak Straż Miejska może wyegzekwować ten obowiązek. - Jest to trudne do sprawdzenia i nie odpowiem na to pytanie. Skoro już taki zapis jest, to powinna być prowadzona jakaś ewidencja, ktoś powinien się zajmować tą dezynfekcją. Nie wiem jak to powinno być rozwiązane, ale powinno być. Podobnie jak należy wyjaśnić sprawę worków i pojemników na śmieci.
Kolejny martwy przepis w uchwale o utrzymaniu czystości w Ostrołęce dotyczy terminów wywozu śmieci. Zapisane jest, że od listopada do marca na osiedlach domów jednorodzinnych śmieciarka powinna kursować co najmniej raz na dwa tygodnie, a przez pozostałą część roku co najmniej raz na tydzień. Tymczasem z terminarza największego ostrołęckiego śmieciowego operatora wynika, że przez cały rok obowiązuje harmonogram wywozu śmieci co 14 dni. Jest to terminarz zresztą bardzo logiczny, bo rodzina starannie segregująca odpady może zapełnić przez dwa tygodnie najwyżej pół kubła. Gdyby więc śmieciarka jeździła co tydzień, jeździłaby praktycznie na pusto. Po co jednak zapisano takie, a nie inne terminy w uchwale Rady Miejskiej?

Interpretatorzy, do piór!

Zapisów, budzących wątpliwości interpretacyjne, jest w tym regulaminie znacznie więcej, np. normy wytwarzania śmieci, które mieszkańcy muszą "wyrobić", sprawa pielęgnacji zieleni, "trwałe oznaczenia" miejsc na posesjach, na których stoją kubły na śmieci i inne.
Kiedy rozmawialiśmy z komendantem Straży Miejskiej, jak strażnicy będą interpretować poszczególne przepisy regulaminu utrzymania czystości w mieście, kilkakrotnie mówił, że będzie musiał o to zapytać Urząd Miejski. Skoro zatem komendant Straży Miejskiej ma problemy ze stosowaniem przepisów, to co powiedzieć o zwykłych mieszkańcach Ostrołęki?
Wygląda na to, że Rada Miejska podjęła uchwałę a życie potoczyło się własnym torem i nikt nie widzi w tym problemu. Ktoś może powie, że odstawanie od rzeczywistości i niejasność przepisów o utrzymaniu porządku w Ostrołęce to drobiazgi. Być może tak, ale chodzi o zasadę, bo przepisy prawa, w tym nawet regulaminu o wyrzucaniu śmieci i przycinaniu żywopłotów, stanowi się po to, by je stosować. Jeżeli zaś wydanie uchwały czystościowej było sztuką dla sztuki (w opisywanym przypadku jest to zresztą sztuka marnej jakości), to Ostrołęka długo jeszcze nie będzie czystym miastem.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki