MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Proces Jerzego Zięby. Propagator medycyny niekonwencjonalnej odpowiada za sprzedaż produktów leczniczych bez pozwolenia

Marcin Koziestański
Marcin Koziestański
Jerzy Zięba to przedsiębiorca i publicysta, propagator naturopatii i medycyny niekonwencjonalnej.
Jerzy Zięba to przedsiębiorca i publicysta, propagator naturopatii i medycyny niekonwencjonalnej. Fot. PAP/Tytus Żmijewski
Trwa proces Jerzego Zięby. Prokuratura oskarżyła go o sprzedaż produktów leczniczych bez pozwolenia. Grozi mu za to od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Na rozprawie 12 października zeznania składała pracownica Narodowego Instytutu Leków.

Przed Sądem Rejonowym Warszawa-Śródmieście trwa proces Jerzego Zięby. Znany polski przedsiębiorca, a także propagator medycyny niekonwencjonalnej, zgodził się na publikację swojego nazwiska i wizerunku. Jednak ani on, ani pozostała dwójka oskarżonych, nie stawili się na rozprawie 12 października.

Ostatni raz w sądzie Zięba pojawił się 1 czerwca. - Trudno mi zrozumieć, o co jestem oskarżony. Absolutnie nie przyznaję się do popełnienia zarzucanych mi czynów. Nie będę odpowiadał na żadne pytania - mówił wówczas Jerzy Zięba. Do winy nie przyznała się również druga z oskarżonych - Halina K. Natomiast trzeciego oskarżonego - Piotra D. nie było ani na czerwcowej rozprawie, ani na październikowej.

W związku z tym sędzia Urszula Gołębiewska-Budnik odczytała w czwartek wyjaśnienia ostatniego z oskarżonych. - Nie przyznaje się do zarzucanych mi czynów. Produkty oferowane w sklepie internetowym nie były produktami leczniczymi i nigdy nie były przez nas oferowane i wprowadzane do obrotu jako produkty lecznicze. Były to suplementy diety - mówił w czasie prokuratorskiego postępowania Piotr D.

Biegli nie badali produktów?

Następnym krokiem było przesłuchanie przed sądem świadka - Izy K.

- W 2018 r. pracowałam w Narodowym Instytucie Leków. Byłam zastępcą dyrektora ds. badań i kontroli. W naszym dziale przygotowywano opinie dla organów ścigania, prokuratury i policji. W 2018 roku wpłynęła do nas prośba z policji o sporządzenie opinii. Chodziło o to, aby ocenić, czy prezentacja produktów, które pojawiały się w internecie, na stronie pana Jerzego Zięby, spełniały definicje produktu leczniczego. Tę opinię podjęliśmy, uznając, że nasz instytut ma co do tego kompetencje - mówiła Iza K.

Świadek przyznała, że wydając opinię, biegli nie badali samych produktów, przyglądali się jedynie prezentacjom oferowanych leków.

- Na stronach internetowych pojawiały się informacje o właściwościach leczniczych produktów. To wystarczyło, by ocenić, że produkty oferowane były jako substancje lecznicze. Zapytanie od policji nie dotyczyło bezpieczeństwa produktów, tylko ich prezentacji - podkreślała pracownica NIL.

Następną rozprawę sędzia zaplanowała na 16 listopada.

"Policja zaaresztowała produkty"

Sprawa ma swój początek w kwietniu 2019 roku, kiedy to policja w asyście warszawskiej prokuratury weszła do magazynu firmy związanej z Jerzym Ziębą. Było to spowodowane zawiadomieniem Bartłomieja Chmielowieca - Rzecznika Praw Pacjenta, który na podstawie opinii biegłych wyraził podejrzenie, że Jerzy Zięba sprzedaje produkty lecznicze bez wymaganych zezwoleń.

Jerzy Zięba zamieścił wtedy relację na portalu społecznościowym, z której wynikało, że w siedzibie firmy są funkcjonariusze i zabezpieczają towar, który jest sprzedawany w sklepie. "Jest u nas policja, która przyjechała zaaresztować nam produkty na zlecenie prokuratury. Jestem po rozmowach z policją. Policja przyjechała zaaresztować produkty, które sprzedajemy rzekomo jako leki" – mówił Jerzy Zięba w jednym z filmików zamieszczonych w internecie.

Prokuratura informowała wtedy, że nadzoruje dochodzenie dotyczące wytwarzania, importu lub obrotu produktami leczniczymi. Śledczy przekazywali wówczas, że zabezpieczone w magazynach firmy produkty zostaną poddane ekspertyzie celem ustalenia ich rzeczywistego składu i charakterystyki.

Kim jest oskarżony?

Jerzy Zięba to znany w całej Polsce przedsiębiorca. Ukończył krakowską Akademię Górniczo-Hutniczą, ale karierę zrobił jako propagator naturo- i hipnoterapii. Ma tylu samo zwolenników, co przeciwników, którzy uważają, że głoszone przez niego metody leczenia to pseudonauka i są szkodliwe. Znany jest też ze swojej antyszczepionkowej działalności oraz walki z używaniem Wi-Fi.

Jerzego Ziębę wiele osób mylnie tytułuje lekarzem. W rzeczywistości jest naturoterapeutą z ponad 20-letnim doświadczeniem, dyplomowanym hipnoterapeutą klinicznym w Australii i USA, autorem książek „Ukryte terapie. Czego ci lekarz nie powie”, które sprzedały się w ponadmilionowym nakładzie. Jest wielkim orędownikiem leczenia chorób lewoskrętną witaminą C.

Przedsiębiorca, przeciwnik szczepień i zwolennik medycyny alternatywnej ma na swoim koncie już kilka procesów. Np. na początku marca br. Sąd Okręgowy w Poznaniu uznał go za winnego znieważenia i zniesławienia lekarzy z Kliniki Chorób Zakaźnych i Neurologii Dziecięcej przy ulicy Szpitalnej w Poznaniu.

od 16 lat

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo

Materiał oryginalny: Proces Jerzego Zięby. Propagator medycyny niekonwencjonalnej odpowiada za sprzedaż produktów leczniczych bez pozwolenia - Portal i.pl

Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki