Ostrołęka. Waldemar Salis nie jest już dyrektorem Zespołu Szkół nr 5 im. Unii Europejskiej

redakcja TO
Ostrołęka. Waldemar Salis został odwołany z funkcji dyrektora ZS nr 5 30 kwietnia 2019. Stracił stanowisko na skutek wyroku sądu lustracyjnego.

Chodzi o oświadczenie lustracyjne odwołanego dyrektora ZS nr 5 w Ostrołęce, w sprawie którego sąd lustracyjny wydał prawomocny wyrok.

Za złożenie oświadczenia lustracyjnego niezgodnego z prawdą pozbawia się osobę lustrowaną pełnionego stanowiska oraz nakłada zakaz pełnienia funkcji publicznych na okres od 3 do 10 lat.

61-letni Waldemar Salis dyrektorem Zespołu Szkół nr 5 im. Unii Europejskiej był przez 22 lata, od utworzenia tej placówki.

W przeszłości był nauczycielem WF oraz trenerem drużyny piłki ręcznej Trójka Ostrołęka (do 2013 roku). W 2005 roku kandydował do Sejmu z ramienia Partii Demokratycznej demokraci.pl.

Obowiązki dyrektora Zespołu Szkól nr 5 w Ostrołęce pełni teraz jedna z wicedyrektorek placówki, Ewa Oleksiak.

Taką oto rozmowę przeprowadziliśmy z Waldemarem Salisem w 2017 roku, gdy szkoła obchodziła 20-lecie: Waldemar Salis: Nie cierpimy na kompleksy

Oto fragmenty wywiadu

Okazją do naszej rozmowy jest Wasz jubileusz. 24 listopada będziecie świętować 20-lecie szkoły III LO powstało w 1997 roku, u schyłku województwa ostrołęckiego. Jaki był powód powołania nowego liceum, przy dwóch już istniejących?

Waldemar Salis - Inicjatorem powstania szkoły był ówczesny kurator oświaty Ryszard Załuska. Na przełomie lutego i marca kurator powołał nowe liceum, w maju ogłoszono konkurs na dyrektora, który mnie udało się wygrać, a 1 września odbyła się w nowo powołanej szkole wojewódzka inauguracja roku szkolnego. Zaczynaliśmy z ośmioma oddziałami, 263 uczniami. Pamiętam dokładnie, dlatego że tylu rodziców wpłaciło składkę na radę rodziców. A to był jedyny raz w historii szkoły, kiedy wpłacili ją wszyscy. Pierwsze rozpoczęcie roku szkolnego było deszczowe, moje przemówienie przerwała ulewa i musieliśmy gwałtownie przenosić się pod szkolny dach. Budynek jeszcze pachniał farbą, bo był w szybkim tempie wykańczany. Jakie były powody powołania nowego liceum? Miała to być pierwsza szkoła stworzona przez województwo ostrołęckie, więc to były takie trochę administracyjne ambicje. No, ale istniała też potrzeba demograficzna, wyż wchodził do szkół. (...)

A jak się czujecie, jako taka młoda szkoła wobec tradycji i renomy dwóch starszych liceów?

- Nie cierpimy na kompleksy. Mamy, wydaje mi się, najbardziej doświadczoną kadrę, z wieloletnim stażem. I uważam, że możemy być dumni ze wspólnych osiągnięć. Atutem tej szkoły jest, moim zdaniem, wspaniała atmosfera, prouczniowska, z życzliwym nastawieniem na ścisłą, demokratyczną współpracę z rodzicami. Udało mi się kolegów przekonać do tego, że najważniejszy jest uczeń i zadowolony z naszej pracy rodzic. To jest warunek trwania, dobrego trwania szkoły w tych trudnych dla oświaty czasach.

Mówi Pan o dobrej atmosferze, a do mnie dotarły opinie, że Pan lubi rządy twardej ręki; że jest Pan dosyć apodyktyczny, despotyczny. I że w szkole trudno „podskoczyć”, także nauczycielom. Prawda to czy nie? Na ile swobodnego myślenia, zasięgu kompetencji i inwencji własnej może pozwolić sobie w tej szkole nauczyciel? No i uczeń, powiedzmy?

- Prawdą jest na pewno, że jestem konsekwentny w opiniach i postępowaniu. Widzę białe albo czarne. Nie lubię rozpływania w szarościach. Na pewno nie jestem idealnym dyrektorem, nie mogę powiedzieć, że wszyscy mnie kochają, nauczyciele i uczniowie. Zawsze w każdej załodze znajdą się ludzie o odmiennym spojrzeniu, ale wtedy zawsze do wyboru jest kompromis, albo wolna droga. Ale nie zauważyłem, żeby pracownicy stronili od integracji, nie angażowali się w sprawy szkoły. W ponad 90 procentach, myślę, mówimy wspólnym głosem, w imię wspólnych spraw. W tym roku na Dzień Edukacji Narodowej zaproszeni byli też nauczyciele, którzy od nas odeszli przed wakacjami. To było dziesięcioro nauczycieli, „zredukowanych” przez reformę gimnazjalną lub emeryturę. Odeszli do innych szkół, bo na przykład w przedemerytalnym wieku nie potrafili się przestawić na pracę w liceum. Mówili, że bardzo żałują zmiany szkoły. Ja też żałuję ich odejścia, współtworzyli dobrą kadrę. Moja mama zawsze mi powtarzała: „Pamiętaj, żyj tak, by ludzie przez ciebie nie płakali”. Staram się tego trzymać. I sądzę, że w razie czego będę odchodził z tej szkoły z podniesioną głową, bez obawy, że mnie wywiozą na taczkach. Przez te dwadzieścia lat nie miałem specjalnych konfliktów. Mam ludzi nagradzanych nagrodami ministra, kuratora, prezydenta miasta. Są wśród nich także moi oponenci. Walczę o swoich pracowników, niezależnie od ewentualnych animozji. I o dobro szkoły. Myślę, że każdy w tej szkole ma prawo wyrażać własne poglądy. Szanuję za to i nauczycieli i uczniów. Jak sądzę, mogę też w każdej sytuacji liczyć na odpowiedzialność kolegów, o czym mogłem się przekonać podczas mego długotrwałego zwolnienia lekarskiego. Szkoła w tym czasie funkcjonowała bez zarzutu.
(...)
Co, zdaniem Pana, jest główną ideą tej szkoły?

- W każdej szkole priorytetem powinien być uczeń, ale w naszej szkole priorytetem jest słabszy uczeń. Bo my mamy takich większość. Bez intensywnej pracy z nimi szkoła nie miałaby żadnych szans. Staramy się wypracować z uczniami jak najwyższą tę „dodatnią wartość edukacyjną”. Wielu uczniów podejmuje to wyzwanie. I to jest największy sukces szkoły.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie