Ostrołęczanka w Must be the music. 14-latka zachwyciła jurorów

archiwum
archiwum
Udostępnij:
Ola Dzwigała chciałaby zostać wokalistką. Właśnie dostała się do programu "Must be the music" i ma zamiar walczyć o swoje marzenia.

Mam wiele pasji, ale nie wyobrażam sobie życia bez śpiewania - mówi na wstępie Ola. - Każdy dzień zaczynam i kończę śpiewając. Moi bliscy mają mnie czasami dość - żartuje.
Ola ma 14 lat, uczy się w Gimnazjum numer 4 w Ostrołęce. To bardzo energiczna i żywiołowa dziewczyna. Po lekcjach chodzi także na zajęcia SKS oraz na treningi. Jedną z jej pasji jest lekkoatletyka.

- Uwielbiam sport - przyznaje Ola. - Dostarcza mi wielu emocji, lubię rywalizację i ten dreszczyk. Ale czy mogłabym bez tego żyć? Myślę, że tak. Trudniej byłoby mi wytrzymać bez śpiewania. Już jako dziecko wyobrażałam sobie, że jestem piosenkarką. Brałam do ręki wszystko co choć trochę z wyglądu przypominało mikrofon i śpiewałam przed lustrem. Potem w szkole zaczęłam występować w chórze. Wszyscy dookoła powtarzali mi, że mam talent i powinnam coś z tym zrobić. Ja wiedziałam, że lubię śpiewać, ale czy umiem? Czy mam prawdziwy talent?

Ola i muzyczni giganci

Ola w końcu postanowiła znaleźć odpowiedzi na te pytania. Za namową rodziców i przyjaciół zdecydowała się na udział w programie rozrywkowym Polsatu - "Must be the music".

- Uwielbiam oglądać tego typu programy - mówi. - Zastanawiałam się, w którym najbardziej chciałabym wziąć udział, jednak wybór był prosty. Nie mam jeszcze 18 lat więc mogłam albo spróbować swoich sił w Must be the music albo w Mam Talent. Wybrałam ten pierwszy.

Kiedy decyzja już zapadła trzeba było zastanowić się, jaką piosenkę zaprezentować przed jury.
- Nie było to proste - śmieje się Ola. - Mam oczywiście swoje ulubione hity, ale co innego czegoś słuchać a co innego to zaśpiewać.

Ola zmierzyła się z prawdziwymi gigantami, wybrała: Queen "Show must go on" oraz Celine Dion "My heart will go on".

Brawura i zwątpienie

Na casting, który odbył się 4 grudnia w Warszawie, gimnazjalistka pojechała autobusem. Z dworca miał ją odebrać tata, który pracuje w Warszawie.

- Ilu tam było ludzi - wspomina dzień castingu. - Kilkaset osób w kolejce, która ciągnęła się przed budynkiem. Przyznam szczerze, że mimo całej swojej brawury troszkę mnie to przeraziło. Ale poczułam także dreszcz emocji. Poza tym udało nam się całkiem szybko wejść do środka, więc na szczęście nie musiałam zbyt długo czekać. Wypełniliśmy wszystkie formularze i okazało się, że ponownie musimy stanąć w kolejce. Nie pozostało mi nic innego jak tylko uzbroić się w cierpliwość, chłonąć atmosferę i przygotowywać się do występu.

Wow, ile kamer!

Po niemal godzinie nadszedł ten moment.

- Kiedy weszłam do sali przesłuchań z moich ust wyrwało się tylko "wow" - mówi. - Przede mną siedziało kilka osób z branży muzycznej. Ale to nie oni mnie zainteresowali. Rozglądałam się dookoła, wszędzie były kamery. Na jednej ze ścian wisiał ogromny telewizor, na którym widziałam swoje odbicie. I wtedy o dziwo cały stres odpłynął. Świetnie się tam czułam - śmieje się Ola. - Jury zadało mi kilka pytań, dotyczących moich pasji, a także śpiewania. Odpowiedziałam na nie a potem zaczęłam śpiewać. Podziękowali mi i zaprosili do następnego pomieszczenia. Tam również była sala przesłuchań, tylko bardziej zaawansowana. Przed nowym jury znowu musiałam zaśpiewać kilka piosenek, w tym jedną acapella. Po występie powiedzieli, że jeżeli przejdę do następnego etapu to ktoś do mnie zadzwoni.

- Pani, która do mnie zadzwoniła powiedziała, że do programu zgłosiło się 14 tysięcy ludzi - wspomina mama Oli. - Do kolejnego etapu przeszło 50 instrumentalistów, 50 zespołów no i 50 wokalistów. Konkurencja była ogromna, ale ani przez chwile nie wątpiłam, że Oli się uda. Pani z telewizji powiedziała także, że córka zrobiła duże wrażenie na jurorach, którzy dostrzegli, że nie boi się kamer i potrafi śpiewać. Teraz będziemy trzymać kciuki, żeby przeszła dalej.

Ola dostała swojego opiekuna z telewizji. Do Ostrołęki przyjedzie ekipa telewizyjna, która nakręci krótki film o młodej wokalistce.

- Kiedy ogląda się w telewizji Must be the music wydaje się, że wszystko jest proste - mówi Ola. - Przychodzi do programu ktoś utalentowany, podoba się jurorom to przechodzi dalej. W rzeczywistości jednak trzeba wypełnić mnóstwo różnych papierów i odbyć miliony rozmów telefonicznych - mówi. - Do końca roku musiałam wybrać piosenki, które chcę w programie zaśpiewać i przesłać je. Wybrałam oczywiście "Show must go on", a także "It's raining men", "One and one" Agnes, jedną z piosenek Adele i Sistars "Sutrę". Nagrania w Warszawie będą od 23 do 27 stycznia. Nie ma pewności, że przejdę kolejny etap i pokażą mnie w telewizji. Z tych 150 wybranych do dalszej części programu zakwalifikują się jedynie 32 osoby. Ale zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby zostać w programie jak najdłużej. Jeśli się uda to wspaniale, a jeśli nie to trudno.

Jakaś recepta na sukces?
- Mama ciągle mi powtarza, że najważniejsze jest to, żebym była sobą i mam nadzieję, że to wystarczy - odpowiada zdecydowanie Ola.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Tygodnik Ostrołęcki
Dodaj ogłoszenie