Możesz pomóc Karolowi Olszewskiemu [ZDJĘCIA]

Mieczysław Bubrzycki
Karol Olszewski po wypadku doznał wielu obrażeń, w tym poważnego urazu mózgu. Wymaga kosztownej rehabilitacji.

Karol Olszewski z Daniłowa był wtedy uczniem trzeciej klasy technikum mechanicznego w ostrowskim „Rubinku”. Do szkoły najczęściej jeździł skuterem.

3 września 2015 roku z rana też pojechał nim do Ostrowi. Po lekcjach najpierw zapisał się na kurs prawa jazdy (4 listopada, czyli za dwa miesiące, kończył 18 lat), a potem na skuterku odwiózł swą dziewczynę do Podborza.

Do wypadku doszło kilkaset metrów przed domem, już w Daniłowie. Karol jechał drogą z pierwszeństwem przejazdu, zbliżał się do skrzyżowania z drogą na Orło. Z przeciwnej strony tą samą drogą jechało osobowe audi. Za kierownicą siedział 20-latek z Kosut, obok wiózł kolegę. Jechali do domu i powinni na skrzyżowaniu skręcić w prawo. W ostatniej chwili kierowca zdecydował się jednak zajechać do sklepu, który jest po lewej strony głównej drogi. Skręcił więc nagle w lewo i zajechał drogę Karolowi. Chłopak nie miał szans na hamowanie. Uderzył skuterkiem w prawy tył samochodu, upadł na jezdnię i znieruchomiał.

- Gdy dojechałem rowerem na miejsce, za chwilę przyjechała karetka pogotowia – wspomina Zdzisław Olszewski, ojciec Karola. - Ratownicy podjęli reanimację, ale za chwilę przyjechała z Ostrowi karetka z lekarzem, który musiał im pomóc. Nieprzytomnego syna zawieźli do szpitala w Ostrowi.

Karol miał uraz klatki piersiowej, stłuczenie płuca, złamanie kości podstawy czaszki, złamanie wyrostka łokciowego prawego, otwartą ranę prawego kolana. Przede wszystkim jednak miał poważny uraz czaszkowo-mózgowy, krwiaki w mózgu i urazowy obrzęk mózgu. Krwiak w mózgu robił się coraz większy, w nocy trzeba było przeprowadzić operację.

Po trzech miesiącach rodzice Karola postanowili przewieźć syna do szpitala w Olsztynie, gdzie leczy znany w całej Polsce prof. Maksymowicz. Poza dokładniejszym zdiagnozowaniem nic jednak nie robiono i na święta Bożego Narodzenia Karol wrócił do szpitala w Ostrowi. Ręce i nogi już mu się pozrastały, wciąż jednak nie było z nim kontaktu.

Po świętach Karola przewieziono do ośrodka rehabilitacyjnego w Wólce Ostrożeńskiej za Garwolinem, bo tylko tam było wolne miejsce. Przez kilka tygodni płacili za jego pobyt, później finansował go już NFZ. Cały czas z Karolem była starsza siostra Diana, która musiała przerwać studia w Warszawie.

Ośrodek w Wólce ma swoje ograniczenia, w Polsce są placówki znacznie lepiej wyposażone i z bardziej doświadczoną kadrą. Po pół roku Karol trafił do znanego nie tylko w Polsce ośrodka w podwarszawskim Konstancinie. Tu trzeba za wszystko płacić, ale też każdego dnia ktoś musi przy nim być. Bo Karol ma niedowład prawej strony ciała, ale lewą rękę ma sprawną i pozostawiony bez opieki wyrywał kilka razy kable od urządzeń, albo tak zwanego pega z brzucha, którym jest dożywiany prosto do żołądka. W Konstancinie siedzieli z nim siostra albo ojciec, który brał urlop, a jak go zabrakło, szedł na bezpłatny.

Przed świętami Bożego Narodzenia Karola po raz pierwszy od wypadku zabrano do domu. Do Konstancina zawiozą go znów 10 stycznia. Wypożyczyli specjalne łóżko, które postawili w jego pokoju, kupili też wózek. Ktoś z rodziny siedzi z nim przez cały czas, bo Karol ma takie chwile, kiedy jest mocno pobudzony. Nie ma z nim jednak żadnego kontaktu.

Rodzice i rodzeństwo rozmawiają z nim. Nie widać, żeby reagował na słowa, ale oni są przekonani, że ich rozumie, choć na razie nie może zareagować. Na razie, bo mają nadzieję, że Karol zacznie mówić. Jest poprawa, jeśli chodzi o sprawność ciała, to musi też przyjść poprawa stanu jego głowy.

- Niestety, chodzi o mózg, ale wszystko jest w rękach Boga – mówi ojciec Karola.

W domu Karol jest spokojniejszy niż w Konstancinie. Kiedy nie śpi, patrzy w telewizor. Zauważyli, że najchętniej ogląda kreskówki dla dzieci, serial „Barwy szczęścia” oraz piosenki disco-polo. Niestety, tuż po świętach zepsuł się silniczek w wypożyczonym łóżku i były poważne kłopoty z przeniesieniem Karola na wózek i z ponownym ułożeniem go w łóżku. A to nie takie łatwe, bo Karol ma 190 cm wzrostu.

- Robimy wszystko, żeby było lepiej – mówi tata Karola. - Nasze życie zmieniło się nie do poznania. Wszystko teraz podporządkowane jest Karolowi i jego leczeniu. Zaniedbałem gospodarstwo, nie ma mnie często w pracy, ale wszędzie spotykamy się ze zrozumieniem. Jesteśmy za to wszystko bardzo wdzięczni.

Rodzice Karola są także wdzięczni za pomoc materialną, którą otrzymują.

Miesięczne koszty pobytu Karola w ośrodku w Konstancinie wynoszą 20 tys. zł.

- To ogromna suma, my nie mamy tyle pieniędzy – mówi mama Karola. - Wciąż nam ich brakuje, choć pomaga nam rodzina, wzięliśmy różne kredyty, ale to wszystko za mało. Przeprowadzane były też przez dobrych ludzi różne zbiórki, za wszystko serdecznie dziękujemy. Trudno nawet wymienić wszystkich, którzy nam pomogli.

Jak pomóc Karolowi?

Pomocą Karolowi zajmuje się Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym „Kawałek Nieba”. Nawet najdrobniejszą kwotę można wpłacić na konto fundacji w Banku BZ WBK, nr 31 1090 2835 0000 0001 2173 1374 (tytułem „693 pomoc dla Karola Olszewskiego”).

Można też, przy rozliczaniu rocznego PIT, przekazać na leczenie Karola 1 proc. swego podatku dochodowego. Należy wtedy w formularzu PIT wpisać KRS 0000382243, a w rubryce „Informacje uzupełniające – cel szczegółowy 1 %” trzeba wpisać „693 pomoc dla Karola Olszewskiego”.

Można mu też pomóc poprzez wpłatę systemem DOTPLAY na stronie fundacji „Kawałek Nieba” - link http://www.kawalek-nieba.pl/?p=7137

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie