Uważaj, mały gej czai się w każdym z nas! Nasza recenzja: "Bruno"

(bs)
Plakat z filmu "Bruno"
Plakat z filmu "Bruno"
Kto uważa homoseksualistę za zboczeńca i zwierzę, po obejrzeniu "Bruna" wyłącznie utwierdzi się w swoim przekonaniu.

"Bruno" jest, niespotykaną nigdy wcześniej dawką (zarówno gejowskiego, jak i heterycznego) porno w pozornie zwyczajnym filmie.

Żywe przykłady ludzkiej głupoty

Pomysł Sachy Barona Cohena - amerykańskiego komika i aktora - na stworzenie postaci takiej jak Bruno nie jest bynajmniej jego pierwszą ideą okiełznania, czy raczej "rozebrania", ludzkiego rozumu. Ali G był pierwowzorem bohatera przerysowanego, karykaturalnego, mającego jednak bardzo silne oparcie w prawdziwych postaciach. W zamyśle, Cohen chciał w zabawny sposób wyśmiać ludzi, którzy kierują się stereotypem lub wpisują się w stereotyp przez niego pokazany.

Następnie przyszła pora na bombę. Nic nie będzie bardziej autentyczne niż aktorzy, którzy aktorami nie są, a dodatkowo nie wiedzą, że wystąpią w filmie jako "żywe przykłady ludzkiej głupoty". W ten sposób powstał "Borat"- film, który w najlepszy z możliwych sposobów obnażył ludzką mentalność, charakter, pokazał człowiecze ułomności, zarówno fizyczne, psychiczne, seksualne zboczenia lub (jak kto woli) - odstępstwa od norm.

Pomysł, zarówno na bohatera, jak i samą konwencję filmu był trafiony w 100 procentach. Krótko przypomnę na czym polegała cała zabawa w "Boracie". Sacha Baron Cohen wcielił się tam w postać kazachskiego dziennikarza, który robi reportaż o największym mocarstwie świata - USA. "Bruno" natomiast miał rozbić na części pierwsze sprawę seksu, a dokładnie "homo seksu".

Dziecko gej

Bruno to austriacki homoseksualista, mający w planach wielką karierę w USA. Próbuje w modzie, showbiznesie, fotografii, filmie. Nigdzie mu nie wychodzi, a jakby tego było mało, przez wszystkich zostaje zbesztany i poniżony. Czemu napotkani przez Bruna ludzie na jego osobę reagują tak alergicznie? A co byście zrobili, gdyby w jednym z amerykańskich talk show (w naszych rodzimych stronach odpowiednikiem są "Rozmowy w Toku") pojawił się gej z waszych koszmarów: zniewieściały, bezrozumny, patologiczny, dla którego liczy się jedna kwestia - przyjemności. Mając zachciankę, jedzie do Afryki i tam wymienia swojego iPoda na małego Murzynka, którego adoptuje i ubiera w koszulkę "dziecko gej".

A kiedy zamierza zrobić wymarzoną fotografię, swojego synka Murzynka przywiązuje do krzyża, a inne małe dzieci przebiera za faszystów z karabinami. Prawda, że obrazoburcza poetyka? Tu jest ten problem, że momentami chyba zbyt obrazoburcza albo przynajmniej poza dobrym smakiem. Rzecz względna, to jasne, jednak znając mentalność przeciętnego widza, zwłaszcza w Polsce, mniemam, że takowy może poczuć się mocno urażony.

Homoseksualista z dwoma wibratorami

Oczywiście, poza wspomnianymi scenami i wieloma innymi przegięciami "Bruna", film porusza kilka poważnych spraw, przedstawiając je w sposób bardzo komiczny. Przykładowo, od instruktora karate dowiadujemy się, że każdy mile zwracający się do nas mężczyzna, jest potencjalnym gejem (oczywiście jeśli sami jesteśmy mężczyznami). Dowiadujemy się również, jak powinna wyglądać obrona przed atakiem homoseksualisty uzbrojonego w dwa wibratory. A to wszystko okraszone grobową miną Bruna oraz zdezorientowanym, ale śmiertelnie poważnym, mistrzem karate.

Obejrzeć można… Miejmy jednak świadomość tego, co nas czeka w kinie. Lepiej nie wychodzić w trakcie seansu, bo po co dawać Cohenowi następny argument na to, że w kolejnej produkcji powinien na warsztat wziąć Polaków. Znam nasze charaktery. Wszystko dobrze, dopóki nikt nas się nie czepia. A czuję w kościach, że taki moment też nadejdzie, kiedy to cały świat zaśmieje się z Polaków, a my będziemy gonić Cohena z łopatami i widłami.

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

N
Nazwa użytkownika
W dniu 12.08.2009 o 22:29, agent_orange napisał:

Nie wiem o jakich dziennikarzach mowisz ale w TO na pewno ich nie ma. Same hieny cmentarne i wyprane z pomyslow ciolki.


Agent orange popieram Twoj poglad.Mam takie samo zdanie na ten temat.
w
wax
W dniu 12.08.2009 o 22:29, agent_orange napisał:

Nie wiem o jakich dziennikarzach mowisz ale w TO na pewno ich nie ma. Same hieny cmentarne i wyprane z pomyslow ciolki.


a Ty największy z ciołków
102MaciekS
Szanowny agencie. Jeśli rzeczywiście masz aż tak złe zdanie o gospodarza tego forum, to może rozważ opuszczenie go i dzielenie się swoimi błyskotliwymi refleksjami na jakimś innym forum, gdzie można bez przeszkód opluwać wszystko i obrażać każdego. A lektura Twoich wpisów wskazuje na to, że właśnie taka forma istnienia na naszym forum jest Twoją ulubioną... Naszą nie.
a
agent_orange
Nie wiem o jakich dziennikarzach mowisz ale w TO na pewno ich nie ma. Same hieny cmentarne i wyprane z pomyslow ciolki.
w
widz
szkoda, że autor tego artykułu nie oglądał uważnie filmu. bruno wystapił w talk show "Today with Richard Bay", którego nie prowadzi Jerry Springer. jeśli pize się o jakims filmie, to żeby zachować pozory dziennikarstwa należy wiedzieć o czym się pisze.
pozdrawiam wszystkich, którzy OGLĄDALI film.
Dodaj ogłoszenie