MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Porażki KGHM BC Polkowice i Śląska Wrocław w europejskich rozgrywkach

Łukasz Konstanty
Łukasz Konstanty
Fot. PAP/Sebastian Borowski
KGHM BC Polkowice przegrał we Francji z Villeneuve Lille-Metropole 72:85 (16:18, 19:23, 14:24, 23:20) w meczu ostatniej kolejki grupy B Euroligi koszykarek. Wicemistrzynie Polski zakończyły tę fazę rozgrywek z bilansem 6-8 i nie awansowały do play off. Z kolei koszykarze Śląska Wrocław przegrali na wyjeździe z 7-bet Lietkabelis Poniewież 75:91 (22:20, 19:28, 18:15, 16:28) z Litwy w meczu 17. kolejki grupy B Pucharu Europy.

Polkowiczanki zakończyły rywalizację w Eurolidze

Zespół trenera Karola Kowalewskiego aby awansować do fazy play off Euroligi musiał wygrać z Villeneuve Lille-Metropole i liczyć, że w rozgrywanym równocześnie meczu Virtus Segafredo Bolonia przegra we własnej hali z Basket Landes.

Przez pierwsze pięć minut BC toczył wyrównany bój, a na tablicy wyników widniał remis (10:10). W kolejnych akcjach oba zespoły solidarnie zawodziły, a jako pierwsze przełamały się Francuzki. Kiedy Caroline Heriaud wykorzystała dwa rzuty osobiste (14:10), a chwilę później stratę zaliczyła Klaudia Gertchen, opiekun wicemistrzyń Polski poprosił o czas. Reprymenda poskutkowała, bo gra BC się poprawiła, mecz się wyrównał i było tylko 18:16 dla gospodyń po pierwszej kwarcie. W tym czasie Virtus prowadził 19:18.

Polkowiczanki świetnie zaczęły drugą kwartę, bo nie minęła minuta, a nie tylko odrobiły straty, ale wyszły na prowadzenie 21:18. Kolejne fragmenty w wykonaniu podopiecznych trenera Kowalewskiego nie były już jednak tak udane. Seryjnie marnowały rzuty, słabiej też broniły i kiedy z dystansu skutecznie przymierzyła Kennedy Burke i zrobiło się 31:23 dla Villeneuve, opiekun polskiego zespołu poprosił o czas.

Przerwa przyniosła oczekiwany efekt i teraz role się odwróciły. Polkowiczanki przejęły inicjatywę i szybko zmniejszyły stratę do dwóch punktów (32:34). BC miał nawet szansę doprowadzić do remisu, ale Brianna Fraser zmarnowała okazję, a w odpowiedzi przełamała niemoc swojej drużyny Kamiah Smalls (36:32). Ostatnie fragmenty kwarty były bardzo nerwowe w wykonaniu obu ekip, ale lepiej je wytrzymały Francuzki i w połowie meczu prowadziły 41:35. W Bolonii w tym czasie Virtus przegrywał 34:36. Mecz we Włoszech układał się więc po myśli polkowiczanek, ale jeszcze musiały same wygrać.

Swoje szanse na zwycięstwo zespół prowadzony przez trenera Kowalewskiego pogrzebał praktycznie w cztery minuty trzeciej kwarty. W tym okresie wicemistrzynie nie zdobyły ani jednego punkty, a same dały sobie rzucić 10 i Villeneuve prowadził już 51:35. Opiekun BC poprosił w końcu o czas i obraz gry się zmienił, bo jego podopieczne zaczęły trafiać, ale to było za mało. Na każdą skuteczną akcję polskiego zespołu rywalki odpowiadały tym samym i utrzymywały bezpieczne prowadzenie. W ostatniej akcji kwarty, niemal równo z końcową syreną trafiła Smalls i było 65:49. Równocześnie przestały też napływać dobre wieści z Włoch. Virtus nie tylko odrobił straty, ale przed czwartą kwartą prowadził 58:48.

Kiedy Maxuella Mbaka skutecznie przymierzyła za trzy i Villeneuve po czterech trzech minutach ostatniej kwarty prowadził 73:53, losy spotkania i awansu drużyny Kowalewskiego do play off były przesądzone. Kolejne fragmenty były już bardziej wyrównane, wicemistrzynie Polski wygrały nawet czwartą kwartę, ale całe spotkanie przegrały 72:85. Nawet jednak wygrana by im nic nie dała, bo Virtus zwyciężył 74:66.

Euroliga kobiet - 14. kolejka
Villeneuve Lille-Metropole - KGHM BC Polkowice 85:72 (18:16, 23:19, 24:14, 20:23)

Villeneuve Lille-Metropole: Shavonte Zellous 19, Janelle Salaun 13, Kamiah Smalls 12, Kennedy Burke 12, Maxuella Lisowa Mbaka 9, Aminata Gueye 7, Caroline Heriaud 7, Kariata Diaby 6, Bethy Mununga 0;

KGHM BC Polkowice: Brianna Fraser 24, Brittney Sykes 18, Stephanie Mavunga 11, Dragana Stankovic 6, Weronika Gajda 4, Zala Friskovec 3, Julia Piestrzyńska 3, Emilia Kośla 2, Nika Baric 1, Klaudia Gertchen 0, Liliana Banaszak 0.

Piętnasta porażką Śląska Wrocław

W Poniewieży spotkały się drużyny, dla których tegoroczne rozgrywki w Pucharze Europy nie są udane. Litwini mieli niezłą pierwszą rundę, kiedy wygrali cztery mecze, a pięć przegrali, ale w rewanżach dorzucili tylko jedno zwycięstwo i w grupie spadli na przedostatnie miejsce. Gorszy bilans po 16 kolejkach miał tylko Śląsk.

Pierwsza kwarta należała do wrocławian. Wicemistrzowie Polski może nie zdominowali gospodarzy, ale po pięciu minutach, kiedy wynik cały czas był bliski remisu i co chwilę zmieniało prowadzenie, wyszli na 12:11 i od tego momentu to gospodarze musieli gonić.

Po pięciu minutach drugiej kwarty role się zmieniły. Przy stanie 31:29 trafił Dusan Miletić i ponownie był remis, ale kolejne dwie akcje gospodarze zakończyli celnymi rzutami za trzy i teraz to Śląsk miał kilka oczek straty. W końcówce kwarty ekipa z Poniewieży odskoczyła na 45:38, ale wówczas skutecznością z dystansu popisał się Jakub Nizioł. Kiedy wydawało się, że wrocławianie w połowie meczu będą mieli cztery punkty straty, niemal z równą syreną trafił Vytenis Lipkevicius i zrobiło się 48:41.

W trzeciej kwarcie gospodarze utrzymywali prowadzenie, ale cały czas było to zaledwie kilka punktów. Śląsk gonił rywali i w końcu Hassani Gravett doprowadził do kolejnego remisu (57:57). Pozostałe blisko cztery minuty tej części spotkania wrocławianie przegrali jednak 2:6 i ponownie znaleźli się w pozycji goniącego.

Ostatnia kwarta zaczęła się dla Śląska obiecująco, bo za trzy trafił Mateusz Zębski i polski zespół przegrywał już tylko 62:63. Kolejne minuty nie były już jednak tak udane, bo wrocławianie seryjnie marnowali pozycje rzutowe i gospodarze odskoczyli na 72:62. W tym momencie trener Jacek Winnicki poprosił o czas. Przerwa się przydała, bo po wznowieniu gry wrocławianie w końcu się przełamali, a kiedy doprowadzili do stanu 73:78 to szkoleniowiec 7-bet Lietkabelis Nenad Canak poprosił o przerwę.

Po wznowieniu gry obie ekipy na przemian zaliczyły po dwie straty. Czarną serię przełamał Devidas Sirvydis, a za chwilę z dystansu trafił Gediminas Orelik i losy meczu były praktycznie rozstrzygnięte (83:73). Śląsk na odrobienie strat miał niespełna trzy minuty. Próbował grać szybko rzucać z dystansu, ale efektu punktowego nie było.

Wicemistrzowie Polski przegrali 75:91 i pozostają z dwiema wygranymi na koncie. Dla wrocławian był to ostatni mecz wyjazdowy w tej edycji Pucharu Europy. W ostatniej kolejce na pożegnanie z rozgrywkami zmierzą się we własnej hali z Turk Telekom Ankara z Turcji.

Puchar Europy koszykarzy - 17. kolejka
7-bet Lietkabelis Poniewież - Śląsk Wrocław 91:75 (20:22, 28:19, 15:18, 28:16)

7bet-Lietkabelis Poniewież: Deividas Sirvydis 21, Dovis Bickauskis 17, Gabrielius Maldunas 13, Liutauras Lelevicius 10, Gediminas Orelik 9, Vytanis Lipkevicius 8, Dziugas Slavinskas 8, Stefan Bircevic 5, Nikas Stuknys 0;

Śląsk Wrocław: Hassani Gravett 21, Dusan Miletic 16, Marek Klassen 11, Andrii Wojnałowycz 9, Jakub Nizioł 6, Daniel Gołębiowski 5, Arciom Parachouski 4, Mateusz Zębski 3, Mikołaj Adamczak 0, Aleksander Wiśniewski 0.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Porażki KGHM BC Polkowice i Śląska Wrocław w europejskich rozgrywkach - Sportowy24

Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki