O 3 poszliśmy po akordeon. Tak narodzili się Nie Oni Jedni

Redakcja
Karolina Jarkowska
Zespół miał być odskocznią. Ale że „ludzie nie wychodzili w trakcie występów” to... nagrali płytę.

Poznali się siedem lat temu. Staszek Orłowski i Jakub Rutka od tamtej pory wspólnie zrobili wiele projektów artystycznych (i nie tylko). Grali w sztuce, założyli kabaret Szuje (podczas debiutu na OSPie otrzymali nagrodę publiczności), razem prowadzą różne imprezy. Ostatnio dali się poznać jako… muzycy. Na koncertach grają z nimi: Arkadiusz Chojnowski, Arkadiusz Kuśmierczyk, Konrad Wiktorski i Waldemar Krukowski. Właśnie wydali pierwszą płytę „Wszystko przez kobiety”.

Dlaczego zajęliście się muzyką?

Kuba Rutka: Piosenki stanowiły większą część naszego programu kabaretowego. Niektórym się to podobało, innym nie. Ci drudzy byli przekonani, że jak kabaret, to kolesie wyjdą na scenę, popajacują, poprzebierają się. A tu śpiewają piosenkę. I to jeszcze o czymś. W pewnym momencie stwierdziliśmy, że jeśli nam idzie, przynajmniej naszym zdaniem, pisanie piosenek, to zróbmy projekt wyłącznie muzyczny.

Ale i jest trochę w waszej muzyce kabaretu, humoru...

Staszek Orłowski: Ale nie jest to piosenka stricte kabaretowa. Pierwszy utwór „Wszystko przez kobiety” powstał, gdy świętowaliśmy magisterkę Kuby (7 kwietnia miała premiera teledysku do tej piosenki, klip można obejrzeć na youtube.pl - red.). Była godz. 3 rano, kiedy poszliśmy do Kuby po akordeon... Właściwie od ręki stworzyliśmy i melodię, i tekst. Kuba brzdąkał, ja pisałem, a nasz kolega to wszystko nagrywał telefonem. I tam tak naprawdę narodzili się Nie Oni Jedni. Część swoich tekstów wyjąłem z szuflady. Na jednej z pierwszych prób powstały od razu trzy-cztery piosenki.

Kuba: To był ekspres. W kilka dni mieliśmy gotowy prawie cały materiał.

Od razu z myślą o zespole?

Kuba: Mieliśmy zrobić kilka piosenek, zagrać dwa koncerty i wrócić do kabaretu. To miała być tylko odskocznia, aby się muzycznie zrealizować. Długiej przyszłości nie wiązaliśmy z tym projektem. Po pierwszym koncercie w Dylewie zebraliśmy bardzo dobre opinie m.in. od wójta gminy Kadzidło Dariusza Łukaszewskiego i to nas zmotywowało. Skoro ludzie słuchali naszych piosenek...

Staszek: ...i nie wyszli w trakcie...

Kuba: ...to uznaliśmy, że warto nad tym popracować.

Jaki gatunek muzyczny wy w ogóle gracie?

Staszek: Słyszeliśmy różne opinie: że to disco polo, biesiada weselna, piosenka poetycka...

Kuba: A nawet poezja śpiewana. Niektórzy porównują nas do samego Kaczmarskiego.

Staszek: A jedna pani ostatnio powiedziała, że dla niej jesteśmy takim ostrołęckim Czerwonym Tulipanem. My tłumaczymy, że po prostu śpiewamy piosenkę z tekstem.

Kuba: Zamysł był taki, żeby tworzyć piosenki trochę w klimacie Aloszy Awdiejewa, Jaromira Nohavicy.

Staszek: Chcemy naszymi piosenkami coś przekazać.

Sporo śpiewacie o kobietach, ale nie tylko.

Kuba: Życie, relacje międzyludzkie, przyjaźń, miłość, marzenia, samotność - to tematy naszych piosenek. Podkreślamy w nich, że w każdej sytuacji trzeba znaleźć światełko w tunelu, nie załamywać się, bo „Ważne, że żyjemy” (tytuł jednego z utworów - red.).

I ważne, że wydaliście płytę. Jak wyglądała praca nad nią?

Kuba: Była żmudna i długa. Choć to wszystko wydaje się być proste: mam domowe studio, wystarczy zwołać ekipę i wysłać materiał do tłoczni. Tak jednak nie jest. Rok zabrało nam nagranie w studio wszystkich instrumentów, wokali, mix, mastering, tłoczenie. Płytę można już kupić, nawet sprzedaliśmy jedną (śmiech).

Staszek: Jest na niej trzynaście utworów. Wszystkie autorskie. Większość z nich jest znana z koncertów, ale jest też „Walc”, który nigdy nie był grany na żywo. Jeśli ktoś chciałby kupić płytę, prosimy o kontakt z nami, na przykład za pośrednictwem Facebooka.

Łatwo nagrać płytę małemu, lokalnemu zespołowi? Chodzi mi o finanse.

Staszek: Jeżeli masz kasę, możesz wszystko. Jeśli nie, to chodzisz i prosisz. I my na przykład poszliśmy do Wacława Karolaka z Galerii Bursztynowej, z surowymi nagraniami. Powiedzieliśmy, że szukamy sponsora do wydania płyty. I pan Wacław na tyle nam zaufał, że otrzymaliśmy od galerii lwią część kwoty, a my odwdzięczyliśmy się piosenką na jej urodziny i do dziś współpracujemy. Co więcej, pan Wacław pomógł nam znaleźć drugiego sponsora płyty, którym jest Tettsui Security. Wsparło nas też kilka osób prywatnych, którym dziękujemy na płycie. Jak choćby pani Monika Górska, która przyjechała do Ostrołęki z Poznania. Nie na nasz koncert, a na zupełnie inne spotkanie. Usłyszała nas przypadkiem, myślała, że na scenie instalują się jakieś miejscowe szarpidruty. A tak jej się spodobało, że została do samego końca występu. Była nawet przekonana, że pierwsza piosenka, „Jesienni ludzie”, jest do słów Agnieszki Osieckiej, co dla nas jest bardzo dużym komplementem. To właśnie pani Monika dała nam pierwszy, symboliczny banknot na powstanie płyty.

Gdzie w najbliższym czasie będzie można was usłyszeć?
Kuba: Chcemy dać kameralny koncert premierowy w małej sali kinowej Ostrołęckiego Centrum Kultury. Ustalamy też terminy występów w innych miejscowościach. Skupiamy się teraz na promocji płyty.

Staszek: I nie chcemy niczego więcej, jak po prostu grać na żywo naszą muzykę.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie