Jest już książka o żołnierzach wyklętych ziemi ostrowskiej

Mieczysław Bubrzycki
Powinna być ona powodem do dumy dla mieszkańców ziemi ostrowskiej - powiedział dr Tomasz Łabuszewski podczas promocji książki „Powiat Ostrów Mazowiecka w pierwszej dekadzie rządów komunistycznych”.

To już piąty tom z cyklu „Mazowsze i Podlasie w ogniu 1944-1956” napisany przez historyków z IPN pod redakcją - związanego z powiatem ostrowskim - dra Kazimierza Krajewskiego przywspółpracy Tomasza Łabuszewskiego, Mariusza Bechty, Waldemara Brendy i Krzysztofa Kacprzaka.

Jak wyjaśnił dr Łabuszewski, to co działo się na terenie naszego powiatu w 10 powojennych latach, zaciążyło w znaczący sposób na następnych dziesięcioleciach i skutki są widoczne do dzisiaj. Komunistom udało się wyeliminować nie tylko przywódców podziemia, ale także liderów politycznych, w efekcie czego lokalne elity zostały praktycznie unicestwione, a na ich miejsce promoskiewskie władze stworzyły nowe, głównie z awansu społeczno-politycznego. W powiecie ostrowskim z powodów politycznych aresztowano ponad 1,5 tys. osób, a blisko 6,5 tys. znajdowało się „pod lupą” UB. Przeciwnikami nowego porządku byli działacze partii politycznych, nauczyciele, duchowieństwo, urzędnicy, harcerze, a także duża część ludności wiejskiej.

Nic zatem dziwnego, że powiat ostrowski był jednym z aktywniejszych regionów na mazowiecko-podlaskim pograniczu, jeśli chodzi o antykomunistyczny ruch oporu, jego masowość i zasięg. Ale też ubeckie represje oraz straty podziemia były tutaj procentowo większe niż w innych częściach kraju. Wystarczy tylko wspomnieć o ponad 600 obławach, które objęły cały powiat. Według niepełnych danych, w walkach, z wyroków sądów doraźnych i w skrytobójczych morderstwach zginęło co najmniej 400 żołnierzy i działaczy podziemia, ale jak zauważył historyk z IPN, liczba ofiar z pewnością przekroczyła znacznie 500 osób. Omówił on również strukturę ostrowskiej bezpieki oraz scharakteryzował pokrótce sylwetki najbardziej niebezpiecznych i budzących niegdyś grozę jej funkcjonariuszy.

Z kolei dr Kazimierz Krajewski przedstawił strukturę ruchu niepodległościowego ziemi ostrowskiej oraz życiorysy jego przywódców i najbardziej aktywnych żołnierzy ostrowskiego podziemia, z których wielu walczyło jeszcze we wrześniu 1939 (a nawet w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 roku), następnie w szeregach AK, aby na koniec zginąć w walce z „utrwalaczami” władzy ludowej lub w ubeckiej katowni. Tę część wystąpienia Kazimierza Krajewskiego znakomicie uzupełniły liczne fotografie żołnierzy podziemia, odnalezione w ubeckich archiwach.

Odpowiadając na pytania uczestników spotkania dr Krajewski wyjaśniał, skąd biorą się, pokutujące zresztą jeszcze do dzisiaj, stereotypy w postrzeganiu żołnierzy antykomunistycznego podziemia, według których byli to „bandyci”, „agenci Andersa” i naturalnie śmiertelni „wrogowie ludu pracującego”. Taki ich wizerunek kształtowała przez całe lata peerelowska propaganda, a następnie takiego samego rodowodu podręczniki do historii. To prawda, że działały wówczas i bandy pospolitych rabusiów, ale - jak mówił dr Krajewski - najbardziej zdecydowanie zwalczało je właśnie niepodległościowe podziemie, a nie milicja czy UB, dla których głównymi wrogami byli przeciwnicy sowietyzacji Polski. I o takim postrzeganiu żołnierzy wyklętych traktuje ta książka.

Warto dodać, że znalazły się w niej wszystkie wspomniane fotografie (ponad 100), a także - co warte podkreślenia - zdjęcia funkcjonariuszy ostrowskiego UB. Ponadto w liczącym ponad 750 stron tomisku znajdziemy bardzo starannie opracowane kalendarium akcji podziemia w latach 1944-54, uzupełnione raportami i dokumentami organizacji podziemnych, a także ubeckie meldunki i sprawozdania z działalności operacyjnej UB, MO i KBW. Oddzielny rozdział został poświęcony stratom osobowym podziemia. Wynika z niego, że pierwsze ofiary padły z rąk sowieckich już we wrześniu 1944 roku, a więc wkrótce po zajęciu powiatu ostrowskiego przez Armię Czerwoną. Ciekawym, chociażby z uwagi na ostrowsko-włoskie kontakty, a jednocześnie mało znanym epizodem z tego okresu są przypomniane w książce losy sześciu żołnierzy włoskich, którzy po ucieczce z niemieckiego obozu jenieckiego, znaleźli schronienie w szeregach ostrowskiej AK. Wyszli cało z bitwy pod Pecynką, ale już we wrześniu 1944 roku zostali (jako „faszyści”) rozstrzelani przez NKWD. Książkę zamyka obszerny indeks nazwisk.

Nowa książka powinna zainteresować nie tylko osoby zajmujące się powojennym podziemiem niepodległościowym, ale także miłośników lokalnej historii, tym bardziej, że o powojennych dziejach ziemi ostrowskiej niewiele dotąd rzetelnie i zgodnie z prawdą napisano.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie