Interwencje: Czy jedzie z nami lekarz

Magdalena MrozekZaktualizowano 
W dwóch podstacjach pogotowia ratunkowego - w Czerwinie i Kadzidle 1, 2 i 3 stycznia w wyjeżdżających do chorych karetkach pogotowia nie było lekarzy. O ludzkie zdrowie i życie walczyli ratownicy medyczni, pielęgniarki i pielęgniarze. Dyżurujących lekarzy jest w tej chwili za mało, by w każdej z pięciu karetek jeździł biały personel.

Kontrakty na dobowe dyżury w 2005 roku podpisało według naszych nieoficajalnych informacji kilkunastu lekarzy, a jeszcze kilka tygodni temu do obsadzenia około 150 dyżurów w miesiącu było ich pięćdziesięciu.
Jeśli więc wezwiemy karetkę i nie będzie w niej lekarza, możemy się zdenerwować, ale nie poskarżyć, bo taka sytuacja jest niestety zgodna z obowiązującym rozporządzeniem ministra zdrowia. Chyba, że chodzi o karetkę reanimacyjną - w tym przypadku obecność lekarza jest niezbędna.

Lekarza zastąpi ratownik

Kontraktu na 2005 rok nie podpisało z SP ZOZ Meditrans Ostrołęka 32 lekarzy, którzy dyżury pełnili cały ubiegły rok. Teraz zarzucają firmie, że nie zadbała o wystarczającą obsadę lekarską dyżurów w karetkach pogotowia.
- Narodowy Fundusz Zdrowia dopuszcza sytuację, że w karetce wypadkowej dyżuruje pielęgniarz lub pielęgniarka z odpowiednimi kwalifikacjami, ratownik medyczny i kierowca bądź inny skład, w którym co najmniej dwie osoby mają uprawnienia do wykonywania zawodu medycznego -argumentuje w odpowiedzi na zarzuty doktor Robert Gadek, zastępca dyrektora ds. medycznych SP ZOZ Meditrans. Natomiast w karetkach reanimacyjnych jest pełna obsada na dyżurach.
- W Stanach czy w wielu innych krajach zachodnich lekarze w ogóle nie jeżdżą w karetkach - dodaje dyrektor Meditransu Lech Wołczuk. Od tego są wykwalifikowani ratownicy medyczni. I tak jest też w krajach Unii.
Ostrołęcki Meditrans zatrudnia na umowę o pracę oraz kontrakty 24 ratowników medycznych.
- Są to w pełni wykwalifikowani ratownicy. Osoby po policealnym studium zawodowym - zapewnia dyrektor Wołczuk.
Firma zatrudnia także 15 pielęgniarek i pielęgniarzy.
- O tym jaki zespół należy wysłać decyduje dyspozytor w momencie przyjęcia wezwania. Jeśli sytuacja wymaga obecności lekarza, wysyłany jest też zespół z lekarzem - uspokaja doktor R. Gadek.

A poszło o pieniądze

Obie strony nie kryją, że tak naprawdę nie chodzi wcale o obsadę karetek, ale o pieniądze za dyżury.
Dyrektor R. Gadek ma żal do swoich kolegów, że nie podejmują dyskusji, lecz przez gazetę próbują wywrzeć nacisk by wywalczyć wyższą kwotę.
- To szantaż, który nie godzi się lekarzom - uważa L. Wołczuk.
Bo właśnie stawki z konkursu, który odbył się w grudniu 2004 roku są kością niezgody. Jak duże to pieniądze, dyrektorzy nie chcą zdradzić zasłaniając się tajemnicą handlową.
- Stawki za dyżury od 1999 roku nie były rewaloryzowane - wyjaśnia nam podłoże konfliktu jeden z ostrołęckich lekarzy, który nie podpisał nowego kontraktu. Na jego prośbę nazwisko do wiadomości redakcji. - Na niezmienionym poziomie pozostały do kwietnia ubiegłego roku. Wówczas dyrektor Meditransu zaprosił nas na rozmowę, podczas której powołując się na trudną sytuację finansową firmy zaproponował obniżenie stawek.
Zgoda na nowe warunki, jak twierdzi nasz rozmówca była wyrazem dobrej woli lekarzy dyżurujących i wyrazem solidarności zagrożonych utratą pracy pielęgniarkami.
-Zgodnie z zawartym ustnym porozumieniem miały być wyłącznie stanem przejściowym obowiązującym jedynie do końca roku.
Kilka miesięcy później, w listopadzie zostały także ujednolicone zróżnicowane dotąd kwoty za dyżury w dni świąteczne i zwykłe.
- Stało się tak, ponieważ powtarzały się zarzuty, że niektórzy lekarze są faworyzowani przy rozdziale dyżurów świątecznych - wyjaśnia nam dyrektor R. Gadek. Chcieliśmy więc uniknąć podejrzeń.

Stawki porównywalne z Warszawą

W 2003 roku na terenie województwa mazowieckiego stawki za gotowość dobową zespołów ratownictwa medycznego były wyższe niż w pozostałej części kraju. Wynikało to jeszcze z podziału na Kasy Chorych. Mazowiecka dysponowała większymi pieniędzmi. Kiedy powstał Narodowy Fundusz Zdrowia stawki w całym kraju zostały ujednolicone.
- W związku z tym stacje pogotowia ratunkowego z innych części kraju dostały wyższe stawki, dla nas były one o 10 procent niższe od dotychczasowych - tłumaczy dyrektor ds. medycznych R. Gadek. Nie jesteśmy instytucją charytatywną, której ktoś dokłada brakujące pieniądze. W związku z tym musieliśmy szukać oszczędności - zarówno rzeczowych, jak i po stronie kosztów osobowych. Dlatego byliśmy zmuszeni do obniżenia stawek za dyżury dobowe.
Zaoszczędzone pieniądze pozwoliły, jak twierdzi dyrektor Gadek firmie dotrwać do końca roku bez utraty płynności finansowej.
Meditrans swoje stacje transportu sanitarnego ma także w Przasnyszu, Makowie, Ostrowi, Wyszkowie.
- Ostrołęka ma najwyższe stawki dobowe. W chwili obecnej są porównywalne z Warszawą - twierdzi L. Wołczuk.
Od dyrektora dowiedzieliśmy się też, że w 2004 roku na pogotowiu ratunkowym Meditrans poniósł stratę w wysokości 140 tys. zł.

Konkurs

W grudniu ubiegłego roku został rozpisany konkurs ofert na 2005 rok. Ale jeszcze przed jego ogłoszeniem, na listopadowym spotkaniu z dyrekcją, lekarze dowiedzieli się że nie ma szans na przywrócenie dawnych, wyższych stawek godzinowych. Poznali propozycję Meditransu, na którą jak usłyszeliśmy od zainteresowanych lekarzy szpitalnych zgodzić się nie mogli.
Swój protest lekarze wyrazili na piśmie przekazanym na ręce dyrekcji SP ZOZ Meditrans. Napisali, że zaproponowane stawki są ich zdaniem nie do przyjęcia. I jeśli pozostaną niezmienione, nie przystąpią do konkursu ofert na dyżury w zespołach wyjazdowych pogotowia.
- Ostatecznie, w nadziei, że uda się dojść do porozumienia zmieniliśmy zdanie i przystąpiliśmy do konkursu. Nie zażądaliśmy przecież jakiś kosmicznych pieniędzy, tylko tych za które pracowaliśmy przez ostatnie pięć lat.
Dyrektor Wołczuk wyjaśnia jednak, że 32 oferty zostały odrzucone ponieważ zawierały wyższą stawkę niż maksymalna zaproponowana przez Meditrans w materiałach informacyjnych.
- W świetle prawa były nieważne, bo nie spełniały wymaganych kryteriów.
- W tym momencie dyrekcja już doskonale wiedziała iloma lekarzami dysponuje - nie więcej niż piętnastoma lekarzami. A do obsadzenia jest około 150 dyżurów w miesiącu (5 karetek). Mimo to nikt nie podjął z nami jakiejkolwiek dyskusji.
Lekarze w emocjach powtarzają, że zaistaniłą sytuację odbierają jako próbę sił.
- Dyrekcja stosując taktykę przeczekania próbuje nas złamać. Ale my nie pozwolimy już siebie dłużej obrażać.
Szefowie Meditransu z kolei odpierają zarzut mówiąc, że nie spotkali się z chęcią porozumienia a jedynie z żądaniami.

Jak zwykle chodzi o pieniądze

Zapytaliśmy jednego z ostrołęckich lekarzy - specjalistów co sądzi o zaistniałej sytuacji. Odpowiedział, ale chociaż sprawa dyżurów go nie dotyczy, prowadzi prywatną praktykę, na łamach wybrał anonimowość.
- Ja naprawdę rozumiem swoich kolegów. Walczą o godne warunki bytowania po wielu latach nauki. Wielu z nich to lekarze, którzy nie prowadzą prywatnej praktyki i te dyżury są dla nich szansą na dorobienie słabej szpitalnej pensji. Oni także mają na utrzymaniu rodziny. Nie chcą przecież tych pieniędzy za darmo ale za naprawdę ciężko i odpowiedzialną pracę.
Zarówno dyrektor L. Wołczuk jak i jego zastępca dyrektor Robert Gadek, lekarz - anestezjolog z II stopniem specjalizacji deklarują chęć porozumienia z lekarzami. Zastrzegają, że chociaż w grę nie wchodzi powrót do stawek godzinowych z 2003 roku, to jednak są gotowi negocjować wysokość obecnych.
3 stycznia lekarze wysłali pismo do NFZu z prośbą o ustosunkowanie się do faktu zamiany dyżurów lekarskich w karetkach wypadkowych na pielęgniarskie bądź ratowników medycznych. Pytają w nim czy SP ZOZ nie narusza warunków umowy z NFZ i informują, że dyrekcja Meditransu odrzuciła w konkursie ich oferty na pełnienie dyżurów w zespołach ratownictwa medycznego.

Wygląda na to, że powinniśmy zacząć się przyzwaczajać powoli do myśli, że za kilka lat wogóle na nagłe wezwanie nie przyjedzie do nas lekarz, bo w krajach Unii funkcjonują wykwalifikowane zespoły ratownicze. Miejmy tylko wielką nadzieję, że nasi ratownicy są naprawdę bardzo dobrze szkoleni i pilni w nauce.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3