"Patrzą na mnie jak na mordercę." Przeczytaj wstrząsające wyznanie pijanego sprawcy wypadku

Aneta Kowalewska
Fot. sxc.hu
Walił głową w ścianę i wył. Miał wszystko i nie ma nic. Przez parę piw.

Od początku tego roku na drogach powiatu wyszkowskiego zginęły cztery osoby - można by rzec "zaledwie", bo w tym samym okresie 2008 roku śmiertelnych ofiar wypadków drogowych było niemal cztery razy tyle (17, a w całym roku 25). Na ten zdecydowany spadek liczby ofiar śmiertelnych wypadków na naszych drogach zdecydowany wpływ ma uruchomienie obwodnicy Wyszkowa.

Jednak wypadki to nie tylko statystyki. Za liczbami stoją rzeczywiste tragedie rodzin, które w wypadkach drogowych straciły kogoś bliskiego. To prawdziwe dramaty matek opłakujących synów. Nieskończona żałoba i pustka po ojcu, który nigdy nie wróci z pracy. Za każdą informacją o wypadku, którą przeglądamy w prasowej rubryce policyjnej, są ofiary i sprawcy - ich własne, choć inne dramaty. Dramaty sprawców powinny być przestrogą dla innych.

Głuche uderzenie

Tamto głuche uderzenie w maskę samochodu Andrzej zapamięta do końca życia. Bardziej ogłuszające, niż trzask
więziennych bramek później. Andrzej niedawno wyszedł z zakładu karnego, gdzie odsiadywał wyrok za jazdę po pijanemu, spowodowanie wypadku, w którym potrącona kobieta doznała trwałego uszczerbku na zdrowiu i ucieczkę z miejsca wypadku. Wszystko razem dało cztery i pół roku odsiadki - byłoby znacznie więcej, gdyby ofiary jego głupoty i brawury nie udało się uratować.

- Ale jej rodzina i tak patrzy na mnie, jak na mordercę, zresztą pewnie ja też bym tak patrzył, gdyby komuś z moich bliskich wyrządzono taką krzywdę - mówi Andrzej.

Wyszedł wcześniej, sąd warunkowo zawiesił wykonanie reszty kary - za dobre sprawowanie. W kwestii jazdy po
pijanemu Andrzej, jak zapewnia, zresocjalizowany jest na całe życie. Tamten październikowy dzień przed kilku laty, gdy zatrzymał się wreszcie w lesie po szaleńczej jeździe z krwią na masce, na zawsze to życie odmienił.

- Tu nie chodzi tylko o odsiadkę, o firmę, która w tym czasie praktycznie splajtowała i czas, w którym powinienem
być z rodziną. To także to, że straciłem twarz, że do dziś nie mam odwagi porozmawiać z tą kobietą, jej rodziną, przeprosić. Cały czas widzę gdzieś to społeczne potępienie. Chociaż żyję normalnie, pracuję, to jednak mam świadomość tego, co zrobiłem - mówi.

Wsiadł za kierownicę "wczorajszy"

Wsiadł za kierownicę, jak sam mówi, "wczorajszy" - poprzedniego dnia trochę popił z kolegami, rankiem poprawił piwem, popołudniu miał niemal dwa promile.

- Czasem zdarzało mi się podjechać gdzieś na miasto po piwie, ale to naprawdę sporadycznie. Nie miałem w zwyczaju jeździć po pijaku. Nie wiem, co mi się wtedy stało. W ogóle nie myślałem o konsekwencjach, o tym, że mogę komuś zrobić krzywdę czy trafić do więzienia. Gdybym pomyślał, to bym nie wsiadł. Odruchowo złapałem kluczyki, dziesięć minut później usłyszałem huk, nawet nie wiem, jak to się stało, że trafiłem w tę kobietę. Przeraziłem się i też odruchowo zacząłem uciekać. A przynajmniej wtedy powinienem się zatrzymać i jej pomóc - opowiada Andrzej.

Mówi o potwornym strachu, czy ta kobieta przeżyje.
- Siedziałem na komendzie i myślałem, ile bym dał, żeby było wczoraj, żeby miał swoje dawne życie. Wiedziałem, że to moje już nigdy nie będzie takie samo. Waliłem głową w ścianę i wyłem. Miałem wszystko i nie mam nic, przez parę piw. Pamiętam potem wzrok matki tej kobiety, gdy przypadkiem spotkałem ją na ulicy, jak wyszedłem z zakładu na drugą chyba przepustkę. Była zaskoczona, że mnie widzi, na jej twarzy wypisane było, że jej zdaniem powinienem zgnić w więzieniu - mówi Andrzej.

Więcej na ten temat przeczytacie w najbliższym wydaniu Głosu Wyszkowa.

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Nikt nie wie tego co czuje rodzina gdy traci ukochaną osobę która nie pije nie pali a przez pijanego kierowcę ginie . Miałeś odwagę wsiąść za kierownicę po pijanemu , co się stało z twoim bohaterstwem że nie masz teraz odwagi spojrzeć w twarz ludziom których skrzywdziłeś . Mówisz o swoim dramacie ? mój dramat nie skończy się nigdy po stracie ukochanego syna .
Dobrze że chociaż piszesz o tym co czujesz ciekawe czy morderca mojego syna czuje to samo ? Pisz o tym jak najwięcej może przez swoją głupotę uratujesz choć jedną osobę, bo to już się stało a może przez to co czujesz następny nie pomyśli że przecież nie jestem pijany , bo piłem wczoraj .
G
Gość
na mnie patrzą jak na deb***a i jakoś z tym żyję.
i
ikar
Cytat: "Patrzą na mnie jak na mordercę".
A jak mają patrzeć?
Patrzą prawidłowo!
G
Gość
Bardzo pouczajacy artykol.Bledy w zyciu popelnia kazdy czlowiek,jednak nie kazdy z tych bledow potrafi wyciagnac odpowiednie wnioski.
Dodaj ogłoszenie