Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Nieoczekiwany manewr radnej

Ewa Pyśk
Radna Celina Rudnik uważa, że nie jest winna kolizji drogowej
Radna Celina Rudnik uważa, że nie jest winna kolizji drogowej E.Pyśk
Pozornie błahe zdarzenie miało miejsce w Zaduszki, 2 listopada, około godz. 9.00, w okolicach "Czwórek" w Długosiodle. Jan C., kierujący mitsubishi chciał ominąć stojącego na drodze poloneza. Według jego wersji zdarzeń, włączył kierunkowskaz, sygnalizując manewr.

Jednak w tym samym momencie stojący na jezdni polonez ruszył, zajeżdżając drogę mitsubishi. Za kierownicą poloneza siedziała Celina Rudnik. Kobieta nie zatrzymała się jednak, ale ruszyła samochodem dalej. Skręciła w pierwszą uliczkę w lewo. W ślad za nią pojechał Jan C. Mężczyzna auto znalazł w pobliskim lesie. Było pozamykane a w środku nikogo nie było. O zdarzeniu powiadomił posterunek policji w Długosiodle.

Radna zgubiła się w lesie

Oficer prasowy komendy powiatowej policji w Wyszkowie Stanisław Białołusz potwierdził, że pozostawiony w lesie polonez należał do Celiny Rudnik z Długosiodła.
Celina Rudnik w rozmowie z nami przyznała, że uczestniczyła w kolizji drogowej, ale jak twierdzi, nie rozpoznała marki drugiego samochodu ani nie zna jego kierowcy.
- Siedziałam w polonezie, dałam kierunkowskaz, na znak, że skręcam. Usłyszałam hałas i zobaczyłam, że kierowca tego samochodu uderzył w słupek. A potem wysiadł i zaczął na mnie krzyczeć. Ja się po prostu przestraszyłam. Ze strachu zaczęłam uciekać. Po prostu bałam się tego mężczyzny. Byłam w szoku. Zatrzymałam się w lesie i zaczęłam biec. Nie wiem, gdzie byłam. W lesie jest wiele dróżek. Zgubiłam się.

Kto straszy radną

Badanie kierowcy mitsubishi wykazało, że był trzeźwy. Bezpośrednio po zdarzeniu nie udało się jednak przebadać Celiny Rudnik, która uciekła z miejsca kolizji. Radna zgłosiła się na komendę, ale o 17.30, czyli osiem i pół godziny po zdarzeniu. Wynik badania na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu - 0,00 promila. Celinie Rudnik zatrzymano jednak prawo jazdy.
- Gdybym była winna to bym się nie wstydziła tego powiedzieć - mówi Celina Rudnik. - A że co? Przestraszyłam się? A co miałam robić?
Całe zdarzenie policja zakwalifikowała jako kolizję drogową, to znaczy co najmniej jeden pojazd uległ uszkodzeniu, ale nie ma rannych ani zabitych.
Nie zmienia to jednak faktu, że radna uciekła z miejsca zdarzenia, co jest wykroczeniem przeciwko bezpieczeństwu w ruchu drogowym. Co będzie dalej, nie wiadomo. Policja po przesłuchaniu świadków, powinna skierować wniosek do sądu grodzkiego o ukaranie Rudnik.
- W piątek 5 listopada wniosek w tej sprawie trafi do sądu grodzkiego w Wyszkowie - powiedział nam w ubiegłym tygodniu rzecznik Białousz.
Jaką karę sąd wymierzy radnej Rudnik, nie wiadomo.
- To w ogóle jest kłopot, bo ustawodawca nie przewiduje kary za oddalenie się z miejsca kolizji - mówi Białousz. - Inaczej wygląda to w przypadku wypadku drogowego. Ucieczka z miejsca wypadku świadczy na niekorzyść tego, kto się jej dopuścił i może być traktowana i karana, jak prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu.
Radna Rudnik sugeruje, że kolizja, do której doszło, mogła być próbą skompromitowania jej w oczach wyborców.
- To taki spisek na mnie - mówi nam Celina Rudnik. - Już nie raz tak było, że chcieli, żebym zostawiła pracę w radzie, sołtysowanie. Ale ja nie chcę się poddać.
O tym, kto nie chce jej w radzie, radna nie mówi. Zapowiada jednak, że w tym lub w przyszłym tygodniu powiadomi Prokuraturę Rejonową w Wyszkowie, że ktoś ją nęka, m.in. wysyła anonimy z groźbami. Do tej pory radna takich problemów nie zgłaszała ani policji, ani prokuraturze, ani innym radnym lub wójtowi.

Wypadkowa gmina

Dlaczego ktoś miałby grozić Celinie Rudnik? Radna mówi, że nie boi się zabierać głosu i wypowiadać w sprawach konfliktowych i drażliwych. Podobno nie było sesji Rady Gminy, na której nie zabrałaby głosu. Radną jest po raz pierwszy, dodatkowo pracuje jako ławnik w Sądzie Rejonowym w Ostrowi Mazowieckiej, jest też sołtysem Długosiodła.
Przed Sądem Rejonowym w Wyszkowie od dwóch lat toczy się sprawa przeciwko Celinie Rudnik z powództwa cywilnego. Dwa lata temu radna nakazała kierowcy spychacza poszerzenie drogi w Długosiodle. Kierowca spychacza wykonywał prace przy nawierzchni jednej z bocznych dróg na zlecenie Urzędu Gminy w Długosiodle. Radna nakazała mu poszerzenie jednego z odcinków. Operator polecenie wykonał, naruszając ogrodzenie jednej z prywatnych posesji, której właścicielką okazała się prawniczka z Warszawy. Wytoczyła ona radnej Rudnik sprawę, z powództwa cywilnego. Wyrok jeszcze nie zapadł. W czasie procesu Celina Rudnik tłumaczyła, że operator spychacza wcale nie musiał słuchać jej poleceń. Powinien znać swoje uprawnienia i to on jest winien naruszenia ogrodzenia posesji.

Cisza wokół poloneza

W czwartek 4 października radni z Długosiodła niezbyt chcieli z nami rozmawiać o kolizji Celiny Rudnik.
Grażyna Kania, przewodnicząca Rady Gminy oświadczyła, że zna sprawę tylko ze słyszenia. - Ludzie gadają, ale ja nic nie wiem - powiedziała przewodnicząca. - O wypadku w gminie się mówi, ale nie znam szczegółów.
Kolizja z udziałem Celiny Rudnik to nie pierwsze drogowe zdarzenie spowodowane przez samorządowców gminy Długosiodło. Właśnie toczy się sądowa procedura odwoławcza w sprawie innego radnego. Wincenty H. został skazany przez wyszkowski sąd na dwa lata więzienia za potrącenie po pijanemu samochodem gminnej skarbniczki Bogumiły Rytelewskiej. Co ciekawe, poszkodowana w chwili wypadku również była pod wpływem alkoholu, ale sąd umorzył wobec niej postępowanie ze względu na stan jej zdrowia. Wypadek ciężko okaleczył skarbniczkę.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki