Nasza-Klasa. Uważaj, jakie zdjęcia zamieszczasz na tym portalu

Norbert Ziętal / Nowiny
To zdjęcie zrobiono w 1981 r, czyli ma 28 lat. W myśl ostatniego wyroku sądu, identyfikacja tych osób jest dziś możliwa, więc ich wizerunek podlega ochronie.
To zdjęcie zrobiono w 1981 r, czyli ma 28 lat. W myśl ostatniego wyroku sądu, identyfikacja tych osób jest dziś możliwa, więc ich wizerunek podlega ochronie. Fot. Norbert Ziętal / Nowiny
Być może będziemy musieli usunąć z portali, takich jak nasza-klasa, mnóstwo zdjęć. Z pozoru niewinną fotką może się zająć sąd, pracodawca, urząd skarbowy i wszelkiej maści specsłużby.

Pewnym klasowym zdjęciem sprzed 30 lat zajął się najpierw Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, potem warszawski Wojewódzki Sąd Administracyjny. Na końcu Naczelny Sąd Administracyjny.

Wszystko za sprawą Tomasza W. Poczuł się urażony, że ktoś na portalu nasza-klasa zamieścił szkolne, grupowe zdjęcie. Wykonane 30 lat temu. Każdy bohater tej fotki się zmienił, wydoroślał, ale pan W. zażądał usunięcia zdjęcia. Nasza-klasa odmówiła, GIODO poparł tę decyzję, ale oba sądy już nie.

NSA uznał ostatecznie, że Tomasz W. może być rozpoznany na zdjęciu i stwierdził, że zamieszczenie tej fotki a pod nim imion i nazwisk uczniów jest naruszeniem ustawy o ochronie danych osobowych.

Nie wiadomo, co kierowało Tomaszem W. Nie jest użytkownikiem naszej-klasy. Może nie był lubiany w szkole? Może jest supertajnym agentem jakiejś służby? Jednak wtedy byłby mało rozważny, bo proces cieszył się wyjątkowym zainteresowaniem mediów. Znając zapobiegliwość niektórych służb, tajni agencji pod przykrywką dziennikarską też pewnie byli na sali sądowej. I pewnie bacznie przyglądali się panu W. Choćby tak na wszelki wypadek.

Wycieczka na chorobowym

Wyrok NSA budzi zdziwienie dyrektorów przemyskich szkół. Wielu z nich ma profile na naszej-klasie. Jednak nawet gdyby nie miało, to muszą się godzić, że znajdą się na przeróżnych szkolnych zdjęciach swoich uczniów.

- Choć niezręcznie komentować wyroki sądowe, to konkretnie to orzeczenie sądu jest zaskakujące. Chyba idzie trochę za daleko. Nie możemy popadać w jakieś skrajności w zakresie ochrony danych osobowych - mówi Mirosław Bar, dyr. Szkoły Podstawowej nr 15 w Przemyślu.

Gmina pod Przemyślem. Dwie nauczycielki z jednej szkoły nagle się zachorowały. Zdarza się. Ale szybko się okazało, że choroba jest mocno podejrzana. Dlaczego? Bo już wkrótce pół szkoły bębniło, że nauczycielki w czasie chorobowego były na atrakcyjnej wycieczce zagranicznej. Interweniował nawet wójt, któremu szkoły podlegają.

Jak się ludzie dowiedzieli? Gdzie był przeciek? Nigdzie. Nauczycielki nie mogły się powstrzymać, aby atrakcyjnymi fotkami z eskapady nie podzielić się z internautami. Zamieściły je na swoich profilach w naszej-klasie. O sprawie zaczęło być głośno. Jedna z pań szybko skasowała fotki. Co z tego, skoro była na wspólnych zdjęciach zamieszczonych przez koleżankę, która nie była tak szybka w zacieraniu śladów swojego naganne zachowania. Posypały się kary dyscyplinarne.

Tajniacy śmiejący się z monitora

Takich wpadek było więcej i nadal są. Najsłynniejsza to naszo-klasowe profile oficerów kontrwywiadu wojskowego, którzy przebywali na misji w Afganistanie. Mieli chronić naszych żołnierzy. Zamieszczając w necie zdjęcia narażali nie tylko siebie, ale przede wszystkich tych, których mieli bronić przez atakami terrorystycznymi.

- Po tej aferze rozpętała się prawdziwa burza i przeszukiwanie naszej-klasy. Nie tylko naszych nazwisk, ale również profili naszych żon, a nawet dzieci. Bo tam też mogły być nasze zdjęcia. I wtedy okazało się, że niektórzy nasi pracownicy też poczuli sentyment do internetowych wspomnień z dzieciństwa. Osobiście się im dziwię, bo w końcu pracują w poważnej instytucji. Wszystkie profile tych ludzi zostały natychmiast skasowane i już raczej nikt się nie pokusi o ich założenie - mówi tajniak z jednej z rzeszowskich służb specjalnych.

Podobne "nieformalne" ograniczenia obowiązują choćby policjantów z wydziałów operacyjnych.

Brała kasę za depresję i świetnie się bawiła na imprezach

Niektórzy mają zwyczaj zamieszczania swoich wakacyjnych fotek z różnych egzotycznych miejsc. Inni chwalą się swoimi domami, samochodami, posiadanym sprzętem. A na to tylko czekają służby skarbowe, windykatorzy długów a często nawet zwykli złodzieje.

Okazuje się, że grzebanie w internetowej tożsamości to nie tylko polska specjalność. Za granicą internetowe śledztwa powoli stają się normą.

Z powodu zdjęć umieszczonych na portalu społecznościowym facebook, kanadyjka Natalie B. straciła świadczenia ubezpieczeniowe. Pani B., pracownik firmy komputerowej IBM, z powodu ciężkiej depresji, przebywała na długoterminowym urlopie. W tym czasie firma ubezpieczeniowa Manulife co miesiąc wypłacała jej sowite świadczenie. Jednak w pewnym momencie wstrzymała wypłaty.

Zaniepokojona pani B. skontaktowała się z Manulife i wtedy grzecznie jej wytłumaczono, że powodem zawieszenia wypłat są zdjęcia na Facebook. Przedstawiają rozbawioną, imprezującą panią Nathalie. Ubezpieczyciel, po analizie fotografii stwierdził, że u Kanadyjki ani trochę nie widać śladów depresji.

Portal o zdjęciach na naszej-klasie

Nasza-klasa ma służyć odnajdywaniu koleżanek i kolegów ze szkolnych lat. Szybko się jednak okazało, że sporo osób wykorzystuje portal do autopromocji. Niektórzy mają na swoim profilu po kilkaset zdjęć, niekoniecznie związanych ze szkołą. Po prostu chcą się pokazać. Co mają, gdzie byli, kogo znają.

Doszło już do tego, że w internecie powstają strony internetowe poświęcone zdjęciom w naszej-klasie. Nietypowe fotki wyszukuje i gromadzi autor strony www.naszaklasa.blox.pl.

Ma ich tyle, że musiał je posegregować na grupy. Nagie kobiety i dziewczyny, być może nawet nieletnie. Widać, że niektóre przed lustrem robią zdjęcia same sobie. W kategorii "za co kochamy nasze babcie" dwie staruszki z uwieszonymi na szyjach atrapami karabinów maszynowych. Wnuczek je namówił? Albo kilkuletni synek zamachujący się na mamusię nożem rzeźniczym. Ciekawe, czy tę fotkę zamieściła wdzięczna za "żarcik" matka kilkulatka?

Czy w związku z wyrokiem NSA będą jakieś ograniczenia w naszej-klasie i na podobnych portalach? Gdzie jest granica pomiędzy ochroną prywatności danych osób, a zdrowym rozsądkiem?

- Dzisiaj niestety nie mogę powiedzieć za wiele. Czekamy na uzasadnienie wyroku. Sąd orzekł, że zdjęcia to mogą być dane osobowe, ale z orzeczenia tego obecnie nie wynikają ograniczenia dla serwisu - mówi Joanna Gajewska, rzecznik naszej-klasy.

Źródło: Nowiny Uważaj, jakie zdjęcia zamieszczasz w portalu nasza-klasa

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie