- Miał się mną opiekować. I tak się mną opiekuje, że muszę mu sprawę założyć

Robert Majkowski
Udostępnij:
Pan Henryk w zamian za dożywocie oddał bratu gospodarkę. Ten zostawił go na pastwę losu. W tle konfliktu zarzut o sprzyjanie jego żonie, radnej mazowieckiej

- W zamian za dożywocie, oddałem bratu gospodarkę. Jest młodszy ode mnie o 13 lat. Teraz dom, który pobudowałem w Bartnikach, stoi pusty. Wszystko pozamykane na kłódki, wejść tam nie można. Tylko ziemia jest obrabiana, a jest jej 12 hektarów. Tu jestem od jesieni, ale dłużej już nie chcę - opowiadał nam 27 czerwca staruszek, zajmujący jedno z łóżek w trzyosobowym pokoju Domu Pomocy Społecznej w Przasnyszu.

- Ja kawaler. Mam tylko dwie siostry i braci: Stanisława i Kazika. Siostry mieszkają w Ostrołęce i Warszawie, ale one mną się nie zajmą. Mają pracę, są schorowane. Tylko siostrzenica, która jest w Warszawie, dowiaduje się co dwa tygodnie co u mnie. Ja tu jestem, bo Stasiek namówił mnie, żeby mu gospodarkę oddać. A że wcześniej dobrze postępował, to myślałem, że to dobry chłop. Obiecał, że będzie się mną opiekował. I tak się mną opiekuje, że muszę mu sprawę założyć i wszystko zabrać.

Na początku maja do Najwyższej Izby Kontroli wpłynęła skarga dotycząca "nadużyć, zwłaszcza niegospodarności" wójta gminy Przasnysz w zakresie ponoszenia przez gminę kosztów pobytu Henryka K. w domu pomocy społecznej.

W skardze, podpisanej przez Henryka K., czytamy, że koszty te powinien ponosić jego brat, a nie gmina, co wynika z zapisów umowy o dożywocie. W skardze czytamy: "Wydaje mi się, że jedynym powodem takiego działania jest chęć pomocy ze strony pani wójt mojemu bratu, którego małżonka jest radną mazowiecką."

- Zarzuty polityczne są całkowicie bezpodstawne. Natomiast umowa dożywocia jest między dwoma stronami, której trzeciej nic do tego. Tak jest w polskim prawodawstwie - komentuje wójt Grażyna Wróblewska. - Gmina dopłaca część między tym co płaci emeryt a faktycznymi kosztami pobytu w domu pomocy społecznej. Ale tylko sąd może nakazać zobowiązanemu do dożywocia dotrzymania umowy, tzn. by płacił te 70 proc. za emeryta przebywającego w domu pomocy społecznej. Obecnie emeryt ponosi koszty z emerytury, a nie płaci ten, kto jest zobowiązany do dożywocia.

Pan Henryk jest szwagrem radnej mazowieckiej. Oficjalnie nie chciała w tej sprawie zabrać stanowiska. Poinformowała nas tylko, że nie miała świadomości o całej sprawie i zapewniała, że natychmiast zabierze brata męża do domu. Słowa dotrzymała, pan Henryk opuścił DPS.

Więcej przeczytasz w najnowszym wydaniach Tygodnika Ostrołęckiego i w Tygodnika w Przasnyszu

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Tygodnik Ostrołęcki
Dodaj ogłoszenie