KSW 47. Satoshi Ishii, Damian Janikowski i Szymon Kołecki - medaliści olimpijscy, którzy szukają kolejnych wyzwań w MMA

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Zaktualizowano 
Damian Janikowskipawel relikowski / gazeta wroclawska.. brak
Trzech mistrzów trzech różnych dyscyplin. Trzy historie, które przetną się w sobotę podczas gali KSW 47 w Łodzi. Dzieli ich wiele, łączy wielka sportowa klasa i to, że nie boją się żadnego wyzwania.

Nie ma w sporcie większego osiągnięcia niż medal olimpijski. Raz na cztery lata cały świat śledzi rywalizację podczas igrzysk. Przegranym pozostaje zacisnąć zęby i spróbować w kolejnej edycji imprezy, zwycięzcy zyskują chwałę i sportową nieśmiertelność. Z ostatnich igrzysk w Rio de Janeiro do Polski z medalem wróciło 16. zawodników i zawodniczek. Podczas zimowych w Pjongczangu na podium stanęli tylko czterej nasi skoczkowie (Kamil Stoch dwukrotnie). Tymczasem w sobotę chyba w żadnym miejscu w Polsce spotkać medalistę olimpijskiego nie będzie tak łatwo jak w łódzkiej Atlas Arenie. Podczas gali KSW wystąpi ich aż trzech.

- To wydarzenie bez precedensu w polskim sporcie. KSW przełamuje kolejne granice. Mam nadzieję, że wszyscy odniesiemy zwycięstwa. Sport olimpijski zawsze będzie dla mnie ponad wszystkim mówi Szymon Kołecki, złoty medalista z Pekinu (2008) i srebrny z Sydney (2000) w podnoszeniu ciężarów.

>> KSW 46. TOMASZ NARKUN ZNÓW POKONAŁ MAMEDA CHALIDOWA, MATEUSZ GAMROT PRZESZEDŁ DO HISTORII [RELACJA, ZDJĘCIA, WIDEO] <<

- Ze sportu olimpijskiego do MMA najczęściej trafiają zapaśnicy i judocy. Ja jestem ewenementem. Ale nie odczuwałem poważnych kłopotów zmieniając dyscyplinę. Nie jestem typowym ciężarowcem. Zawsze byłem wyższy i szczuplejszy od rywali. Jestem zwinny, jako dziecko ćwiczyłem akrobatykę i gimnastykę - dodaje 37-latek.

Z większymi problemami na początku kariery MMA zmagał się jego najbliższy rywal, Mariusz Pudzianowski. Były mistrz świata Strongmanów musiał zrzucić dobre kilkanaście kilogramów mięśni, by wytrzymać walkę kondycyjnie. Nawet po dziesięciu latach treningów nie jest to jego mocna strona.

Kołecki z kolei jako ciężarowiec startował w kategorii 94 kg. W MMA jego naturalną dywizją jest półciężka (do 93 kg), ale na walkę z Pudzianem postanowił wybrać się do ciężkiej. W tej kategorii zdarzyło mu już się walczyć u poprzednich pracodawców, Babilon MMA i PLMMA. Wygrał sześć pierwszych walk, wszystkie przez techniczny nokaut w pierwszej rundzie. Porażki doznał dopiero w siódmej, w sierpniu na punkty pokonał go młody Michał Bobrowski.

>> KSW 47. SZYMON KOŁECKI: OD POCZĄTKU BĘDĘ WYWIERAŁ PRESJĘ NA PUDZIANIE [WIDEO] <<

Jeśli Kołecki będzie w KSW wygrywał, może spotkać się w klatce z innym mistrzem olimpijskim. Japończyk Satoshi Ishii w sobotę również zadebiutuje w KSW. Złoty medalista w judo (kat. +100 kg) z Pekinu ma papiery na to, by stać się jedną z największych gwiazd federacji Macieja Kawulskiego i Martina Lewandowskiego. Bił się m.in. na galach K-1, DREAM, RIZIN i Bellatora. Z zawodnikami pokroju legendarnych Fiodora Jemieljanienki i Mirko „Cro Copa” Filipovicia. Potrafił pokonać m.in. byłego mistrza UFC Tima Sylvię, Pedro Rizzo, Heatha Herringa czy aktualnego czempiona KSW, Phila de Friesa.

- To dla mnie zaszczyt, że mogę wystąpić na tej samej gali co medaliści olimpijscy czy tacy zawodnicy jak Pudzianowski, de Fries i Tomasz Narkun. Cieszę się, że będę mógł pokazać swoje umiejętności polskim kibicom - uśmiecha się Japończyk. - Byłem już w waszym kraju kilka razy. Bardzo mi się tu podoba. A wódka, ta z trawą w środku... Żubrówka. Najlepsza na świecie! - dodaje 32-latek, który w Łodzi zmierzy się z byłym mistrzem KSW wagi ciężkiej Fernando Rodriguesem Jrem z Brazylii.

Trudnych walk nie boi się też trzeci medalista olimpijski, który wystąpi na KSW 47. Damian Janikowski największy triumf w karierze zapaśniczej święcił na igrzyskach w Londynie, gdzie zajął trzecie miejsce. Pogłoski o jego przejściu do MMA stały się ciałem w 2016 roku, kiedy wrocławianin nie uzyskał kwalifikacji olimpijskiej do Rio de Janeiro.

Szybko podpisał kontrakt z KSW i od razu został rzucony na głęboką wodę. Debiutował w 2017 r. podczas gali na PGE Narodowym. Odprawił wówczas Gerardo Julio Gallegosa. Później skończył przed czasem najbardziej doświadczonego zawodnika MMA w Polsce, Antoniego Chmielewskiego oraz byłego mistrza organizacji BAMMA i EFC, Yannicka Bahatiego z Anglii. Już w czwartej zawodowej walce bił się z jednym z najlepszych zawodników w historii polskiego MMA, Michałem Materlą. Były mistrz KSW dywizji średniej nie dał mu większych szans, wygrywając przez techniczny nokaut już w pierwszej rundzie.

>> DAMIAN JANIKOWSKI: TYM RAZEM NIE ZABRAKNIE MI SPOKOJU I OPANOWANIA [WIDEO] <<

W sobotę drogi Kołeckiego, Ishiiego i Janikowskiego skrzyżują się w Atlas Arenie. Co przyciągnęło ich do walk MMA?

- Powodami były przede wszystkim mój wiek oraz chęć zdobywania nowych doświadczeń. Po erze startów w zapasach chciałem pójść dalej, zrobić coś nowego, tym razem w zawodowym sporcie. Mieszane sztuki walki są teraz na topie, a ja zawsze się nimi interesowałem. Każdy zawodnik na poziomie olimpijskim, niezależnie od dyscypliny, lubi rywalizację. Wielu, tak jak ja, od dziecka marzy, by konfrontować swoje umiejętności w walce. MMA na to pozwala. Myślę, że dlatego to sport tak popularny wśród olimpijczyków - uważa Janikowski, który w Łodzi zmierzy się z Serbem Aleksandarem Iliciem.

- Po zakończeniu kariery w ciężarach miałem jeszcze pokłady energii, a do tego wiek i zdrowie pozwalające na spróbowanie sił w nowej dyscyplinie. W MMA można zarobić duże pieniądze, często większe niż w sporcie olimpijskim. To wszystko pozwala podejmować takie decyzje - dodaje Kołecki.

- Zawsze chciałem bić się w MMA. To najbardziej wymagająca dyscyplina sportów walki. Trzeba mieć przekrojowe umiejętności w stójce, zapasach i parterze. Poradzą tu sobie tylko najtwardsi. Właśnie dlatego chciałem spróbować sił w tej formule - przyznaje z kolei Ishii.

>> TOMASZ NARKUN POKONAŁ MAMEDA CHALIDOWA I ZAWALCZY O DRUGI PAS KSW. "POBIJĘ ANGOLA ZA KAROLA!" <<

Zawodnik z Kraju Kwitnącej Wiśni zaznacza, że nie przyszedł do MMA dla pieniędzy.

- W Japonii judo jest jednym z wiodących sportów. Gdybym przy nim został, zarabiałbym dużo więcej niż teraz. Ale mnie nie chodzi o pieniądze. Marzyłem o tym, żeby sprawdzać się z najlepszymi na świecie. MMA dało mi taką możliwość – mówi.

W Polsce część zawodników nie ma takiego komfortu.

- Niektórzy dzięki sponsorom żyją dobrze ze sportu olimpijskiego. Nie odeszliby do MMA tylko dla pieniędzy. Sporty dźwigane i chwytane, takie jak zapasy czy judo, w Polsce są jednak niszowe i niedofinansowane. Jeśli ktoś jest dobry, ma przed sobą kilka lat kariery i chce wynagrodzenia adekwatnego do pracy włożonej w treningi, MMA jest bardzo dobrą opcją - uważa Janikowski.

>> KSW 47. PUDZIANOWSKI CHCE ZNISZCZYĆ KOŁECKIEGO, A PÓŹNIEJ PÓJŚĆ Z NIM NA PIWO [WIDEO] <<

Większe zarobki mają też swoją cenę. Repertuar technik dozwolonych w mieszanych sztukach walki jest bardzo szeroki, obejmuje m.in. kopnięcia oraz ciosy łokciami i kolanami.

- MMA to sport kontaktowy. Walka może skończyć się różnie. Dlatego przed pojedynkiem czuje się większy stres niż np. w judo. Ale jestem już do tego przyzwyczajony. Stoczyłem prawie 30 walk i nie mam z tym problemu. Cieszę się na każdy pojedynek - zaznacza Ishii.

- W MMA można zrobić komuś, sobie też, dużą krzywdę. Oczywiście wszystko dzieje się pod nadzorem sędziego i lekarza. Ale emocje większe były na igrzyskach. Również dlatego, że odbywają się raz na cztery lata. Wygrasz kilka walk i zdobędziesz medal albo wracasz z pustymi rękami. W MMA niezależnie od wyniku walki już wcześniej wiesz mniej więcej, jaka będzie wypłata. Nawet gdy przegrasz, możesz szybko wziąć kolejną walkę i się zrewanżować - podkreśla Janikowski.

>> SEKSOWNA DZIENNIKARKA SPORTOWA ROZEBRAŁA SIĘ, BY POMÓC ZWIERZĘTOM [ZDJĘCIA] <<

Inni olimpijczycy po przejściu do MMA również radzili sobie znakomicie. Aktualnym mistrzem UFC wagi muszej jest Henry Cejudo, złoty medalista z Pekinu w zapasach. Największą gwiazdą kobiecego MMA przez lata była Ronda Rousey, która na tych samych igrzyskach zdobyła brąz w judo. Pionierem mieszanych sztuk walki w Polsce był z kolei judoka Paweł Nastula, mistrz z Atlanty. W 2011 r. walczył ze zdobywcą złota w Atlancie i Seulu, Andrzejem Wrońskim. Rozprawił się z zapaśnikiem w nieco ponad minutę. Wybił mu przy okazji z głowy chęć kolejnych walk. Kariera Wrońskiego zatrzymała się na jednej.

- Judo i zapasy to doskonała baza do nauki MMA. Biegłość w tych dyscyplinach pozwala decydować, w jakiej płaszczyźnie będzie odbywała się walka. Z rywalem typowo stójkowym łatwiej poradzić sobie sprowadzając go do parteru i na odwrót. Do tego dochodzi przyzwyczajenie organizmu do ciężkich treningów. Zawodnicy zdobywający najwyższe laury w sportach olimpijskich to znakomici atleci, są zwykle utalentowani ruchowo i skorzy do ciężkiej pracy. Dlatego częściej niż rzadziej odnoszą sukcesy również w MMA - wyjaśnia Wojsław Rysiewski, dyrektor sportowy KSW.

- Czy mamy na oku kolejnych takich zawodników? Nie ma ich zbyt wielu. Brakuje Polaków odnoszących sukcesy na poziomie olimpijskim. Ale jeśli ktoś taki się pojawi i wyrazi chęć przejścia do MMA, na pewno będziemy zainteresowani. Tak było w przypadku Damiana, myśleliśmy o nim jeszcze zanim zadeklarował koniec kariery zapaśniczej. To naturalny kierunek. MMA jest dla tych zawodników świetną drogą. Mogą zarabiać duże pieniądze wykorzystując to, co wypracowali w sportach olimpijskich - dodaje.

Tomasz Dębek
Obserwuj autora artykułu na Twitterze

Pudzianowski przed walką z Kołeckim: Jeśli będziemy w stanie, to po walce pójdziemy na piwo

KSW 47 ONLINE RELACJA LIVE STREAM NA ŻYWO GDZIE OGLĄDAĆ KARTA WALK ATLAS ARENA

Wideo

Materiał oryginalny: KSW 47. Satoshi Ishii, Damian Janikowski i Szymon Kołecki - medaliści olimpijscy, którzy szukają kolejnych wyzwań w MMA - Sportowy24

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3