Kochają fantasy. Uczniowie współtworzą biblioteczny księgozbiór

red
Czyż nie byłoby fajnie, gdyby smok tu nad nami nagle przeleciał? Nie przeleci, ale ja mogę sobie to po różnych lekturach wyobrazić - Monika Bielaczyk, uczennica IIIb argumentuje, dlaczego literatura fantasy ją porywa. I dlaczego chciałaby polecić swoje ulubione książki rówieśnikom.

„Poleć książkę koledze” - taką akcję po raz pierwszy prowadzi szkolna biblioteka w Płoniawach, żeby zachęcić uczniów do czytania. Chodzi o to, by uczniowie zgłosili książki, które ich zachwyciły, utkwiły im szczególnie w pamięci, na listę tworzoną przez bibliotekę. Książki spoza kanonu lektur obowiązkowych, w które przede wszystkim obfituje szkolna biblioteka.

- Chcielibyśmy nasz księgozbiór wzbogacić o książki, które rzeczywiście podobają się dzieciom i młodzieży, a których na naszych półkach nie ma - mówi Anna Pawłowska, nauczycielka bibliotekarka. Półek zresztą w ciasnej bardzo bibliotece jest niewiele, księgozbiór przekracza nieco trzy tysiące woluminów. Nie ma przytulnego kącika, w którym można by przycupnąć z ulubioną książką, przewertować to, co nam w ręce wpadło. Szkolna biblioteka na pewno nie jest przyjazna czytelniczym zapędom. Mówię o lokalu, nie o inicjatywach bibliotekarskich.

- Staramy się wespół z gminną biblioteką na różne sposoby, od najmłodszych lat zachęcać dzieci do czytania. Poprzez konkursy literackie, plastyczne, quizy, zabawy. A także rodziców przekonujemy przy każdej okazji, jak bardzo jest ważny codzienny, choćby chwilowy kontakt dziecka z książką. Taki kontakt od razu jest widoczny - w słownictwie dziecka, w sposobie artykułowania myśli. W pisowni. Mamy oczywiście grupę stałych czytelników, książkowych moli - zapewnia bibliotekarka.

Ale wiele osób czyta niewiele.

Między bibliotecznymi regałami rozmawiam z książkowymi molami: Moniką Bielaczyk, Igą Ubą i Pawłem Niesiobędzkim. Wszyscy z gimnazjalnej IIIb. Cała trójka uwielbia czytać. Zwłaszcza literaturę fantasy.

- Mogę cały dzień, cały weekend przesiedzieć nad książką, jeżeli mam czas. Można oczywiście tkwić w iPhonie, w komputerze. Ale ja wolę się przenieść w literacki świat. Zatopić się w niesamowitych historiach, bawić się z fantastycznymi, nowymi znajomymi z książkowych stronic - mówi Monika.

- Książki pozwalają mi uciec od codzienności, od tego co obok, w inny, ciekawy wymiar. Do barwnych krain, do ciągle nowych bohaterów. Przeżywać wraz z nimi ich radości i dramaty. Jest zazwyczaj tyle emocji, niespotykanych w codziennym życiu - wyznaje Iga, także miłośniczka fantasy. Ale lubi też czytać kryminały Agaty Christie i Joanny Chmielewskiej oraz medyczne thrillery.

Paweł Niesiobędzki jest również zdecydowanym fanem fantastyki.

- U mnie to rodzinne. Czwórka starszego rodzeństwa wychowała się na literaturze fantasy. Kiedy miałem siedem lat siostra poleciła mi oczywiście „Harry’ego Pottera”. Popłynąłem. Tkwiłem w jego świecie, nie reagując nawet gdy mama wołała na obiad. Teraz kończy mi się już lektura siedmioksiągu. „Zaciąłem się” więc na ośmioksiągu Adriana Czajkowskiego (Tchaikovsky’ego) „Cienie pojętnych”. Na tworzoną przez bibliotekę listę poleciłbym zdecydowanie „Sagę o wiedźminie” Sapkowskiego czy właśnie „Archiwum burzowego światła” (autor Brandon Sanderson - przyp. red.), które koleżankom też bardzo się podobało - w wypowiedziach Pawłach oczytanie uwidacznia się najbardziej.

Iga do tej listy dorzuciłaby trylogię „Kuzynki” - Andrzeja Pilipiuka. Paweł też chętnie widziałby na półkach szkolnej biblioteki Pilipiuka, na przykład „Kroniki Jakuba Wędrowycza”. Jak widać gimnazjalni czytelnicy gustują raczej w prozie współczesnej, z pogranicza rzeczywistości. Dlaczego wolą ją od realizmu?

- W książkach fantasy są te same wartości, symbole. Tylko postaci nieco inne. Ciekawsze od tych z realnego świata - przekonuje Monika.

- Rzecz, której nie możemy doświadczyć w tym świecie jest ciekawsza, bo musimy uruchomić oczy wyobraźni. To nas rozwija i wzbogaca - dodaje Paweł.

Dzień wcześniej trójka moich rozmówców była w Warszawie na spotkaniu promującym antologię „Legendy warszawskie”.

- Wśród zawartych w antologii utworów jest osiem legend Zdzisława Nowaka, dziadka Igi Uby. Przymierzamy się teraz, póki Iga jeszcze jest w szkole, do zorganizowania spotkania o Zdzisławie Nowaku. Iga obiecała przynieść jakieś pamiątki po dziadku - mówi Anna Pulkowska, polonistka.

Warto przypomnieć, że Zdzisław Nowak był także współpracownikiem Tygodnika Ostrołęckiego, redagującym przed laty wkładkę „Maciuś. TO dla dzieci”.

Gimnazjaliści zgłosili już sporo ulubionych tytułów, np. „Bransoletka” Ewy Nowak, „Ten gruby” Barbary Ciwoniuk, „Pollyanna” Eleonor H.Porter, „Urszula” Meg Cabot, „Czarnoksiężnik z Archipelagu”K.LeGuin, „Córka Czarownic” i „Tam gdzie spadają Anioły” Doroty Terakowskiej.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie