Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Dary serca dla afrykańskich dzieci

Aldona Rusinek
Alex stracił nogę, ale dzielnie chodzi do szkoły
Alex stracił nogę, ale dzielnie chodzi do szkoły Fot. Archiwum
W ubiegłym roku do kościoła w Różanie zawitała siostra Aniela Miłońska ze Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny.

Alex stracił nogę, ale dzielnie chodzi do szkoły
(fot. Fot. Archiwum)

Opowiadała o swojej pracy misyjnej w krajach afrykańskich - w Zambii, Kenii, Tanzanii - którą prowadzi od 10 lat, opiekując się dziećmi z najuboższych rodzin, których tutaj jest więcej niż gdziekolwiek na świecie. Uczy je nie tylko katechezy, ale innych przedmiotów niezbędnych do dalszego kształcenia i do życia w cywilizowanym świecie. Siostra Aniela apelowała o pomoc w edukacji afrykańskich dzieci, o udział w prowadzonej przez misjonarzy akcji "Dar serca - adopcja dziecka na odległość". Polega ona na finansowym wspieraniu konkretnego dziecka, które pozwala na kupno szkolnego mundurka, pomocy szkolnych, opłacenie wyżywienia w szkole i leków przeciwko malarii, która na co dzień nęka mieszkańców Afryki. Tworzy się poprzez to "rodzinę adopcyjną", która roztacza nad dzieckiem, najczęściej osieroconym, opiekę. Adopcja taka ma konkretny wymiar: 100 dolarów rocznie, wpłacanych na konto Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny. Można oczywiście ponadto wysyłać dziecku dodatkowe prezenty.
Adopcją na odległość zainteresowały się jako pierwsze w Różanie nauczycielki - Katarzyna Borejkiewicz i Elżbieta Grześkowicz.
Adopcyjną córką pani Kasi jest dziewięcioletnia Miriam z Zambii. Miriam ma trójkę rodzeństwa. Jej najmłodszy braciszek jest chory na AIDS.
- Posyłam pieniądze na szkołę dla Miriam. Niedawno też wysłałam jej paczkę z różnymi drobiazgami. W odpowiedzi otrzymałam list od siostry Damiany Jasińskiej, która opiekuje się Miriam - opowiada pani Kasia.
"Piszę w imieniu Miriam, która z wielką radością przyjęła wiadomość, że jest w Polsce rodzina, do której należy. Z dumą pokazuje zdjęcia swojej nowej rodziny. Była też bardzo zaskoczona, gdy otrzymała paczkę. Nie mogła uwierzyć, że te wszystkie rzeczy są dla niej" - pisze siostra Damiana. Mała Miriam pisać jeszcze dobrze nie umie, ale narysowała swojej adopcyjnej mamie kolorowe obrazki ze swego otoczenia: mały rynek, ogród, kury i rybki, które hodują w misji. Na rysunku jest też rower, o którym marzy dziewczynka.
"Miriam, jak każda dziewczynka, lubi bawić się lalkami. Nosi je na plecach, owinięte w ČclitengęÇ, tak jak tutejsze matki noszą maleńkie dzieci. Lubi tańczyć i tak jak wielu Afrykańczyków potrafi to robić bardzo pięknie. W przyszłości chce być lekarzem" - pisze o swojej podopiecznej i przybranej córce pani Kasi siostra Damiana.
Elżbieta Grześkiewicz adoptowała siedmioletnią Missosi, także z Zambii. Dięki pomocy pani Eli Missosi zaczęła chodzić do pierwszej klasy.
Ostatnio do akcji adopcji na odległość dołączyła Dorota Pauszek-Trzeciak, także nauczycielka z różańskiej szkoły. Jej podopiecznym został dzesięcioletni Alex Mwirigi z Kenii.
A cała szkolna społeczność ustanowiła rodzinę zastępczą dla dwunastoletniego Johna Mutugi, także Kenijczyka, sieroty. Mama Johna zmarła przy porodzie najmłodszego dziecka, ojciec wkrótce potem.
- Samorząd szkolny robi kwestę, tak by co kwartał wysłać 100 złotych na naukę dla Johna. Daje kto chce, i ile może. Uważamy, że to bardzo pożyteczna i wychowawcza akcja. Kształtuje w naszych dzieciach wrażliwość na drugiego człowieka, wyzwala dobro, potrzebę dzielenia się z innymi - mówi Dorota Trzeciak, opiekunka samorządu szkolnego.
Być może ta wrażliwość dzieci i nauczycieli z Różana odmieni życiową drogę kilkorga małych mieszkańców Afryki.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki