Chore dzieci i... przepisy

Jarosław Sender
Przez nieżyciowe wymagania urzędników, w szpitalu nie działają specjalistyczne poradnie dla najmłodszych

Bezduszni urzędnicy Narodowego Funduszu Zdrowia pozbawili setki chorych dzieci z naszego regionu możliwości leczenia się w czterech poradniach specjalistycznych!

Poradnie dla dzieci do 18 roku życia: kardiologiczna, endokrynologiczna, diabetologiczna i gastroenterologiczna w środę, 20 maja zostały w ostrołęckim szpitalu zamknięte. Powód? NFZ zaostrzył kryteria dla lekarzy prowadzących poradnie. Dotychczas mogli je prowadzić medycy bez specjalizacji, pod warunkiem, że byli w trakcie jej robienia lub mieli wieloletni staż pracy.

W Ostrołęce najmłodszych pacjentów w specjalistycznych poradniach przyjmowali pediatrzy, którzy byli przeszkoleni z odpowiedniej specjalności. Ale od tego roku fundusz podniósł poprzeczkę.

Lekarze, żeby przyjmować w tych poradniach, muszą mieć zrobione odpowiednie specjalizacje z dziecięcej: kardiologii, diabetologii, itd.

Nieludzkie przepisy

Wymagania NFZ są trudne do spełnienia, bo i droga do specjalizacji jest długa i wyboista. Jej zrobienie może trwać nawet dziesięć lat!

- Liczyliśmy się z tym, że poradnie mogą zostać zamknięte - mówi Włodzimierz Kucharski, zastępca ds. medycznych dyrektora ostrołęckiego szpitala. - Wiedzieliśmy, że od tego roku wprowadzono takie obostrzeżenia dla lekarzy. W związku z tym od lutego prowadziliśmy z Narodowym Funduszem Zdrowia korespondencję. Pytaliśmy, czy i ewentualnie kiedy fundusz zamierza zawiesić działalność naszych poradni. Na te pytania odpowiedzi nie otrzymaliśmy. Dostaliśmy tylko suche informacje o zmianie obowiązujących kryteriów dla lekarzy.

Dlatego też pismo, które dotarło do dyrekcji szpitala w Ostrołęce we wtorek, 19 maja, było takim zaskoczeniem.

- Napisano w nim, że działalność czterech poradni dla dzieci została zawieszona 1 maja - mówi Kucharski.

Pocałowali klamkę

We wtorek poradnie mimo wszystko jeszcze funkcjonowały. W kolejnych dniach recepcjonistki musiały już wyjaśniać sprawę zdenerwowanym rodzicom, którzy przyjechali z pociechami na umówioną wizytę. Wszyscy odeszli z przysłowiowym kwitkiem.

- Przyjechałam zapisać do poradni 6-letnią córkę. Lekarz podejrzewa u niej wadę serca - powiedziała spotkana przez nas w szpitalu Anna Rozicka, z miejscowości Zawady-Huta w powiecie makowskim. - Niestety, pocałowałam klamkę. Szwagierka miała więcej szczęścia. Przyjechała z synkiem do poradni nefrologicznej. A ja nie wiem, gdzie mam teraz córkę zapisać...

Poradnia kardiologiczna była, obok endokrynologicznej, najbardziej obleganą. W każdej z nich lekarze przyjmowali około 100 pacjentów miesięcznie. Zamknięcie poradni kardiologicznej dotknie wszystkich, ale najbardziej rodziców niemowląt, które z poradni były kierowanie na badanie echo serca.

- To faktycznie jest duży problem - przyznaje dyrektor Kucharski. - Doktor Alicja Przeździecka ma certyfikat do wykonywania echa. I będzie je robić nadal. Problem w tym, że nie będzie mogła przyjmować w poradni kardiologicznej. Jest pomysł, by pracowała w istniejącej poradni neonatologicznej. Dzięki temu mogłaby chociaż kierować niemowlęta na te badania.

Wizyta tylko prywatnie?

Póki co jeszcze tam nie pracuje. Ta sytuacja jest zarówno dla pacjentów, jak i dla niej bardzo trudna.

Przed pracownią echa serca spotkaliśmy w czwartek trzy mamy ze z swoimi pociechami. Wśród nich tylko dziecko jednej kobiety miało wykonane badanie, bo dostało na nie skierowanie ze szpitala. Inne dzieci badania nie przeszły, bo nie dostały skierowania z... poradni kardiologicznej dla dzieci. Ta już w czwartek nie istniała.

- Okazało się, że mam skierowanie do poradni, a nie na echo - powiedziała Jolanta Samsel z Lipnik, mama rocznej Jesiki, której nie udało się zbadać. - Chyba pojadę z córką do Szczytna. Albo zostaje wizyta prywatna. Tylko skąd brać na to pieniądze?

Doktor Przeździecka nie była w stanie skomentować tej sytuacji. Powiedziała tylko z łzami w oczach, że musi minąć jakiś czas, by mogła na ten temat rozmawiać.

Pediatra Zofia Olszewska, która przyjmowała dzieci w poradni endokrynologicznej stwierdziła:

- Nowe przepisy to znieczulica! W poradni pracowałam przez 19 lat. I teraz okazuje się, że doświadczenie, umiejętności zdobyte przez ten czas wcale się nie liczą. Liczy się tylko papier - powiedziała z żalem. - To ogromna strata, a dla pacjentów duże utrudnienie. Dotarcie do warszawskiej przychodni będzie wiązało się ze zorganizowaniem transportu, a dla wielu rodzin, szczególnie z tych mniejszych miejscowości, nie jest to takie łatwe.

Dyrekcja szpitala i lekarze napisali pismo do wojewódzkiego konsultanta pediatrii, w którym proszą go o interwencję w tej sprawie. Miejmy nadzieję, że coś uda się jeszcze wskórać.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie