Bruksela: Czy Unia Europejska postawi na swoim i obłoży gigantów technologicznych podatkiem cyfrowym?

Kazimierz Sikorski
Kazimierz Sikorski
pixabay
Unia Europejska wydaje się być zdeterminowana i będzie chciała obłożyć technologicznych gigantów, takich jak Google, Amazon, Facebook i Apple podatkiem cyfrowym.

Obłożyć podatkiem cyfrowym gigantów technologicznych - naciskają na Brukselę kraje członkowskie, a niektóre z nich, nie czekając na centralę, ruszają do walki z tuzami technologii.

Tak chcą Wielka Brytania, Włochy i Czechy. Tak zrobiła Francja, wzywając do zapłaty podatku za 2020 r. m.in. Facebooka i Amazon. Pozwala na to prawo przyjęte w lipcu 2019 r. o 3 proc. podatku od obrotów międzynarodowych koncernów technologicznych z globalnymi przychodami przekraczającymi 750 mln euro rocznie i przychodami we Francji ponad 25 mln rocznie. Podatek GAFA (od nazw Google, Amazon, Facebook, Apple), dotyczy głównie amerykańskich gigantów. W odpowiedzi Waszyngton zagroził wprowadzeniem ogromnych ceł na francuskie towary, ostatecznie wstrzymał się z tym krokiem. Ale Warszawa zrezygnowała z podobnego pomysłu po wizycie w Polsce i rozmowach z byłym wiceprezydentem USA Mikiem Pencem.

Może więc lepiej działać wspólnie, w ramach Unii Europejskiej czy OECD, by zmusić Google, Amazon, Facebook i inne firmy do płacenia podatków. Pomysł dojrzewa na Starym Kontynencie od lat, dziś jest bliżej do rozpoczęcia rozstrzygnięć, których efektów nie znamy. Korporacje wyćwiczyły się bowiem w unikaniu płacenia podatków, mają wsparcie Waszyngtonu, a USA to nadal gospodarka numer jeden na świecie i wiele może.

Bruksela rusza do walki

Parlament Europejski ma być gospodarzem przesłuchania z dyrektorami firm Google, Apple, Facebook i Amazon, aby firmy z Doliny Krzemowej zdeklarowały się co do nowych unijnych przepisów. Przewodniczący PE, David Sassoli, zatwierdził przesłuchania z udziałem Sundara Pichai z Google’a, Tima Cooka z Apple, Marka Zuckerberga z Facebooka i Jeffa Bezosa z Amazona. Ten ostatni raczej się nie pojawi, oświadczył, że rezygnuje z szefowania stworzonej przez siebie firmy.

Odpowiedzialna za organizację i prowadzenie przesłuchania będzie Komisja Gospodarcza i Monetarna (ECON) i skupi się na sprawach gospodarki cyfrowej związanych z konkurencją i podatkami. Wcześniej trzeba ustalić datę spotkania i mieć pewność, że szefowie technologicznych gigantów przyjadą do Brukseli. Mam nadzieję, że prezesi tych firm wezmą na siebie odpowiedzialność i odpowiedzą na pytania przedstawicieli 460 milionów obywateli, którzy są ich klientami – mówiła Stéphanie Yon-Courtin, prawniczka grupy Renew Europe i wiceszefowa Komisja ECON, która jest pomysłodawcą spotkania.

Wezwanie do przesłuchania byłoby kontynuacją przesłuchań przedstawicieli gigantów technologicznych przed podkomisją Izby Reprezentantów USA w lipcu ubiegłego roku. Dotyczyło dochodzenia ws. możliwych uregulowań na rynkach cyfrowych. To tam przedstawicielka Georgii, dociskając Bezosa usłyszała, że Amazon niszczy konkurencję, że liczy się dla firmy tylko wygrana. Padły głosy, że mógł to być jeden z powodów rezygnacji Bezosa kierowania firmą.

Co zrobią giganci z USA?

Czy w tej sytuacji jego zastępca i szefowie innych gigantów zapraszanych przez UE przyjadą do Brukseli? Są wątpliwości. Ruch Parlamentu Europejskiego wpisuje się w szersze dążenie Unii do ujarzmienia gigantów technologii. W grudniu Bruksela przedstawiła propozycje dotyczące wzmocnienia konkurencji cyfrowej i ochrony obywateli przed szkodami wyrządzanymi w Internecie, wymieniając konkretne inicjatywy ustawodawcze: ustawę o rynkach cyfrowych i usługach cyfrowych.

Unijna machina rusza, w najbliższych miesiącach Parlament będzie przedstawiał Komisji Europejskiej pomysły i propozycje, mające zmusić firmy technologiczne do uczciwej gry z rywalami i robienia więcej w zwalczaniu fałszywych wiadomości i szkodliwych treści w Internecie.

Celem rozmowy z szefami czterech wiodących na świecie firm technologicznych jest chęć poznania ich modeli biznesowych i przyszłych koncepcji w obliczu wyzwań związanych ze zmianą warunków rynkowych - napisano w zaproszeniu. Teraz trzeba
czekać na odpowiedź z USA, choć dyrektor Alphabet, Sundar Pichai już zapowiedział, ma przeprowadzi 25 lutego wideokonferencję z Margrethe Vestager, unijną komisarz ds. konkurencji. Vestager, która naciska na nowe, twarde zasady umowy z gigantami z USA, ma omówić z nim kwestie cyfrowe i konkurencyjne.

Potencjalne rozmowy będą długie i trudne, a mniej zorientowani w problemie pytają: jak to się dzieje, że giganci sektora IT w USA, którzy powinni płacić 35-proc. podatki CIT, oddają znacznie mniej lub… wcale. Wiedza jak unikać płaceniu podatków. Zwykle ich kwatera główna jest w USA, ale oblepia je siatka spółek-córek, co pozwala na transfer pieniędzy do krajów zwanych rajami podatkowymi.

Bywa, że firmy działające na lokalnych rynkach kupują od centrali prawo do korzystania z opatentowanych technologii. Potem wykazują straty, choć wyprowadzają pieniądze do podatkowego raju. kraju,. Na przykład pieniądze Google’a z europejskich oddziałów szły do filii w Dublinie, stamtąd do spółki w innym kraju, by ostatecznie trafić na Bermudy. Dlaczego tam? Bo stawka CIT wynosi zero. Proste? Proste.

Zielony raj dla korporacji

Przykład Irlandii jest szczególny. Być może to na Zielonej Wyspie giganci technologii przećwiczyli, jak zarabiać krocie i nie dzielić się z miejscowymi. Irlandia przez dekady hojnie udzielała zwolnień podatkowych od międzynarodowych spółek do producentów gier wideo. Konkurencyjna polityka podatkowa Dublina przyciągnęła zagraniczne firmy. Nastał boom i zaowocował tym, że 22 proc pracowników sektora prywatnego znalazło zatrudnienie w firmach należących do cudzoziemców.
Zwolennicy polityki zwolnień podatkowych pomogły Irlandii między połową lat 90. a połową pierwszej dekady 2000 stworzyć boom gospodarczy, który przyniósł jej miano Celtyckiego Tygrysa. Gospodarka wzrastała wtedy w nieprawdopodobnym tempie 10 proc. rocznie. Po 2008 sytuacja finansowa kraju uległa odwróceniu. Rok później PKB zmniejszył się o 7 proc. Obecnie wzrasta w tempie najszybszym od 15 lat.

"Duble Irish"

Najbardziej kontrowersyjną formą zwolnienia podatkowego była aż do 2017 procedura transferu dochodów nazywana „Double Irish”. Międzynarodowe giganty, wykorzystując irlandzkie prawo podatkowe, mogły przeksięgowywać dochody do i z filii zarejestrowanych w Republice Irlandii. W ten sposób unikano płacenia podatku. Później dochody rejestrowano w państwie, które nie pobiera od nich żadnego podatku. Tak potężne korporacje – na przykład Google – „zaoszczędziły” miliardy euro.

Republika Irlandii nadal zezwala wielkim firmom międzynarodowym na transfer własności intelektualnej uprzednio zarejestrowanej w ich filiach w krajach nie pobierających podatków do filii na Zielonej Wyspie. Używa się tego mechanizmu dogodnego dla danego przedsiębiorstwa zaniżania wysokości osiąganych dochodów. W przypadku Apple rząd Republiki Irlandii poszedł dalej – zgodził się, by spółka mogła powoływać na terenie państwa „bezpaństwowe” centrale mogące bez konieczności płacenia podatku przyjmować większość dochodów ze sprzedaży jej produktów w krajach europejskich.

Decyzję w tej sprawie podjęto już 1991, a potwierdzono ponownie w 2007. Powodem była prawdopodobnie sugestia doradcy podatkowego Apple, który miał powiedzieć, że spółka jest największym pracodawcą w regionie hrabstwa Cork. Z dokumentów opublikowanych przez Komisję Europejską w 2014 roku wynikało, że doradcy spółki mieli zapewniać irlandzkiego fiskusa, że Apple dokonuje przeglądu swoich globalnych operacji. Wkrótce potem podpisano umowę.

Po tym, gdy szereg zagranicznych firm oskarżono o oszukanie irlandzkich posiadaczy kredytów hipotecznych, pojawiły się głosy krytyki pod adresem polityki zwolnień podatkowych. Jeden z amerykańskich funduszy inwestycyjnych miał od zysku wynoszącego 4.5 mln dolarów zapłacić… tysiąc euro podatku. Zjawisko to nie dotyczy wyłącznie firm amerykańskich.

Stąd obecne wysiłki takich krajów, jak Wielkiej Brytanii, która chce wprowadzić podatek cyfro-wy, nie patrząc na OECD, które też stara się przygotować reguły, która funkcjonowałyby w wielu krajach. Londyn myśli o opodatkowaniu Google’a i Facebooka, ale już nie Amazon. Te ostatni płaciłby skromną opłatę za przychody pochodzące od sprzedawców, którzy płacą firmie za korzy-stanie z jej platformy. Gigant nie straciłby euro na tej regulacji, bo zapowiedział, że przerzuci koszty na zewnętrznych sprzedawców. W roku 2019 Amazon zapłacił 14,4 mln funtów podatku dochodowego od osób prawnych za przychody osiągnięte na Wyspach, które wyniosły 14 mld funtów.

Materiał oryginalny: Bruksela: Czy Unia Europejska postawi na swoim i obłoży gigantów technologicznych podatkiem cyfrowym? - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie