Tatuaże na pamiątkę ofiar z Auschwitz. To właściwe?

Redakcja
Denis Golfetto z Włoch był pod ogromnym wrażeniem zdjęć ofiar, które widział w Auschwitz. Tatuaż ma upamiętnić bliźniaczki
Denis Golfetto z Włoch był pod ogromnym wrażeniem zdjęć ofiar, które widział w Auschwitz. Tatuaż ma upamiętnić bliźniaczki Archiwum prywatne
Udostępnij:
Dla młodych ludzi wytatuowanie sobie na ciele numeru więziennego osoby, która przeszła w obozie gehennę, jest wyrazem hołdu i pamięci dla niej. Są jednak osoby, które uważają, że to zły pomysł i że byli więźniowie nie takiego rodzaju pamięci oczekują.

Hołd dla bliźniaczek
Denis Golfetto z miejscowości Varese we Włoszech spędzał tegoroczne wakacje w Krakowie. Odwiedził też były obóz koncentracyjny KL Auschwitz-Birkenau. Szczególne wrażenie wywarła na nim wystawa zdjęć osób, które zginęły. Nie da się koło niej przejść obojętnie.

- Były tam między innymi dwie dziewczynki, bliźniaczki - Czesława i Maria Krajewskie - wspomina Denis.

Bliźniaki w obozie koncentracyjnym przeżywały prawdziwy horror. Były obiektem zainteresowania lekarza i zbrodniarza wojennego Josefa Mengele. Człowiek zwany „aniołem śmierci” przeprowadzał na nich pseudomedyczne eksperymenty.
Wszczepiał jednemu z bliźniąt trudne do wyleczenia choroby, jak np. szkarlatyna czy tyfus. Potem wstrzykiwał lek, żeby sprawdzić, czy następuje po nim poprawa. Gdy dziecko zmarło, esesmani zabijali drugie, a Mengele przeprowadzał sekcję, porównując narządy wewnętrzne rodzeństwa. Wykonywał np. też zastrzyki, które miały zmienić kolor oczu.
O Marii i Czesławie Krajewskich wiadomo niewiele. Urodziły się w Komarowie (woj. lubelskie) 4 października 1927 r. Trafiły do Auschwitz 5 lutego 1943 r.

Maria zmarła w obozie 23 maja 1943 r., a Czesława dwa miesiące później - 23 lipca 1943. Kiedy zginęły, miały zaledwie 16 lat.


Więzienny numer

Denis zrobił zdjęcie podobizn dziewcząt i kiedy wrócił z Oświęcimia do Krakowa, swoje kroki skierował w stronę studia tatuażu. Miał potrzebę oddania hołdu ofiarom. Postanowił, że będzie to tatuaż i że upamiętni właśnie dwie siostry. Na wewnętrznej stronie przedramienia, powyżej nadgarstka wytatuował sobie Bramę Śmierci, główną bramę wjazdową do byłego obozu w Brzezince, przed którą ciągnie się ogrodzenie z drutów kolczastych.

Po drugiej stronie ręki znajdują się szarfy, w których wytatuowane są imiona i nazwiska bliźniaczek oraz daty - ich narodzin, trafienia do obozu i śmierci.

- Nie jestem z nimi spokrewniony, one były Polkami, ja jestem Włochem. Ale to straszne, kiedy giną dzieci, młodzi ludzie - wyjaśnia Denis Golfetto. - Ten tatuaż ma być formą pamięci dla tych dziewcząt i pamiątką po nich. Tak wiele dzieci zginęło w Auschwitz... Dzięki temu tatuażowi te dziewczyny nigdy nie zostaną przez mnie zapomniane. Będą już ze mną zawsze - dodaje Włoch.

Tatuatorzy ze studia Hardcore Tattoo wspominają, że to nie pierwszy taki tatuaż wykonany u nich. Kilka miesięcy temu do studia przyjechała Amerykanka, również po wizycie w Auschwitz. Była tak wstrząśnięta historią więźniarki, która zginęła w obozie nie mając żadnej rodziny, że wytatuowała sobie na ręku jej numer obozowy. - Przynajmniej w ten sposób ktoś będzie o niej pamiętał - tłumaczyła wówczas Amerykanka.


To tylko na pokaz

Nie wszystkim się to podoba. Niektórzy uważają, że robienie takich tatuaży wręcz obraża byłych więźniów i przypomina im horror, który przeżyli.

Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau nie chce tego tematu poruszać. - Bez rozmów z konkretnymi osobami nie da się ocenić ich formy upamiętnienia. Dlatego też nie jesteśmy w stanie zająć w tej sprawie stanowiska - mówi jedynie Paweł Sawicki z biura prasowego Muzeum.

Dyrektor Muzeum Piotr M.A. Cywiński dla portalu „Na temat” mówił, że nie jest entuzjastą tak modnych dziś rekonstrukcji historycznych ani biegania w mundurach Afrika Korps, odtwarzania bitew i powstań. Przekonywał, że historii nie da się sprowadzić do widowiska, do zabawy, do teatru i za coś takiego uważa też robienie sobie tatuaży. Przekonuje, że byli więźniowie nie oczekują takiej formy pamięci.

Materiał oryginalny: Tatuaże na pamiątkę ofiar z Auschwitz. To właściwe? - Gazeta Krakowska

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
prawda
Zakaz tatuowania wszystkiego: " Nie będziecie się tatuować. Ja jestem Jahwe!" (Księga Kapłańska 19,28).
x
xy
Nie zakaz tatuowania tylko zakaz tatuowania obrazów bożków. Wszystko inne dozwolone.
c
czytający
W Biblii w Księdze Kapłańskiej 19,28 znajduje się zakaz tatuowania ciała.
M
MC
ja powiedzialabym ze to niekoniecznie najlepszy pomysl na oddanie holdu, ale kazdy oczywiscie ma prawo do zagospodarowania swego ciala. Z druga czescia Twojej wypowiedzi zgadzam sie absolutnie. niemcy pisza na nowo historie od dobrych kilku dekad, slono za to placa ale efekty sa.
A
Ares
Debilizm. Tatuaże to domena prymitywów, przestępców i intelektualnych miernot.
K
Krakus
Te tatuaże są trochę kiczowate ale z drugiej strony cieszy, że ludzie w Europie są dzieki wizycie w Auschwitz edukowani w kwestii NIEMIECKICH zbrodni popełnianych na Żydach, Polakach i innych narodach.
Bo michnikowszczyzna już zacierała rączki, produkując brednie różnych Grossów.

A dyrektor Cywiński niech się porządnie zajmie muzeum, aby przedmioty ofiar nie walały się po ziemi!
Dodaj ogłoszenie