Święta Rozalia z Palermo

    Jarosław Sender

    Tygodnik Ostrołęcki

    Aktualizacja:

    Tygodnik Ostrołęcki

    Święta Rozalia z Palermo
    Jak co roku, 3 września do Swiętej Rozalii ściągną tłumy wiernych
    Święta Rozalia z Palermo

    Święta Rozalia. Doroczny odpust w Świętej Rozalii to wielkie wydarzenie religijne nie tylko dla mieszkańców szelkowskiej parafii, ale także dla wielu pielgrzymów, którzy od lat ściągają tu z całej ziemi makowskiej, a także z bardziej odległych rejonów.

    Nie wiadomo, jakim trafem sycylijska święta trafiła w okolice Szelkowa. Według niespisanej legendy, święta Rozalia przywędrowała tutaj razem ze świętym Rochem.
    O jej obecności świadczył kamień, w którym odcisnęła się jej stopa. Kamień jednak zaginął podczas II wojny światowej. Rozalię urzekło prastare uroczysko porośnięte wiekowymi dębami koło wsi Słojki, więc tu pozostała, święty Roch powędrował do Sadykierza w gminie Obryte.

    Pierwsza kaplica poświęcona patronce chorym na choroby zakaźne pobudowana została prawdopodobnie ok. 1709 r. i przetrwała do 1944 r. Wzniesiona była z modrzewiowych bali, w środku znajdowały się trzy ołtarze. Na ołtarzu głównym znajdował się obraz świętej Rozalii pochodzący z końca XVIII wieku. Podczas II wojny światowej, po nadejściu frontu radzieckiego, Rosjanie zniszczyli kościółek, a modrzewiowe bale zużyli na podpałkę w kuchni polowej. Obraz uratował ks. proboszcz Józef Dołęgowski, który przy pomocy kilku wiernych parafian przechował go do końca wojny. Po wojnie na kaplicę przystosowano dwa poniemieckie baraki. W roku 1957 przebudowano je, nadając im bardziej "świątynną" formę. Nowa kaplica, znajdująca się obecnie w Świętej Rozalii, postawiona została w 1995 r.

    Uroczystości odpustowe odbywają się tutaj niezmiennie od ponad trzystu lat. Rozpoczyna je 3 września wieczorna msza święta, zwana nieszporami. Przez całą noc odbywa się czuwanie, a od rana następnego dnia trwają uroczystości religijne poświęcone św. Rozalii. Odpusty gromadziły zawsze tłumy ludzi, w okresie międzywojennym przybywało tu nawet kilkanaście tysięcy wiernych. Ówczesne uroczystości zachowały się we wspomnieniach Henryka Sikory, przedwojennego sekretarza w gminie Szelków. Pisał on: "Już w przeddzień odpustu, to jest 3 września, polana leśna zapełnia się ludem - odprawiane są nieszpory. Przez całą noc jadą furmanki z ludźmi, którzy zawczasu zdobywają sobie miejsce postoju i odpoczynku. (…) Na tydzień przed odpustem ciągną już do Św. Rozalji kramarze, tasiarze, karuzele, fotografi, handlarze, straganiarze i inni, spodziewając się odpustowych zarobków. W dzień odpustu ścisk na polanie jest tak wielki, że trudno swobodnie przejść. Zaraz rano czynne są tak zwane tasy, to jest namioty, w których można się pożywić i pragnienie ugasić. (…) Poza tasami na placu rozłożonych jest wiele ognisk, przy których handlarze i różni kramarze gotują dla siebie strawę. (…) wszędzie jak okiem sięgnąć toczy się gwar, handel, śpiewy, muzyka… Nad tym morzem głów ludzkich wznosi się kościółek ustrojony na ten dzień w kwiaty i ziela. (…) Na odgłos sygnaturki na wieżyczce kościoła milknie wszelki gwar na polanie. Tłumy ludzi oblegają kościółek, w którym rozpoczyna się uroczysta suma. Morze głów ludzkich na dzwonek oznajmiający podniesienie, kornie pochyla się ku ziemi, z tysięcy piersi ludzkich słyszy się westchnienie i cichy szept "Pan mój i Bóg mój".

    Odpusty w Świętej Rozalii zaszczycali swoją obecnością także znaczący ludzie. Jak wspomina p. Sikora jednego roku "…obserwowałem na prowizorycznej ambonie Małgorzatę Czartoryską i jej narzeczonego czarnowłosego Hiszpana - księcia Burbona, pretendenta do tronu neapolitańskiego".

    Podczas okupacji niemieckiej na prastare uroczysko przybywała tylko garstka wiernych, okupant zabronił przecież wszelkich zgromadzeń i ludzie bali się przyjeżdżać tutaj. W nabożeństwie brali udział przede wszystkim ludzie starsi i dzieci, młodzież była na wojnie, albo w niewoli czy na pracach przymusowych. Po zakończeniu działań wojennych odpustowe tradycje szybko wróciły pod stare dęby.

    Chociaż obecnie odpust w Świętej Rozalii odbywa się bez tego rozmachu, który opisuje Henryk Sikora, to jednak nadal ściąga tłumy wiernych, dla których jest wielkim świętem religijnym.n

    Katarzyna Olzacka

    PS. Wspomnienia Henryka Sikory udostępnił p. Piotr Matejuk, który zajmuje się ich opracowaniem. To pasjonująca lektura i miejmy nadzieję, że wkrótce doczekamy się ich wydania książkowego.

    Czytaj treści premium w Tygodniku Ostrołęckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polub nas na Facebooku

    Specjalnie dla Was

    Nasze akcje [plebiscyty, konkursy, imprezy]

    Nasze akcje [plebiscyty, konkursy, imprezy]

    Pół roku za pół ceny! Świąteczna promocja prenumeraty cyfrowej

    Pół roku za pół ceny! Świąteczna promocja prenumeraty cyfrowej

    Nie chciał jej rolnik, który szuka żony. Zdjęcia wysportowanej Pauliny

    Nie chciał jej rolnik, który szuka żony. Zdjęcia wysportowanej Pauliny

    Wybieramy najlepszych fotografów - profesjonalistów i amatorów | GŁOSUJ

    Wybieramy najlepszych fotografów - profesjonalistów i amatorów | GŁOSUJ