Potrafi sobie nawarzyć piwa!

Piotr Ossowski
Mariusz Kwiatkowski w „Browarze Pod Lelują warzy w Ostrołęce od 2012 roku”. Sukcesy ma w skali ogólnopolskiej, a browar w... kuchni.

Jak to się zaczęło? - powtarza moje pytanie Mariusz Kwiatkowski. Chwilę zastanawia. - Pochodzę z Kłodzka, tam był browar. Zapach piwa pamiętam z dzieciństwa...

- Smak? - dopytuję.

- Nie, no tego nie piszmy, byłem przecież dzieckiem - śmieje się.

Siedzimy u niego na podwórku. Pan Mariusz mieszka w bloku przy Państwowym Inspektoracie Weterynarii, gdzie pracuje. Zawód - technik analityk, pasja - piwowarstwo. Przed nami skrzyneczka z produktami pana Mariusza. Każda z butelek z gustowną etykietą, na której widnieje logo jego „browaru”.

- Etykiety sam projektuję, lubię pobawić się grafiką - mówi. - A logo zrobiła moja koleżanka, łączy motyw kurpiowski z motywem piwnym.

Rzeczywiście, w tradycyjnej kurpiowskiej lelui widzimy kłosy i chmielowe szyszki. Motyw graficzny okala napis: „Browar Pod Lelują warzy w Ostrołęce od 2012 roku”. I jeszcze inicjały piwowara: MK.

Piwosz od zawsze

- To już pan ma odpowiedź, kiedy to się zaczęło - opowiada Mariusz Kwiatkowski. I wraca do pierwszego pytania: - A jak? Wcześniej robiłem wino, myślę, że też z niezłym skutkiem. Od zawsze też byłem piwoszem. Z tym, że te wszystkie popularne piwa, które można kupić w sklepie przestały mi już smakować. Kiedy pojawiła się możliwość, w miarę prostego warzenia piwa w domowych warunkach, doszliśmy z kolegą do wniosku, że trzeba spróbować. Kolega dalej czasem warzy, ale nie odkrył w tym takiej pasji jak ja.

Owa wspomniana możliwość to dostępność słodów, chmieli, drożdży piwowarskich. Dziś można je kupić bez problemu. Także urządzenia do produkcji. Nie jest to duży koszt. 200 zł wystarczy na podstawowy sprzęt.

- Dlatego takich piwowarów jak jak są tysiące. Samo produkcja też nie jest specjalnie skomplikowana - mówi Mariusz Kwiatkowski.

Tu jest już jednak nazbyt skromny. Piwo warzą może i tysiące, nie wszyscy jednak takie jak w „Browarze Pod Lelują”. O czym świadczą nagrody jakie Mariusz Kwiatkowski zdobył w konkursach dla piwowarów domowych. A zaczął już... w debiucie.

- Kiedy częstowałem swoim piwem znajomych i przyjaciół, wszyscy chwalili - wspomina. - Tyle że nie miałem pewności, czy rzeczywiście jest niezłe, czy chwalą przez grzeczność. Postanowiłem, że skoro już warzę i sprawia mi to frajdę, trzeba się skonfrontować. Pierwsze piwo wysłałem na konkurs do Krakowa.

Z sosną i świerkiem

Tu trzeba wytłumaczyć na czym polegają konkursy dla piwowarów domowych. Ogłaszane są one w odpowiednich stylach piwnych - piwowarzy wysyłają na konkursy piwo, które jest oceniane według określonych kryteriów. Nie chodzi tylko o „wrażenia smakowe”, ale przede wszystkim o zgodność z określonym stylem. W Polsce konkursy dla piwowarów organizowane są przez Polskie Stowarzyszenie Piwowarów Domowych, piwa oceniane są przez licencjonowanych przez PSPD sędziów. Nie wnikając w szczegóły, dość powiedzieć, że konkursy piwne to nie zabawa w stylu kulinarnych show telewizyjnych, ale poważna rywalizacja.

- I w tym swoim debiucie, na konkursie w Krakowie, zająłem 3. miejsce - mówi Mariusz Kwiatkowski. - Zrobiłem piwo (kolejny kurpiowski akcent - przyp. aut.) z pędami sosny i świerka. Sukces, bo tak to potraktowałem, zachęcił mnie do dalszego eksperymentowania.

To była jednak dopiero zapowiedź sukcesu. W 2014 roku Mariusz Kwiatkowski wysyła swoje piwa na największy konkurs piwny w Polsce - Birofilia w Żywcu. O skali rywalizacji najlepiej mówią liczby: 10 konkurencji (10 stylów piwnych), w każdym po kilkadziesiąt piw, w sumie około 800 piw.

Piąty w Polsce

- Dwa razy, jeśli można się tak wyrazić, stanąłem na podium. Zająłem drugie miejsce w konkurencji best bitter, czyli jednego ze stylów klasycznych piw angielskich i trzecie miejsce w konkurencji rauchmarzen, czyli jednego ze stylów niemieckich piw wędzonych - mówi Mariusz Kwiatkowski.

Ten sukces, ale nie tylko ten, spowodował, że w 2014 roku ostrołęczanin został sklasyfikowany na piątym miejscu dorocznego rankingu piwowarów domowych przygotowywanego przez PSPD na podstawie wyników osiągniętych w konkursach w ciągu całego roku.

Po czym „główny piwowar Browaru Pod Lelują” uznał, że... to wystarczy.

Praca twórcza

- Przestałem wysyłać swoje piwa na konkursy. Znalazłem potwierdzenie, że naprawdę potrafię zrobić niezłe piwo, a konkursów zaczęło się robić coraz więcej. Do tego organizatorzy zaczęli wymyślać coraz to dziwniejsze style, nie zawsze takie jakby mi samemu odpowiadały. Po prostu taka rywalizacja przestała mnie bawić - mówi.

Nie przestało go jednak bawić warzenie.

- Motywacja? - zastanawia się. - Myślę, że motywacja jest taka, że ja to traktuję jak pracę twórczą. Zawsze staram się coś poprawić, ulepszyć, spróbować nowego stylu. Zwłaszcza że jednak rzadko kiedy jestem w pełni zadowolony z efektów - mówi.

Zdarzały się spektakularne wpadki? Piwo lądowało w zlewie?

- Znikąd się przecież nie wzięło powiedzenie, że jak nawarzyłeś sobie piwa, to musisz je wypić - śmieje się. - Ale rzeczywiście, dwa razy mi się zdarzyło, że piwo było niepijalne. Trzeba się było pogodzić z porażką.

Jak wygląda produkcja piwa w „Browarze Pod Lelują” w praktyce?

- Ja warzę jednorazowo około 20-22 litrów, czyli mniej więcej 40 butelek - opowiada piwowar. - Wszystkiego oczywiście sam nie wypijam - zastrzega. - Część rozdaję znajomym, przyjaciołom. Sam proces trwa, w zależności od rodzaju piwa od trzech, czterech tygodni do nawet kilku miesięcy w przypadku piw, które wymagają leżakowania. Oczywiście w całym procesie produkcji jest też moment właściwego warzenia, gdzie trzeba spędzić w kuchni od 6 do 8 godzin. Jak się nabierze doświadczenia, można robić w tym czasie inne rzeczy, ale to już jednak wymaga poświęcenia pewnego czasu - mówi Mariusz Kwiatkowski.

Służy radą

Jak jego pasję znosi rodzina?

- Córka jest już dorosła, alkoholu jednak nie pije i trochę narzeka na zapach podczas warzenia, ale jakoś wytrzymuje. Żona nie ma nic przeciwko, zwłaszcza że sama lubi piwo. Poza tym warzenie wymaga jednak pewnego reżimu sanitarnego, więc wprawdzie zajmuję kuchnię na kilka godzin, ale za to jest ona zawsze, przed i po, wysprzątana na błysk.

Panu Mariuszowi takie domowe warunki produkcji w zupełności wystarczą. Nie zamierza też wracać do rywalizacji w konkursach piwnych. Jednego jednak trochę żałuje...

- Że nie ma w Ostrołęce, jak w innych, i to nie tylko dużych, miastach środowiska piwowarów. Fajnie by było, gdyby i u nas było miejsce, gdzie można by się było spotkać w towarzystwie podobnych pasjonatów - mówi. - Bo to naprawdę fajne hobby, które może przerodzić się w pasję. Polecam i jestem gotów dzielić się doświadczeniami, można mnie znaleźć choćby na Facebooku – dodaje.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3