"Kler" wstrząśnie Polską? Wojciech Smarzowski wytyka „grzechy główne” Kościoła [ZWIASTUN] [TRAILER] [PREMIERA] [ZDJĘCIA]

Anita CzuprynZaktualizowano 
Wojciech Smarzowski pochodzi z Podkarpacia. Urodził się 18 stycznia 1963 roku w Korczynie koło Krosna, wychował w miejsko-wiejskiej gminie Jedliczach Karolina Misztal
Jego filmy mają rażenie masowe; boleśnie trafiają w punkt. Dotykają widza niemal w cielesny sposób, pokazując to, kim naprawdę jesteśmy. Jakie są nasze słabości, na czym polegają śmieszności. Jak wygląda ciemna strona człowieka. Wojciech Smarzowski - „tylko reżyser”, którego filmy uwierają na długo. Do kin wchodzi właśnie "Kler".

Nie znam nikogo, kto wracałby do filmów Wojciecha Smarzowskiego po raz drugi. Wystarczy obejrzeć raz, by jego obraz wbił się w pamięć mocno i na zawsze, jak drzazga w mózg. No, może trochę inaczej jest z kultowym już dziś „Weselem”, o którym krytycy filmowi mówili, że był to jego debiut właściwy, za który zresztą reżyser otrzymał „Paszport Polityki” i nagrody na festiwalach filmowych. Ale już na pewno tak nie jest z „Domem złym”; już na pewno nie z „Drogówką”, „Pod Mocnym Aniołem” czy z „Wołyniem”, który, nawiasem mówiąc, osobiście odchorował. Nie jest tak z filmami tak mocno zanurzonymi w morzu zła, aby chciało się je znów oglądać po tym, jak zobaczyło się pierwszy raz. To filmy zbyt mroczne, traktujące o złu, a zarazem przesiąknięte polskością, choć jak mówił pisarz i krytyk literacki Krzysztof Varga, jest to polskość od tej brzydszej, brutalniejszej, ale i prawdziwszej strony. Jego filmy to lustro, w którym możemy się przejrzeć i stwierdzić: „Tacy właśnie jesteśmy”. Można by powiedzieć, że filmy Smarzowskiego uwierają widza na długo. Są niewygodne, a przez to tak dogłębnie poruszające.

W rozmowie „dla Polski”, jaką przeprowadziłam z Wojciechem Smarzowskim jakiś czas temu, pytany o zło, mówił: - Jest zło obiektywne, na które nie mamy wpływu, oraz zło, które pochodzi od człowieka. W każdym z nas tkwi pierwiastek zła, ale od nas samych zależy, czy i na ile pozwolimy mu się rozwinąć. Mamy wolną wolę i od naszego sumienia i naszych wyborów zależy, jakimi jesteśmy ludźmi - odpowiedział.

"Kler", nowy film Wojciecha Smarzowskiego. Zwiastun

W gruncie rzeczy o Wojciechu - Wojtku, jak sam o sobie mówi - Smarzowskim wiemy tyle, ile pokaże w swoich filmach. Oficjalne biogramy są skąpe. On sam zwykł mawiać, że nie ma żadnego życiorysu. Skrzętnie oddziela życie zawodowe od rodzinnego, choć kiedy pojawili się na świecie jego dwaj synowie (dziś lat 11 i 13), to deklarował, że filmy przestały być już dla niego najważniejsze. To rodzina znalazła się na pierwszym miejscu.

Smarzowski pochodzi z Podkarpacia. Urodził się 18 stycznia 1963 roku w Korczynie koło Krosna, wychował w miejsko-wiejskiej gminie Jedliczach, żywcem wyjętej z tych miejscowości, jakie pokazuje w swoich filmach. Tam w Nafcie Jedlicze grał w piłkę nożną, ściany swojego pokoju obwieszał plakatami największych polskich piłkarzy. Może i Jedlicze dla kogoś innego mogłyby mieć swój niepowtarzalny urok, bo była rzeka i las, ale on pamięta przede wszystkim rafinerię, która pozbywa-ła się ścieków, lejąc je rurą do rzeki.

Nie tylko „Kler”. Te filmy wywołały oburzenie Kościoła

Wódka była w jego życiu obecna bez mała od pieluch, wychował się w oparach alkoholu, choć on sam, jeśli chodzi o picie, widzi się raczej w lidze trampkarzy; pije niewinnie - nie wódkę, ale czerwone wino, whisky, a kiedyś piwo - to wiadomo z wywiadu, jakiego udzielił „Vivie” dwa i pół roku temu. - Kiedy szedłem do szkoły, mijałem pijaków śpiących na przystanku, a jak wracałem, oni znowu spali, tylko już w innej pozie. W latach 70. mówiło się: „pijany jak Polak” - opowiadał.

Ostatnio w związku z premierą filmu „Kler” uchylił rąbka tajemnicy na swój temat w rozmowie z Tadeuszem Sobolewskim, mówiąc: - Jestem ateistą, wpatrzonym trochę w kosmos, w naukę, w naturę, ale niewierzącym. Aha - dodam, że żaden ksiądz mnie nie skrzywdził.

Od dziecka Wojciech Smarzowski czuł, że generalnie „nie pasuje” do nikogo. Nawet z zastępu zuchów go wyrzucili, bo nie chodził na zbiórki. Szkoły zmieniał, nie kończył, uciekał przed wojskiem. Jego pasją było fotografowanie.

W końcu dostał się na filmoznawstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim i w 1990 roku na Wydział Operatorski w PWSFTviT w Łodzi. Jak mówił „Polityce”, mit szkoły filmowej szybko prysł. Okazało się, że robienie zdjęć go nie interesuje. - […] tak mało rozwijał mnie mój wydział, że postanowiłem być reżyserem. Albo robiłem tak kiepskie zdjęcia, że musiałem zmienić zawód… Już nie pamiętam - opowiadał nieżyjącemu już Zdzisławowi Pietrasikowi.

Na swój wielki moment czekał 10 lat. - Wcześniej, żeby utrzymać rodzinę, robiłem seriale, tak zwaną mielonkę. Przez pół roku kręciłem tasiemca i zarabiałem tyle, żeby przez kolejne pół roku móc pracować nad scenariuszem kolejnego filmu. Za seriale kupowałem sobie czas niezbędny na robienie filmu - opowiadał „Vivie”.
W tym czasie realizował też wideoklipy, między innymi do głośnego hitu zespołu Myslovitz „To nie był film”, za którego w 1998 roku dostał Fryderyka - prestiżową nagrodę muzycznej branży. Potem była jeszcze „Małżowina” - eksperymentalna produkcja fabularna, jaką pokazał na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. „Małżowina” to opowieść o 36-letnim mężczyźnie, którego zagrał Marcin Świetlicki, krakowski muzyk i poeta. Bohater wynajmuje mieszkanie, aby w samotności napisać książkę. Potrzebuje odosobnienia, będąc przekonanym, że tylko wtedy przyjdzie wena i rozhuśta wyobraźnię. Rok później wyprowadza się, nie napisawszy ani jednego zdania. Film został zauważony, ale na pewno nie tak, jakby to mógł marzyć reżyser: rok później na festiwalu „Młodzi i Film” młodzieżowe jury uznało go za najlepszy polski film. W środowisku filmowym dał się poznać jako autor scenariusza „Sezon na leszcza”, filmu, jaki nakręcił Bogusław Linda.

Głośno zrobiło się o Smarzowskim dopiero po „Weselu”. W wywiadach mówił wtedy, że postanowił zrobić film offowy, jak najtaniej. To wtedy tak naprawdę przestał być anonimowy. A kiedy tak się stało, to, jak opowiadał „Vivie” - pieniądze na kolejne projekty zaczęły się znajdować. - […] robię filmy autorskie, producenci nie mogą narzucić mi popularnego aktora w obsadzie albo że końcówka będzie jeszcze bardziej wesoła, co w moim przypadku byłoby ciekawe. I nie muszę już pracować w serialu, ale tu ważne rozróżnienie, że seriale serialom nierówne. Co innego mielonka, a co innego serial w HBO. No i co jakiś czas kręcę reklamy. To są porównywalne pieniądze, co z pracą w serialu, a czas na to przeznaczony dużo mniejszy - pół miesiąca, a czasem intensywne trzy dni.

Pokazałem ten film kilkunastu księżom i oni niezależnie od siebie powiedzieli, że ten film nie dotyka wiary

Wiemy o nim, że patrzy na świat przez czarne okulary, potrafi mistrzowsko analizować ludzkie słabości, choć jest, jak pisał o nim Zdzisław Pietrasik, nienachalnym moralistą. Ale co robi w ciągu dnia, o czym myśli, co czyta, skąd bierze inspiracje, czy przypadkiem sam nie jest jednym z bohaterów swoich filmów? W końcu, również w nich występuje, pojawiając się w nich na chwilę, żeby, jak tłumaczył, zaoszczędzić na statystach.

Filmy, jakie tworzy, to nigdy nie są banalne historie. Za każdym razem stają się tematem społecznej debaty. Jak będzie teraz z „Klerem”, który został już pokazany na Festiwalu Filmowym w Gdyni, a który do kin wejdzie za kilka dni?

Kler. Cały film 28 września. Kiedy Kler w kinach. Premiera (zdjęcia)

Wizerunek Kościoła w Polsce to temat, który Smarzowskiemu od dawna nie daje spokoju. W marcu 2017 roku objawił się w 17-minutowej etiudzie pod tytułem „Ksiądz” (w roli tytułowej oczywiście Arkadiusz Jakubik), zrealizowanej dla platformy Showmax, w której, puszczając oko do widza, reżyser żongluje elementami, jakie już znamy z jego wcześniejszych filmów. Po tamtej premierze, w rozmowie dla „Polski” mówił: - Jeden ważny prezes powiedział, że ręka podniesiona na Kościół, to ręka podniesiona na państwo. A polski Kościół wtrąca się we wszystko, jest w szkole, w polityce, w mediach, na ulicach, w sztuce, w gabinecie ginekologicznym, za ścianą i przez ścianę, głośno mówi, że jest prześladowany, straszy obrazą uczuć religijnych, oczywiście wciąż potrzebuje pieniędzy, sam żyje w zakłamaniu, zamyka oczy na cierpienie i przenosi pedofilów z parafii na parafię.

W filmie „Kler” Smarzowski kolejny raz wytyka „polskie grzechy główne”, ukazując tym razem obraz Kościoła katolickiego przez przyłożenie oka kamery do losów trójki duchownych, dla których „nic, co ludzkie, nie jest im obce”.

Wojciech Smarzowski, Arkadiusz Jakubik i Jacek Braciak o filmie "Kler"

Źródło:
TVN

W rozmowie z dystrybutorem filmowym Kino Świat reżyser mówiąc o najnowszym dziele, podaje własną dewizę: - Nie interesuje mnie kręcenie błahych historii. Lubię to, co jest pod dywanem, kamerą wymieść. I też liczę na to, że to właśnie może spowodować jakąś refleksję. Żeby ludzie nie traktowali księży jak świętych, bo to są ludzie. Po prostu mają sutanny. To nie są święci.

Zdaniem Smarzowskiego, „Kler” opowiada o wszystkich grzechach, z których trzy wektory napędzające ludzkość wybijają się najbardziej. A są to: dążenie do władzy, żądza i chciwość.

- Pokazałem ten film kilkunastu księżom i oni niezależnie od siebie powiedzieli, że ten film nie dotyka wiary. To jest moje duże osiągnięcie. Powiedzieli, że jest on bardzo prawdziwy. Ale powiedzieli też, że Polacy będą mieli kłopot, żeby uwierzyć w ten świat, dlatego, że znają kościół tylko z jednej strony. Pokazuję dużo takich sytuacji, które są za ołtarzem, na zakrystii.

Okazało się, że choć w trakcie kręcenia filmu Smarzowski nie odczuwał presji, to jednak w finale zdjęcia musiały być kręcone w Czechach, bo w Polsce nikt nie chciał wpuścić ekipy do kościoła.
- Taką mam ideę, że może część tych młodych księży po seminarium również zada sobie to pytanie, czy ta instytucja, którą swoimi twarzami firmują, czy ona dobrze postępuje. Czy wymaga zmian. Czy można ją zmienić - mówił Smarzowski.

Problem pedofilii, wymiar krzywdy, która zdaje się trwać w zaklętym kręgu, bez możliwości przerwania go, chciwość i bogacenie się duchownych, brak kręgosłupa moralnego tych, którzy mienią się duszpasterzami - wszystko to przecież wiemy, ale Smarzowski idzie w swoim filmie dalej. Może i wyważa otwarte drzwi, ale przecież nie piętnuje ani religii, ani wiary. W oświadczeniu twórców filmu znalazły się słowa: „Celem naszego filmu nie jest podejmowanie dyskusji na temat wiary czy krytyka osób wierzących. Wiarę uznajemy za jedną z najbardziej intymnych sfer każdego człowieka. Chcemy jednak mówić o ludzkich działaniach i postawach budzących nasz fundamentalny sprzeciw. Nasz film to wizja artystyczna oparta na wielu prawdziwych wydarzeniach, sytuacjach, które miały miejsce gdzieś i kiedyś. To niezwykle poruszająca, ale równocześnie prawdziwa historia. Nie kryjemy swego zafascynowania osobą papieża Franciszka, tak skrajnie niepasującego do dzisiejszego, zatraconego w konsumpcji świata. Oto papież, który przestronne, luksusowe apartamenty w Pałacu Apostolskim dobrowolnie zamienił na skromne mieszkanko w Domu św. Marty. Reformy, jakich się podjął, mają na celu przede wszystkim budowę Kościoła całkowicie misyjnego, rozumianego jako wspólnota, która zwróci się z pomocą zagubionym i służyć będzie ludziom na całym świecie. Franciszek to papież stawiający na pierwszym miejscu nie prawo, ale czyste miłosierdzie. Kościół, według niego, powinien być ubogi, służyć ubogim, opłakiwać tych, których nikt nie opłakuje. Franciszek krytykuje materializm, jednak duchowni udają, że tego nie słyszą. To aż prosiło się o refleksję filmową. Jak w całej tej sytuacji odnajdują się zwykli, przeciętni księża? Jak patrzą na to wszystko wierni? Na te pytania, oraz kilka innych, staramy się dać odpowiedź w swoim obrazie.

Festiwal filmowy 2018 w Gdyni. Drugi dzień FPFF 18.09.2018. ...

Akcja filmu rozpoczyna się dorocznym spotkaniem trzech księży, w których wcielili się Jacek Braciak jako Lisowski, Robert Więckiewicz jako Trybus i Arkadiusz Jakubik jako Kukuła, a którzy świętują kolejną rocznicę swojego ocalenia - przed laty uratowali się z katastrofy pożaru. Może i był to moment, który ich połączył, bo w rzeczywistości łączy ich - oprócz sutann i tego, że każdy z nich ma coś za uszami, słowem, każdy jest czarną owcą kościoła - niewiele. Karierowicz Lisowski pracuje w kurii u arcybiskupa Mordowicza (gra go Janusz Gajos): kombinuje, ustawia przetargi, szantażuje i marzy o przeniesieniu do Watykanu. Trybus to wiejski klecha, alkoholik romansujący z gosposią. Kukuła, przez dwuznaczną relację z jednym z nieletnich chłopców, traci zaufanie parafian - oskarżają go o pedofilię.

Już te pierwsze sceny - alkoholowej libacji kojarzą się z obrazami, jakie dobrze znamy - czy to „Wesele”, „Dom zły” czy „Drogówka”. Twarze bohaterów też znamy, w końcu Smarzowski, podobnie jak przed laty Andrzej Wajda, ma swoich aktorów. Zmieniły się tylko dekoracje, inne jest środowisko i inne mundury. Z innymi charakterami mamy do czynienia i inne są sprawy, jakie aktorzy Smarzowskiego dostali w tym nowym rozdaniu.

Reżyser znów dotyka spraw ciemnych, skrywanych pod kołderką, które bezlitośnie wyciąga na światło dzienne, a które budzą, bo muszą budzić naszą odrazę. Oskarża i potępia, wprost mówi o tym, co go najbardziej w polskim Kościele uwiera.

Zdjęcia do filmu „Kler” musiały być kręcone w Czechach, bo w Polsce nikt nie chciał wpuścić ekipy Smarzowskiego do Kościoła

Już pierwsze recenzje filmu wskazują na powrót do wielkiej formy reżysera, mówią o euforii i świętym oburzeniu, o prawdziwym majstersztyku i tendencyjności, o bezkompromisowości w podejściu do tematu i o podejściu jednostronnym. Czyli - jak zwykle - Smarzowski wzbudza cały wachlarz kontrowersji. Publiczna dyskusja już się przetacza przez media, ale czy doprowadzi do zmian - czas pokaże. Dziennikarze zastanawiają się, czy „Kler” okaże się Oscarowym „Spothlight” z 2015 roku, który pokazał pedofilski skandal w amerykańskim Kościele.

- Jestem tylko reżyserem. Ale chciałbym, żeby system finansowania Kościoła był jawny, księża pedofile trafiali do więzienia i żeby polski Kościół wziął wreszcie odpowiedzialność za ofiary - mówił ostatnio Wojciech Smarzowski w rozmowie z Tadeuszem Sobolewskim dla „Gazety Wyborczej”, który również zapytał o to reżysera. Ale Smarzowski zwraca uwagę na co innego - w żadnym kraju Kościół sam z siebie nie oczyścił się z tych ciężkich oskarżeń. Stało się to za pomocą państwa czy świeckich instytucji. Podobnie i polski Kościół nie oczyści się z win. Ale mogą w tym pomóc artykuły czy film, które niczym krople będą drążyć skałę.

Jedno jest pewne. W Gdyni na pokaz jego filmu przybyły tłumy, zabrakło miejsc, można więc się spodziewać, że takie same będą, kiedy rozpocznie się jego emisja w kinach.

POLECAMY:

Wideo

Materiał oryginalny: "Kler" wstrząśnie Polską? Wojciech Smarzowski wytyka „grzechy główne” Kościoła [ZWIASTUN] [TRAILER] [PREMIERA] [ZDJĘCIA] - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 70

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

s
sdvsd

sdvsd

S
Słuchacz

Jestem zwykłym człowiekiem ale napisze to co myśle o tym co piszecie
Kto z nas jest bez winy niech pierwszy żuci kamień.
Tak. Jak on i wy i ja zapominamy nieraz o tym

B
Barry

Ksiadz obrasta w sadlo
gosposia mu sluzy,
nasra w przescieradlo
to sie nie oburzy.

Klecha ma dyspense
w piatki zre schabowe
obrzera sie miesem,
dziewki maca mlode.

Sperma mu wytryska
z fujary i z pyska.
Jak ze sreber wetnie jakas tone rakow
wtedy ma ochote na kilku chlopakow.

a
art

to jak "artyści" którzy nie mają nic do powiedzenia, to - robią krzyż i genitalia
i to jest ich cała sztuka!

t
tak uważaja

takie poglądy mają juz co niektórzy- uważają że mogą bezkarnie robić krzywdę innym, uważaja że jest to normalne i że nie jest to nic złego

G
Gość

Sposob przedstawienia "Kleru"w filmie Smarzowskiego,skad my to znamy tak przedstawiali hitlerowcy Zydow w swoich filmach propagandowych przed Holokaustem w II Wojnie Swiatowej !

g
galaz

Po wojnie komunisci tez chcieli naprawiac Kosciól , teraz biora sie za to ich POtomkowie.Co ciekawe angażuja sie najabrdziej niewierzący i zagorzali antyklerykałowie.

p
pobozna

bardzo dobrze ,ze film odkrywa im koldre i pokazuje jakie brudne zycie maja osoby konsekrowane ,ktore przyrzekaja czystosc wobec ludzi i Boga. Bardzo sie ciesze ,ze nie jednemu kutas opadnie i nie bedzie gwalcil dzieci wyludzal od naiwnch dewotek pieniedzy .

444

Szukajcie na FB: KZ (-) NSZZ (-) SOLIDARNOSC (-) ORGANISTOW (-) 11 opuszczając (-) miedzy wyrazami

T
Tajuśko

jak gadali we Lwowie przed wojną:" Nie strasz nie strasz bo się........

T
Tajuśko

jak gadali we Lwowie przed wojną:" Nie strasz nie strasz bo się........

G
Gość

Nikt nie pluje na unitów, ewangelików świadków j itd. Nigdy nie jehowych. Im nie chodzi o dobro dzieci. Wdzierają się dp przedszkoli pontonami i gwałcą mentalnie. Broni nie kupisz, alkoholu nie kupisz, na wycieczkę nie pojedziesz, lekarz cię nie przyjmie bo jesteś za mały. Ale możesz się wyskrobać i gzić. Gdzie tu logika? Chłopcy są wychowywani na dziewczynki. Od lat nie widziałam, żeby chłopcy bawili się w wojnę.

G
Gosc

Myślisz, ze islamiści, talmudyści nie mają mamy i taty? Nawet Spartan ktoś zrobił i urodził. W szkołach powinni uczyć starą metodą skąd się biorą dzieci. Nauczanie jak założyć kondoma na banana ogłupia młodzież.

k
kasienka

Najwazniejsze zeby teczowy, zakodowany pustak Jacus zakonczyl swoja degradacje Miasta Poznania

f
fh

na tej stronie. Może założycie jakieś swoje wyznanie ?

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3