MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Franz Beckenbauer nie żyje. Gmoch, Strejlau i Żmuda zabrali głos. "Cesarz", "Genialny libero"

Zbigniew Czyż
Zbigniew Czyż
Andrzej Strejlau
Andrzej Strejlau Sylwia Dąbrowa
"Franz Beckenbauer był genialnym strategiem. Nie bez powodu w futbolowym światku mówiono o nim "Cesarz" - powiedział PAP, na wiadomość o śmierci 78-letniego wybitnego niemieckiego sportowca, piłkarz i trener reprezentacji Polski Jacek Gmoch.

Informację o śmierci Beckenbauera podała niemiecka agencja DPA, powołując się na jego rodzinę.

Zdaniem Gmocha Franz Beckenbauer zapisał się w historii zarówno Bayernu Monachium, jak i reprezentacji Niemiec jako genialny strateg.

"Pozycja obrońcy dawała mu doskonałe spojrzenie na sytuację na boisku i możliwość konstruowania akcji. Miał bowiem wszystko przed sobą, a jako stoper najczęściej był w posiadaniu piłki" - zaznaczył Gmoch.

"Śmierć Franza Beckenbauera to smutna wiadomość dla sportu, a przede wszystkim dla piłki nożnej. Zapamiętamy go jako genialnego libero" - powiedział PAP były szkoleniowiec reprezentacji Polski, a dziś komentator sportowy Andrzej Strejlau.

"Pamiętam jak przed laty, dokładnie 27 marca 1973 roku, wspólnie z redaktorami Mieczysławem Szymkowiakiem i Jerzy Lechowskim "popełniliśmy" artykuł "Libero", a jego bohaterem był genialny zawodnik, który kierował grą, rządził na boisku i w karierze sportowej osiągnął wszystko" - - powiedział Strejlau.

"Wielka szkoda, że nie będzie mu dane oglądać w tym roku meczów mistrzostw Europy, których gospodarzami są Niemcy" - dodał.

Jego zdaniem Beckenbauer był ewenementem w światowej piłce nożnej.

"Zawsze taktowny, niezwykle grzeczny, był ulubieńcem nie tylko dziennikarzy, jeśli chodzi o kulturę i zachowanie. Takim go zapamiętam" - dodał Strejlau.

Słynny "Kaiser" to jedna z największych legend światowego futbolu. Jako zawodnik m.in. wywalczył w 1974 roku mistrzostwo świata, a w roli selekcjonera powtórzył ten sukces z reprezentacją swojego kraju w 1990.

"Darzyliśmy się wielkim szacunkiem" - powiedział PAP po otrzymaniu wiadomości o śmierci Franza Beckenbauera, znakomitego niemieckiego piłkarza i trenera, Władysław Żmuda, zawodnik reprezentacji Polski, która w 1974 i 1982 roku zajęła trzecie miejsce w mistrzostwach świata.

"Mam zdjęcia z tym słynnym piłkarzem. Pamiętam, był na zjeździe Polskiego Związku Piłki Nożnej. Utrzymywaliśmy kontakty. Darzyliśmy się wielkim szacunkiem. Zapamiętam go jako wielką indywidualność światowego formatu. Nakręcał przez całe lata grę drużyny klubowej, jak i reprezentacji. Grał w obronie, ale nie stronił od chodzenia do przodu, prezentował się elegancko i dostojnie" - powiedział Żmuda, srebrny medalista olimpijski z 1976 roku.

"Mam jeszcze przed oczyma nasz mecz o awans do finału z reprezentacją Niemiec, gospodarzami mundialu 1974, w deszczowej scenerii we Frankfurcie nad Menem. Pamiętam, jak organizatorzy prosili nas, abyśmy zagrali pomimo trudnych warunków. Widocznie ktoś inny zdecydował, aby jednak spotkanie się odbyło. Aż do 76. minuty utrzymywał się bezbramkowy remis, a szalę zwycięstwa na korzyść gospodarzy przechylił Gerd Mueller" - dodał uczestnik czterech turniejów mistrzostw świata w latach 1974-1986.

Franz Beckenbauer powiedział potem o tym spotkaniu: "Przy normalnych warunkach, nie mielibyśmy prawdopodobnie szans na wygraną".

Żmuda był podstawowym zawodnikiem drużyny prowadzonej w 1974 roku przez Kazimierza Górskiego, rozegrał na niemieckim mundialu wszystkie siedem meczów i otrzymał wyróżnienie dla najlepszego młodego piłkarza turnieju.

(PAP)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Franz Beckenbauer nie żyje. Gmoch, Strejlau i Żmuda zabrali głos. "Cesarz", "Genialny libero" - Portal i.pl

Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki