Agnieszka Stupkiewicz-Turek: Kłótnia o aborcję? Tu chodzi tylko o władzę, a nie o dobro kobiet

Agata SawczenkoZaktualizowano 
Agnieszka Stupkiewicz-Turek Działaczka społeczna, aktywistka, socjolożka, pracownica socjalna. Zaangażowana w mnóstwo akcji społecznych, m.in. Food Not Bombs (Jedzenie Zamiast Bomb) w ramach ogólnoświatowej akcji na squocie DeCentrum w Białymstoku, później w Krakowie. Współorganizowała manify dotyczące praw człowieka, głównie praw kobiet w Krakowie i Warszawie, Dni Świeckości i Marsz Świeckości w Krakowie czy Marsz Równości w Warszawie. Do lutego 2016 prezeska Stowarzyszenia Ruch Kapitału Społecznego, pod którego szyldem zorganizowała kampanię społeczną i objechała Polskę organizując konferencje prasowe z projektem Lekcja o in vitro.
Agnieszka Stupkiewicz-Turek Działaczka społeczna, aktywistka, socjolożka, pracownica socjalna. Zaangażowana w mnóstwo akcji społecznych, m.in. Food Not Bombs (Jedzenie Zamiast Bomb) w ramach ogólnoświatowej akcji na squocie DeCentrum w Białymstoku, później w Krakowie. Współorganizowała manify dotyczące praw człowieka, głównie praw kobiet w Krakowie i Warszawie, Dni Świeckości i Marsz Świeckości w Krakowie czy Marsz Równości w Warszawie. Do lutego 2016 prezeska Stowarzyszenia Ruch Kapitału Społecznego, pod którego szyldem zorganizowała kampanię społeczną i objechała Polskę organizując konferencje prasowe z projektem Lekcja o in vitro.
Nie rozumiem, dlaczego pogląd religijny miałby być nadrzędny wobec obwiązującego prawa, biologii, medycyny - mówi Agnieszka Stupkiewicz-Turek. - A aborcji możemy przeciwdziałać poprzez edukację seksualną.

Kilka miesięcy temu na Facebooku powstała grupa Dziewuchy Dziewuchom. Proszę przypomnieć, po co.

To było w kwietniu tego roku. Ja byłam jedną z pierwszych administratorek tej grupy. Chciałyśmy zaprotestować przeciwko temu, co się w Polsce dzieje jeżeli chodzi o prawa kobiet i o dostęp do podstawowych świadczeń opieki medycznej, czyli do wiedzy o swoim stanie zdrowia, dostępu do badań prenatalnych, do aborcji, do antykoncepcji.

No i te protesty nic nie dały. ...

No, wygląda na to, że nic nie dały. PiS, wprowadzając pod obrady Sejmu tylko ustawę całkowicie zakazującą aborcji, a ignorując tę stworzoną przez komitet Ratujmy Kobiety, posunął się już o krok za daleko. W mojej opinii to prawo nie powinno być procedowane przez Sejm, ponieważ jest ono kompletnie niezgodne z konstytucją, z jakimikolwiek postanowieniami, z prawami człowieka, prawem Unii Europejskiej. Przecież to prawo - de facto - wprowadza karę śmierci wobec kobiet w sytuacji, gdy kobieta będzie w zagrożonej ciąży. Gdy ta ciąża będzie zagrażać jej życiu - nie pozostaje jej nic innego, tylko po prostu umierać w męczarniach. I taką propozycję składa nam PiS. I taki projekt jest procedowany w polskim parlamencie. To jest po prostu skandal! Na skalę europejską to jest niespotykane. W normalnych krajach Unii Europejskiej kobiety mają dostęp do podstawowych świadczeń opieki medycznej i nie ma w ogóle mowy na temat tego, aby ktoś kogoś zmuszał do urodzenia dziecka. My, jako Polki, również jesteśmy w Unii Europejskiej, więc nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby w ogóle ta ustawa miała przejść, zostać zaakceptowana i podpisana przez prezydenta. Żenujący i skandaliczny jest też poziom dyskusji w Sejmie. To jest upokarzające i pozbawiające kobiety resztek godności, ponieważ obecny tzw. kompromis - który wcale nie jest kompromisem - mimo że w trzech przypadkach dopuszcza możliwość przerwania ciąży, to i tak to prawo nie jest respektowane. Weźmy przykład z Podkarpacia, gdzie wręcz całe szpitale obnoszą się z tym, że podpisują klauzulę sumienia. A to jest przecież niezgodne z prawem. Jeżeli ma się podpisany kontrakt z NFZ, jest to placówka publiczna - to ma obowiązek wykonywania tych świadczeń, za które dostaje pieniądze. I my jako płatniczki ZUS-u czy składek na ubezpieczenie zdrowotne mamy prawo, by te świadczenia uzyskać. Jeżeli nie mamy możliwości uzyskania tych świadczeń, to może powinnyśmy dostawać jakieś odszkodowania? Czy wytaczać zbiorowe procesy przeciwko NFZ-owi?

Podstawowych świadczeń - czyli jakich?

Dostęp do ginekologa, do badań prenatalnych, do USG, do antykoncepcji. A teraz jest kolejny projekt, według którego to lekarz rodzinny będzie wybierał pacjentce ginekologa. Prawdopodobne jest również to, że kobieta nie będzie mogła nawet wybrać szpitala, w którym będzie chciała urodzić. Więc tak naprawdę kobiety pozbawia się totalnie jakiekolwiek wyboru w sprawach ich własnego życia, a zwłaszcza takich sytuacji, które są naprawdę ważne w życiu kobiety - porodu. A to w tej sytuacji kobieta chce się czuć bezpieczna, chce uzyskać świadczenia na jak najwyższym, profesjonalnym poziomie, nie odbiegającym od standardów unijnych. Natomiast w Polsce wygląda na to, że medycyna nie ma żadnego znaczenia. Bo jeżeli mamy naprotechnologię, która nie ma żadnego związku z medycyną i Ministerstwo Zdrowia twierdzi, że ma ona zastąpić in vitro... Cofamy się niesamowicie, jeśli chodzi o postęp medycyny. I naprawdę nie wiem, jak to będzie wyglądać za kilka lat - jak ten kraj zostanie zniszczony przez PiS, które właściwie w każdą sferę życia chce jak najbardziej ingerować, jak najbardziej decydować za kogoś, podejmować decyzje kluczowe dla życia i zdrowia ludzi.

Ale mamy to, czego chciałyśmy. Same na to zapracowałyśmy. PiS wygrało przecież w demokratycznych wyborach. Ludzie głosowali na tę partię, na tych polityków, na tych posłów.

To nie jest do końca prawda. Bo Zjednoczona Lewica dostała 7,6 proc. głosów. Jeśli do tego dodamy głosy na PO czy inne partie - dają już spory wynik. I wygląda na to, że elektorat PiS to jest może 18-20 proc. Reszta osób myśli inaczej! I tylko dlatego, że nie mają swoich przedstawicieli w Sejmie - nie mają możliwości wyrażenia tam swoich poglądów. Ale oni są. I pewnie mocno aktywują się w następnych wyborach. Jeśli oczywiście do takich dojdzie. Ponieważ już jesteśmy na takim etapie niszczenia państwa, jego struktur, że wszystko może się zdarzyć.

Naprawdę Pani wierzy, że może nie być następnych wyborów?

PiS ma określony cel - władza absolutna. Próby zniszczenia Trybunału Konstytucyjnego świadczą o tym, że Prawo i Sprawiedliwość nie chce mieć żadnych przeszkód w realizowaniu zamierzeń. Jeśli władza sądownicza stanie się polityczna, czyli obstawiona przez aparatczyków partyjnych, to ten kraj zatrzęsie się w posadach. Gdy nie będzie niezależnego sądownictwa, nie będziemy mogli czuć się bezpiecznie. A od tego to już tylko krok do dyktatury...

Wróćmy do Sejmu i sprawy aborcji. Były dwa projekty ustaw. Głosy środowiska pro-choice, które chciały pozostawić wybór kobietom i ich rodzinom - było słychać i w internecie, i w przestrzeni publicznej. Ale ich projekt nie przeszedł. Będą natomiast kontynuowane prace nad projektem całkowicie zakazującym aborcji.

PiS obiecywało, że wszelkie projekty obywatelskie zawsze zostaną skierowane do prac w komisjach. Okazuje się, że i tu nie można im wierzyć.
A dlaczego tak ważne jest, żeby to prawo aborcyjne zostało zliberalizowane?

Pod projektem komitetu Ratujmy Kobiety zebrano ponad 215 tys. podpisów. Ludzie zauważyli, że jest on niezwykle istotny. Wprowadzał dostęp do świadczeń medycznych, dostęp do przerywania ciąży do 12. tygodnia, gwarantował oczywiście też dostęp do badań prenatalnych, do informacji o swoim stanie zdrowia. Ale najważniejsze jest to, że wprowadzał edukację seksualną, której już właściwie w tym momencie nie ma. A to ważne, by zapobiegać niechcianej ciąży właśnie poprzez naukę, w jaki sposób się zabezpieczać. Przekazujmy tę wiedzę młodzieży, dostosowujmy poziom nauczania do określonego wieku. I rozmawiajmy o seksie. Bo to, że nie rozmawiamy z młodzieżą o seksie nie znaczy, że młodzież go nie uprawia. Jeżeli chodzi o wiek rozpoczęcia współżycia seksualnego, to on się w Polsce obniża - tak samo jak w całej Unii Europejskiej.

Jedna kwestia to przerywanie ciąży ze względów społecznych - temu oczywiście może zapobiegać dostęp do antykoncepcji, edukacja seksualna. Ale ciążę przerywa się również ze względów zdrowotnych.

Względy zdrowotne są najważniejsze. Naprawdę nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby ustawodawca w ogóle miał prawo zmusić kobietę do tego, że ma umrzeć, bo ciąża zagraża jej życiu.

Komu i dlaczego zależy na tym, żeby kobiety w Polsce były w złej sytuacji, były marginalizowane, żeby było nam po prostu źle?

Odpowiedź na to pytanie jest złożona. Nie chciałabym poruszać tylko jednej z przyczyn. Ale Kościół katolicki i fanatycy religijni bardzo często wypowiadają się na tematy związane z rozrodczością kobiet. Czują się ekspertami w tym zakresie - mimo że są mężczyznami i powinien ich obowiązywać celibat. I nie powinni się takimi sprawami interesować. Ale jak widzimy - oni najwięcej mają do powiedzenia w tym zakresie. Nie wiem dlaczego tak bardzo im zależy, żeby kobiety pozbawiać podstawowych praw człowieka. Wydaje mi się, że w ogóle w tym samym chciejstwie, żeby kobiety podporządkować - chodzi o władzę. O władzę nad rozrodczością, nad kobietami, nad tym, czego się nie ma. Mężczyzna nie może zajść w ciążę - więc chce decydować za kobietę. I to jakoś tak totalnie zbiorowo. To jest niesamowite. Nie wiem, po co ta władza jest tym ludziom. Czy chcą w jakiś sposób wypełnić swoje kompleksy, jakieś swoje prywatne problemy?

Ci, którzy nazywają siebie środowiskiem pro-life, mają też argumenty za zaostrzeniem przepisów aborcyjnych. Nie przekonują one Pani?

Zupełnie mnie nie przekonują. Prawo jest prawem świeckim i dotyczy różnych grup społecznych, z różnymi wierzeniami religijnymi czy niereligijnymi. Nie można narzucać społeczeństwu jakichś określonych wierzeń religijnych czy określonej ideologii. Jeżeli prawo mówi, że kobieta ma prawo przerwać ciążę, to nie znaczy, że kobieta ma obowiązek z tego prawa skorzystać. Więc jeżeli kobiety wierzące nie chcą przerywać ciąży - to nikt ich do tego nie zmusza. Przede wszystkim to prawo jest związane z wolnym wyborem, więc jeżeli ktoś jest katoliczką czy wyznaje jakąś inną wiarę, to nie musi korzystać z tego prawa. Ale to też nie znaczy, że musi narzucać swoje zdanie, narzucać swoją religię osobom, które myślą inaczej. Mamy wolność do wyznawania religii, mamy wolność do niewyznawania religii. To jest zagwarantowane przez konstytucję. Więc ja nie rozumiem, dlaczego pogląd religijny miałby być nadrzędny wobec obwiązującego prawa, oczywiście nie wspominając kwestii biologii i medycyny.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Materiał oryginalny: Agnieszka Stupkiewicz-Turek: Kłótnia o aborcję? Tu chodzi tylko o władzę, a nie o dobro kobiet - Kurier Poranny

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 37

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

l
lll

BEZPOŚREDNIEGO zagrożenia życia. Czyli jeśli kobieta ma zostać kaleką bądź "warzywem" - nie ratujemy. Gdy roni 3 dobę to też nie jest bezpośrednia sytuacja, dopiero taka posocznica. Itp. itd. A poza tym życie matki ma być ratowane tylko i wyłącznie dopóki jest gwarantem życia płodu, czyli de facto życie Polek zostałoby uznane za bezwartościowe samo w sobie.

G
Gość
W dniu 17.10.2016 o 11:02, pytam napisał:

Pani autorka dziwi się, że wierzenie jest ponad prawem. A chcę przypomnieć, że zaczątkiem przepisów jest nic innego jak dekalog. Właśnie dekalogowi nawet najciężsi przestępcy jak mordercy seryjni są skazywani na dożywocie jako najcięższą karę. Winni ponoszą taką karę. Gwałciciele również. W przypadku prawa za takie przewinienie najcięższą karę dostaje dziecko, skutek gwałtu, a na tę karę skazuje go ofiara przemocy - matka, swoją decyzją. Czy o taki wybór chodzi?

Bzdury zacofanego człowieka. Powielasz nieprawdę i posługujesz się Dekalogiem,który w tym przypadku niczego nie uzasadnia. W całej sprawie chodzi o prawo kobiet do przeprowadzenia aborcji a nie o myślowy mentlik. Prawo do aborcji nie oznacza zachęty czy nakazu do jej wykonania. pewnie tego nie zrozumiesz. Kobieta może ale nie musi z tego prawa skorzystać.

Wszystkim ociężałym umysłowo trzeba nieustannie przypominać,że mamy 21 wiek,dość wysoki poziom medycyny,wysokie możliwości badań i leczenia uszkodzeń płodu i nie musimy skazywać kobiet do rodzenia dzieci z ciężkimi ,nieuleczalnymi wadami.

 

G
Gość

Ja zaś odnoszę wrażenie że chodzi  o wzmocnienie ekipy w przyszłości na  paraolimpiadę.

p
pytam

Pani autorka dziwi się, że wierzenie jest ponad prawem. A chcę przypomnieć, że zaczątkiem przepisów jest nic innego jak dekalog. Właśnie dekalogowi nawet najciężsi przestępcy jak mordercy seryjni są skazywani na dożywocie jako najcięższą karę. Winni ponoszą taką karę. Gwałciciele również. W przypadku prawa za takie przewinienie najcięższą karę dostaje dziecko, skutek gwałtu, a na tę karę skazuje go ofiara przemocy - matka, swoją decyzją. Czy o taki wybór chodzi?

G
Gość

Ustawa o dopuszczalności aborcji nie zmusza nikogo aby się zabiegowi poddawał. Chodzi jedynie o to aby kobieta miała wybór i możliwości usunięcia płodu,jeśli spełni pewne warunki opisane w ustawie.

Ludzie, a jest ich zbyt wielu,od lat trenowani w kościołach przymusem zachowań,nie są w stanie pojąć,że każdy ma prawo przeżyć własne życie,według własnych planów. Religia naucza,że człowiek ma wolną wolę,co jest g..o prawda,bo przecież jest 10 zakazów i nakazów. Do tego różne interpretacje rozszerzające. Jeśli się zachowasz inaczej niż nauczają w kościołach,popełniasz grzech,musisz upaść na kolana przed nieznanym facetem w klatce i donosić na siebie do jego ucha. Dzisiaj bogate społeczeństwa,którym zazdrościmy poziomu życia i zorganizowania, wcześniej dokonały zerwania z dyktatem religii,co im się opłaciło.

Inne kraje zrywają z ciemnotą i zacofaniem, u nas obserwujemy postępującą klerykalizację kraju.

A
ALikowe

Myli się Pani Turek. Tu właśnie chodzi o dobro kobiet i nienarodzonych dzieci.

v
veto66

Nikt nie mówił, że to chodzi o dobro kobiet. Jak dla mnie to nich kościół z wsparciem PiS pokaże jeszcze więcej.

"Owieczki" im uciekną! :D

j
jane

Od razu można się zorientować, że ta Pani nie ma pojęcia o czym mówi. Kto niby tego wszystkiego zabrania dzisiaj kobiecie? Ktoś zabrania antykoncepcji? Litości, może zacznijmy walczyć o dostęp do mleka w spożywczym. Taki to argument. Trzeba najpierw przeczytać zgłoszony projekt, a później można go komentować czy protestować. Co za ciemnota i manipulacja w wykonaniu tej Pani. NO ręce opadają. 

i
islam

i wszystko jasne?

p
pępek
W dniu 05.10.2016 o 11:23, Dominika napisał:

Proponuję przeczytać projekt ustawy, który złożyła fundacja pro life, a nie PIS. Jeżeli zagrożone jest życie kobiety, to lekarze robią wszystko, żeby ją uratować, nawet jeżeli na skutek tego straci życie dziecko. Nie ma za to odpowiedzialności karnej. Zapoznałam się z projektem i uważam, że jest kompletnie skopany, ma pełno luk i zdecydowanie jest nie do przyjęcia - nie popieram go. A jestem zdecydowaną przeciwniczką aborcji i nie wynika to z tego, że jestem osobą wierzącą. Nie jest to sprawa religijna. Życie człowieka zaczyna się od chwili zapłodnienia - to nie dogmat religijny a fakt naukowy (totalnie inne DNA niż DNA matki). Jeżeli ktoś ma inne zdanie, to chętnie się dowiem, kiedy zaczyna się życie ludzkie. Jakoś do tej pory nikt nie potrafił mi rozsądnie odpowiedzieć na to pytanie. Poczęte dziecko nie jest fragmentem ciała kobiety, która je nosi. Macica owszem. Człowiek rozumny dorosły decydując się na współżycie powinien liczyć się z konsekwencjami, jeżeli jest inaczej nie jest rozumny i tym bardziej należy chronić nowe życie, które jest od niego zależne. Sprawy gwałtów, kazirodztwa, zagrożenia życia to sprawy bioetyczne, nierozwiązywalne przez żadną ustawę. Ale nie czarujmy się -te 100 tysięcy na ulicy nie walczy o prawa kobiet, dzieci zgwałconych, tylko o własną wygodę i szczęście. 

Wymyślonymi bzdurami chcesz przykryć swoją niewiedzę w temacie. Podejrzewanie kobiet o to,że "dla własnej wygody i szczęścia" chcą pozostawienia zapisów dotychczasowej ustawy, to nadużycie i zwykła podłość wobec tych,które z przyczyn od nich niezależnych poddały się aborcji.

Zapominasz o tym,że kobieta jest stworzona do przedłużania gatunku ludzkiego i nikt jej w tym,pięknym zadaniu nie zastąpi. Co ma do rzeczy,kiedy rozpoczyna się życie człowieka w łonie matki?

Przecież w razie zagrożenia życia kobiety płód /a nie człowiek/ zostaje abortowany.

Nawet doktryna kościelna nie jest jednoznaczna,bo różnicuje człowieczeństwo mężczyzny i kobiety. Facet otrzymuje wcześniej duszę niż kobieta /św.Tomasz/. Inni myśliciele uważają,że płód staje się człowiekiem w momencie przecięcia pępowiny. Teorie filozoficzne nie wpływają na postępowanie ludzi,one je tylko opisują i starają się wyjaśniać.

Szkoda,że zupełnie nie interesujesz się tym,jak w krajach cywilizacyjnie bardziej rozwiniętych od Polski,problem aborcji został rozwiązany wiele lat temu. Nie musimy przecież, jako kraj środkowoeuropejski, dawać co jakiś czas powodów do kpin.

D
Dominika

Proponuję przeczytać projekt ustawy, który złożyła fundacja pro life, a nie PIS. Jeżeli zagrożone jest życie kobiety, to lekarze robią wszystko, żeby ją uratować, nawet jeżeli na skutek tego straci życie dziecko. Nie ma za to odpowiedzialności karnej. Zapoznałam się z projektem i uważam, że jest kompletnie skopany, ma pełno luk i zdecydowanie jest nie do przyjęcia - nie popieram go. A jestem zdecydowaną przeciwniczką aborcji i nie wynika to z tego, że jestem osobą wierzącą. Nie jest to sprawa religijna. Życie człowieka zaczyna się od chwili zapłodnienia - to nie dogmat religijny a fakt naukowy (totalnie inne DNA niż DNA matki). Jeżeli ktoś ma inne zdanie, to chętnie się dowiem, kiedy zaczyna się życie ludzkie. Jakoś do tej pory nikt nie potrafił mi rozsądnie odpowiedzieć na to pytanie. Poczęte dziecko nie jest fragmentem ciała kobiety, która je nosi. Macica owszem. Człowiek rozumny dorosły decydując się na współżycie powinien liczyć się z konsekwencjami, jeżeli jest inaczej nie jest rozumny i tym bardziej należy chronić nowe życie, które jest od niego zależne. Sprawy gwałtów, kazirodztwa, zagrożenia życia to sprawy bioetyczne, nierozwiązywalne przez żadną ustawę. Ale nie czarujmy się -te 100 tysięcy na ulicy nie walczy o prawa kobiet, dzieci zgwałconych, tylko o własną wygodę i szczęście. 

G
Gość
W dniu 05.10.2016 o 07:46, emma napisał:

Praktyka pokazuje, ze edukacja seksualna wiąże się ze wzrostem zachowan seksualnych i ilościi nieplanowanych ciiąż - to są fakty, zupełnie inne niż lewicowa propaganda! W Polsce ponad 90 % obywateli to katolicy, więc czemu taki sprzeciw w stosunku do ochrony życia poczętego? Obrończynie aborcji zmanioulowały wiele kobiet, które nie czytały nawet projektu nowej ustawy! Przecież tu nie chodzi o ciążę, o zygotę, ale o dziecko, które ma się urodzić, a jest niechciane - to tego dziecka matki nie chcą, ne chcą żeby się urodziło! Zabijane jest dziecki, nie ciąża!

Bardzo się mylisz,emmo. Edukacja seksualna nie wywołuje wzrostu zachowań seksualnych ale informuje o skutkach zbyt wczesnego podejmowania współżycia,zachorowaniach i problemach występujących w tej dziedzinie aktywności człowieka. Edukacja seksualna daje wiedzę o życiu rodzinnym,nie tylko o samym seksie. Do podejmowania zachowań seksualnych zachęcają wszelkie,pokątnie uzyskiwane informacje,zawarte w pismach i filmach pornograficznych. Dlatego większość takich przypadków kończy się niechcianą ciążą /tzw wpadki/.

Nie pokazuj niewiedzy /brak edukacji seksualnej/ pisząc,że zapłodniona komórka jajowa to już człowiek żywy, bo jest to nieprawda. Proboszcz Ciebie i innych zwyczajnie oszukuje.

I przyjmij do wiadomości,że kobieta,która nie chce nosić ciąży,przerwie ją bez względu na okoliczności,często płacąc własnym zdrowiem lub życiem,jeśli usuwanie przeprowadza w nieodpowiednich warunkach /czasami samodzielnie/. Ustawodawca musi mieć większą wyobraźnię,niż jego wyborca.

Popatrz na los matek,które urodziły dzieci w poważnymi wadami. One zazwyczaj pozostają same z chorymi dziećmi,odsuwa się od nich Kościół i państwo. Ochłapy /tzw pomoc/ dawane od czasu do czasu nie rozwiązują problemów chorego dziecka i jego matki.

Prawo do aborcji w określonych sytuacjach nikogo nie zmusza do jej wykonania. Daje jedynie możliwość a zawsze decyzję podejmuje kobieta. I o to zabiegają one w swych protestach.

j
jklin

Szanowna Pani, a czy czy czytała Pani ten ,,paskudny" projekt? Zapewne nie, bo gdyby Pani czytała to by Pani wiedziała, że w sytuacji zagrażającej życie przewiduje on usunięcie takiego płodu i nie przewiduje żadnych kar dla kobiety. Proszę poczytać i się czasami zastanowić.

m
meg

Co za bzdury w tym artykule - kobieta będzie umierać w męczarniach z winy PiS. Taka pisanina to przejaw złośliwości lub głupoty. Każde życie jest chronione - życie matki również! Nowa ustawa nie zagraża matkom!

e
emma

Praktyka pokazuje, ze edukacja seksualna wiąże się ze wzrostem zachowan seksualnych i ilościi nieplanowanych ciiąż - to są fakty, zupełnie inne niż lewicowa propaganda! W Polsce ponad 90 % obywateli to katolicy, więc czemu taki sprzeciw w stosunku do ochrony życia poczętego? Obrończynie aborcji zmanioulowały wiele kobiet, które nie czytały nawet projektu nowej ustawy! Przecież tu nie chodzi o ciążę, o zygotę, ale o dziecko, które ma się urodzić, a jest niechciane - to tego dziecka matki nie chcą, ne chcą żeby się urodziło! Zabijane jest dziecki, nie ciąża!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3