Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Życie na gorąco

Magdalena Mrozek
Fot. S. Leszczyńska
Potraktowaliśmy poważnie informacje specjalistów od klimatu, którzy mówią, że czas się przyzwyczaić do wysokich temperatur i postanowiliśmy sprawdzić jak ostrołęczanie radzą sobie z upałami - w domach, firmach, sklepach, samochodach i w wolnym czasie.

Zakupy klimatyzowane

Już nie tylko duże markety wyposażone są w klimatyzację, ale i niewielkie sklepiki osiedlowe. - Wcale nie tak dawno, może dwa - trzy lata temu w wakacje na zakupy jeździłam do MiniMala - mówi Dorota Małkowska - mimo że z osiedla 11 Listopada nie było mi po drodze. Tam było najprzyjemniej, bo chyba najchłodniej w całym mieście. Teraz właściwie do któregokolwiek sklepu bym zaszła, jest chłodno. Zakupy latem przestaję więc traktować jak dopust Boży. Sklep lub lokal klimatyzowany łatwo rozpoznać po zamkniętych drzwiach wejściowych. Kartkę adresowaną do klientów z prośbą o zamykanie drzwi z powodu klimatyzacji znaleźliśmy na drzwiach sklepu Cedrobu - zakładów drobiarskich z Ciechanowa. Zadowolone z niedawno zamontowanej klimatyzacji są ekspedientki: - Znacznie lepiej się pracuje, bo człowiek nie jest znużony gorącem. Lodówki, w których trzymamy towar pobierają mniej prądu, no i co dla nas najważniejsze, klienci nie denerwują się, kiedy muszą przez chwilę postać w kolejce - wymienia zalety Jolanta Modzelewska, sprzedawczyni. Klientki rzeczywiście bez zniecierpliwienia czekały na obsługę, chwaliły świeży towar. Te, które do sklepu wchodziły, zaraz po "dzień dobry" dodawały z uśmiechem "ależ tu przyjemnie". Wynika z tego, że nie tylko poprawił nam się komfort zakupów, ale klimatyzacja przekłada się na naszą uprzejmość.

Cena chłodu

Klimatyzatory są to wciąż drogie urządzenia, na które stać niewiele firm. Właściciele sklepów spożywczych muszą znaleźć na nie pieniądze, jeśli zależy im na klientach. Na razie, o czym dowiedzieliśmy się w sanepidzie, sklepy nie mają obowiązku montowania klimatyzacji. Tadeusz Mierzejewski montażem klimatyzatorów zajmuje się od dwóch i pół roku. Potwierdza, że zamówienia składają przeważnie sklepy. - Montaż w domu to naprawdę sporadyczny przypadek. Dla właścicieli PUH Eldom wysoki słupek rtęci w termometrze jest sprzymierzeńcem, bo oznacza ruch w interesie. - Przed upałami zainteresowanie klimatyzatorami było mniejsze, temperatury wzrosły, zainteresowanie również - mówi Mierzejewski. - Wiadomo oczywiście, że to drogi zakup i klienci wydają pieniądze, gdy już naprawdę muszą. Zapobiegawczo, czyli przed upałami raczej rzadko się decydują. Sezon jeszcze się nie skończył, a już w tej chwili firma sprzedała dwa razy więcej urządzeń niż rok temu. Moc klimatyzatora dobiera się w zależności od wielkości pomieszczenia, od zapotrzebowania w nim na chłodzenie, od nasłonecznienia lokalu. Najczęściej w PUH Eldom sprzedają urządzenia do chłodzenia pomieszczeń o wielkości 50 m kw., które kosztują 3800 zł (w cenę wliczony jest montaż). Klimatyzatory wykorzystują ekologiczny czynnik chłodzenia, który nie zubaża warstwy ozonowej. Mierzejewski przestrzega przed kupowaniem tańszych urządzeń, wykorzystujących freon: - Pozbywają się ich za grosze kraje zachodnie, w których nie wolno takich klimatyzatorów montować i te urządzenia są złomowane. Trafiają jednak na nasz rynek. Są nieco tańsze od ekologicznych a więc często kupowane. Trzeba jednak pamiętać, że po wejściu do Unii i my będziemy musieli spełniać normy i może się okazać, że wydaliśmy na darmo pieniądze.

Sjesta w Ratuszu?

Na klimatyzację nie stać też Urzędu Miejskiego. - Z pewnością przydałaby się - powiedział nam wiceprezydent Stanisław Rybski. - Oczywiście mając na uwadze interesantów, którzy do urzędu przychodzą i czasami muszą chwilę poczekać zanim zostaną przyjęci przez urzędnika. Upał męczy i wprawia w rozdrażnienie, co powoduje, że latem interesanci reagują bardzo emocjonalnie na niektóre sprawy. Wiceprezydentowi Rybskiemu bardzo spodobał się nasz pomysł wprowadzenia trzygodzinnej sjesty w UM w najgorętszych godzinach, np. od 12.00 do 15.00. Urzędnicy pracowaliby dłużej, ale po południu temperatura zaczyna spadać. - Przyznam, że w nawale pracy sjesty nie rozważałem. Pomysł jest świetny i jeśli mieszkańcom przypadłby do gustu, to warto zastanowić się nad nim zupełnie poważnie. Zapytaliśmy również wiceprezydenta, jak się pracuje podczas upałów: - Mają one wady, ale da się znaleźć i przyjemne strony. Owszem ludzie są mniej skoncentrowani, senni, szybciej się denerwują, ale z drugiej strony jak popatrzę na te wszystkie piękne, skąpo ubrane dziewczyny to rachunek się równoważy.

Automatyczna klima

Dobrej myśli są dealerzy samochodów. Air conditioning w aucie powoli przestaje być luksusowym dodatkiem do wersji podstawowej samochodu. - Być może już za dwa, trzy lata będzie standardem - przypuszcza Jacek Zera, kierownik działu sprzedaży w salonie Motos Peugeota. - Coraz więcej klientów pyta o samochody z klimatyzacją. Zainteresowanie potwierdza również sprzedaż, która wzrosła przynajmniej o 15 proc. w stosunku do roku ubiegłego, zwłaszcza po fali gorących dni. Handlowcy mówią, że jeśli klient jeździł wcześniej autem wyposażonym w klimatyzację, na pewno z niej nie zrezygnuje kupując nowy wóz. Także i w tym przypadku przyjemny chłód w czterech kółkach dla wielu osób jest poza zasięgiem portfela, ponieważ za klimatyzację trzeba zapłacić od 4 tys. 600 zł do ok. 6 tys. zł. Na pewno jednak, jeśli ktoś nosi się z zamiarem kupna nowego samochodu, nie warto na klimatyzacji oszczędzać. Niektórzy jej użytkownicy mogą narzekać jedynie na przeziębienia spowodowane szokiem termicznym organizmu. Obecnie w sprzedaży obok klimatyzacji manualnej, która natychmiast schładza wnętrze auta jest i automatyczna, która stopniowo obniża temperaturę. Różnica w cenie między jedną a drugą waha się od 700 zł do 1300 zł.

Noce w przeciągu

Niezamożni ostrołęczanie, których nie stać na drogie instalacje z żarem z nieba walczą na swój sposób. - W domu zasłaniam okna żaluzjami i zasłonami, żeby pokoje nie nagrzewały się od słońca - zdradza swój sposób Katarzyna Bąk. - I o ile to możliwe, próbuję robić przeciągi w mieszkaniu. Najgorsze do zniesienia są noce, bo w nagrzanym bloku nie daje się wytrzymać. Śpimy tylko pod prześcieradłem, a w pobliżu łóżka stoją butelki z wodą mineralną. Zgrzewki z wodą mineralną ze sklepów znikają w ekspresowym tempie. Robert Rodzeń, kierownik sklepu Zielony Market powiedział nam, że w stosunku do zimowych miesięcy sprzedaje dwa razy więcej wody.

Warzywa na talerzu

Za to zdecydowanie mniej kupujemy wędlin i mięsa. Wędliny najczęściej zastępujemy żółtym serem, z mięs wybieramy takie, które daje się upiec na grillu - twierdzą w Zielonym Markecie. Braku apetytu ostrołęczan nie dostrzega Marcin Żebrowski, który każdego dnia przyrządza w pubie Gyros greckie bułki z mięsem i warzywami - gyrosy, kebaby, krepy, pity. - Jeśli jest w tej chwili nieco mniej klientów, to raczej dlatego, że część osób wyjechała na urlop, a część jest tuż przed wypłatą. Mamy stałych klientów, którzy jedzą w pubie prawie codziennie, od kilku miesięcy i nie dostrzegam zmian w ich sposobie odżywiania w czasie upałów. Nie rezygnują z mięsa na rzecz sałatek z warzyw. W olbrzymich ilościach za to sprzedają się napoje. Latem proporcje się odwróciły, przynajmniej w ciągu dnia, bo schodzi ich zdecydowanie więcej niż gyrosa czy kebaba. Za to wieczorami robię jednego gyrosa za drugim. Czy rzeczywiście jesteśmy tak przywiązani do mięsa? Na ryneczku przy stoiskach z warzywami często ustawiają się kilkuosobowe kolejki. - Uwielbiam lato właśnie dlatego, że jest tyle zieleniny. Nie muszę długo się zastanawiać każdego dnia co ugotować. Jest kalafior, fasolka szparagowa, młode kartofle. Do tego sałatki z niedrogich w tym roku pomidorów, ogórków, rzodkiewki, papryki - wylicza Hanna Musiałowska. - Moja rodzina latem wcale nie chce jeść na obiad mięsa. Chyba, że będzie to ugrillowana kiełbasa. Sprzedawcy, z którymi udało nam się przez chwilę porozmawiać przyznają, że latem mimo, ich zdaniem, niskich cen warzyw i owoców, nie narzekają na zyski. - Klienci mówią, że mają coraz więcej wydatków i opłat a pensje co miesiąc te same albo mniejsze - mówi pan Janusz. - Wędliny, nawet te lada jakie są drogie. Latem na chleb zamiast kiełbasy można położyć pomidora z cebulką. Narzeka tylko, że kupujący wybrzydzają, zwłaszcza ci, którzy zakupy robią po pracy. - Krzywią się, że towar zwiędły. A jaki ma być, jak leży od rana. Żeby tak wszystko dało się sprzedać i na bieżąco uzupełniać - rozkłada ręce. - Polewam towar wodą, żeby był świeższy to też marudzą, że polewany, bo wodę na ziemi widzą. Przecież to wszystko dobre do jedzenia. Nadpsutych warzyw nie pakuję do toreb klientom, tylko odkładam na bok. Chociaż w budkach na rynku są lodówki, ale i tak większość towaru wygrzewa się na słońcu. W niewielkich lodówkach mieści się tylko nabiał. Soki, napoje w kartonikach czy słodycze kupujemy zdecydowanie na własną odpowiedzialność. Wiadomo, że lato jest ulubioną porą roku nie tylko uczniów, ale również lodziarzy. Podczas wakacji wydajemy mnóstwo pieniędzy na ten zimny przysmak. - Rzeczywiście sprzedajemy znacznie więcej lodów niż przed sezonem - mówi Izabela Czartoryska, właścicielka Cafe Brawo. - W każdym roku proponujemy nowe smaki, ale i tak w czasie upałów klienci najchętniej wybierają owocowe, lekko kwaśne - papaję, cytrynowe, truskawkowe, wiśniowe. W kawiarni od otwarcia lokalu zamontowana była klimatyzacja. Kiedy temperatura powietrza przekracza trzydzieści stopni ostrołęczanie przenoszą się z ogródka pod parasolami do środka lokalu. - Kiedy jest naprawdę bardzo gorąco ludzie chronią się przed upałem w swoich domach lub wyjeżdżają za miasto i nawet lodziarnie wtedy świecą pustkami - mówi Czartoryska.

Na plaży i pod prysznicem

Nie ma lepszego sposobu na skwar niż wymoczyć się porządnie w chłodnej wodzie. We wtorek 29 lipca kilka minut przed 15.00 na miejskiej plaży leżał ręcznik przy ręczniku. Jedni zażywali kąpieli słonecznych inni, i tych osób było zdecydowanie więcej, taplali się w Narwi pod okiem ratowników. Na boisku, na które na początku wakacji FUKS dowiózł piasku, trwał mecz siatkówki plażowej. - Nie stać nas na to, żeby wyjechać całą rodziną na wczasy, to przynajmniej przychodzę z dziećmi na plażę - mówi Mariola Wojdecka. - Mąż dorabia sobie po godzinach na budowie, zarabia już na szkolne sprawunki a ja staram się, żeby dzieci miały chociaż trochę rozrywki. Miasto się postarało, bo na plaży jest prysznic pod którym można się opłukać, są toalety. Tylko piasek mógłby być drobniejszy, przyjemniejszy dla stóp. Pani Mariola mówi, że jest spokojna o dzieci, bo kąpielisko jest dobrze oznaczone, ratownicy pilnują kąpiących się i nie pozwalają, by do wody były wprowadzane psy. - A ja mam czas żeby poczytać sobie babskie gazety. Wydawać by się mogło, że najdokuczliwszy w czasie letniego skwaru jest własny pot. Po kilku godzinach w pracy, czy nawet krótkim spacerze po mieście trudno wytrzymać z samym sobą. Nasuwa się oczywisty wniosek, że zużywamy więcej wody. Nic bardziej mylnego - dowiedzieliśmy się w Ostrołęckim Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji. - W porównaniu do ubiegłego roku, do identycznego odcinka czasu obserwujemy sporo mniejsze zużycie wody, chociaż cena wody się nie zmieniła - usłyszeliśmy w OPWik-u. Nie znaczy to, że nagle z oszczędności przestaliśmy się myć. Redakcyjny kolega, który mieszka w domu jednorodzinnym twierdzi, że podczas lata częściej bierze prysznic, ale w tym roku z kolei nie musi podlewać tak często jak rok temu trawnika przed domem. - Nie ma potrzeby, bo nie jest aż tak sucho. Jedno podlewanie to około pół metra wody, a na prysznic zużywamy jej dziesięć razy mniej.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki