Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

ZUS nie doczekał...

wodor i jp
W kwietniu przyszłego roku ostrołęcki Oddział Zakładu Ubezpieczeń Społecznych obchodziłby 25-lecie istnienia. Jednak wszystko wskazuje na to, że srebrnych godów nie będzie. W ramach planowanej przez centralę reorganizacji od 1 stycznia zostanie zdegradowany do szczebla inspektoratu.

Na Mazowszu taka sama przyszłość czeka oddział w Ciechanowie. W kraju zniknie łącznie 13 dotychczasowych oddziałów, a powstanie pięć nowych. Swoje plany prezes ZUS Aleksandra Wiktorow uzasadnia zmniejszaniem kosztów. W miejsce zlikwidowanych oddziałów mają powstać pełnoprawne inspektoraty, w których ma zostać utrzymane orzecznictwo - do tej pory zarezerwowane dla oddziałów. Z reformą, zdaniem pani prezes, nie wiąże się groźba utraty miejsc pracy.

Związkowcy protestują

W zapewnienia prezes Wiktorow nie wierzą pracownicy ostrołęckiego ZUS-u. Przed budynkiem pojawiły się flagi działających tu związków zawodowych. Pracownicy o mających nastąpić zmianach dowiedzieli się 3 grudnia. Do końca nie wierzyli w likwidację oddziału. Ani Związek Zawodowy Pracowników ZUS, ani działająca tu Komisja Zakładowa NSZZ "Solidarność" nie uznają argumentacji centrali. Mówią, że to kolejna decyzja degradująca Ostrołękę do roli miasta emerytów i rencistów. Sarkastycznie dodają, że pewnie niedługo nawet tych ostatnich nie będzie miał kto obsługiwać.
Irena Jurga i Barbara Borcz ze ZZP ZUS twierdzą, że za Ostrołęką nie stoi żadne lobby polityczne. ZUS jest kolejną instytucją tracącą regionalne znaczenie. Zdaniem Marka Delugi z Solidarności cała ta pseudoreforma ma podłoże polityczne. Musi zamaskować w firmie bałagan, jaki nastał po odejściu prezesa Gajka.
- Byliśmy na bieżąco z finansami, wpłacaliśmy pieniądze na konta funduszy emerytalnych, a teraz? Tylko długi i służalczość wobec rządu. I rozbuchane ambicje budowy centrali za 110 milionów złotych. Gdzie te oszczędności? - mówi zdenerwowany przewodniczący Solidarności. Wtórują mu panie ze związków branżowych: - W Warszawie ma powstać III oddział ZUS, tam nie martwią się o miejsca pracy. Skoro jednym z argumentów likwidowania oddziałów jest mała liczba obsługiwanych przez nie podmiotów, to można zwiększyć zakres obsługiwanego przez nie terenu. Ostrołęka mogłaby na przykład przejąć Wołomin, Legionowo czy Pułtusk. Zamiast Warszawy III - związkowcy z Ostrołęki mają gotowe recepty.
W ramach reorganizacji siedzibą oddziału pozostanie Płock, dla którego podobno pracować ma ostrołęcka poligrafia.
- Do Płocka mamy 180 km, jeśli otrzymamy tam propozycje pracy, przy naszych zarobkach nikt z nich nie skorzysta - twierdzą związkowcy. Choć wiedzą, że niewiele mogą zdziałać, nie chcą biernie czekać. Obydwa związki idą ramię w ramię. Chcą zainteresować problemem władze miasta, powiatu i posłów mających w Ostrołęce swoje biura.
- Przerażeni pracownicy pytają, co z nami będzie, jak mogą w takich warunkach dobrze pracować? Skupić się na rozmowie z interesantem? Wiadomo, jaki jest w Ostrołęce rynek pracy. A oszczędności z reorganizacji są wątpliwe, trzeba będzie wyrobić nowe pieczątki, druki, tablice na budynki - dodają zgodnie przedstawiciele załogi. Nie wiedzą, jaki będzie status przyszłych inspektoratów. Podobno decyzje mają zapaść na spotkaniu dyrektorów oddziałów 16 grudnia. Dyrektor ostrołęckiego oddziału ZUS Urszula Tułodziecka potwierdza wypowiedź prezes Wiktorow.
- Nie stracimy miejsc pracy, zachowamy też w pełni merytorykę oddziału, łącznie z orzecznictwem, którego do tej pory w inspektoratach nie było - mówi Tułodziecka. - Więcej będziemy wiedzieli po 1 stycznia.
Pani dyrektor przyznaje, że ostrołęcka placówka straci na znaczeniu, ale tylko w nazwie.

Po ratunek do radnych

O obronę ostrołęckiego oddziału ZUS-u w dramatycznym wystąpieniu apelowała do radnych miejskich Ostrołęki w czasie sesji rady 10 grudnia pracownica ostrołęckiego oddziału Irena Jurga ze Związku Zawodowego Pracowników ZUS-u.
- Przekształcenie oddziału w inspektorat łączy się najprawdopodobniej ze zmniejszeniem załogi. Obecnie w oddziale pracuje ok. 200 osób. Nasze obliczenia przewidują, że około 50 osób straci pracę. Mówi się, że nie będzie zwolnień, tylko przesunięcia, ale to oznacza dla nas propozycje pracy w Płocku i Warszawie, czyli propozycje nie do przyjęcia - mówiła.
Jurga kończyła swoje wystąpienie ze łzami w oczach.
- Plotki chodzące na ten temat po mieście - kontynuowała - były przyciszane przez rzeczniczkę ZUS-u Annę Warchoł, która twierdziła, że jeszcze nic nie wiadomo. Prosimy o pomoc, o wsparcie, jeśli możecie użyć swoich wpływów w parlamencie.
Prezydent Ryszard Załuska powiedział, że nic więcej nie wie na temat zmian w ostrołęckim ZUS-ie poza tym, co usłyszał od przedstawicieli związków zawodowych, którzy poprosili go o interwencję.
- Przekazałem tę niepokojącą informację posłom Józefowi Oleksemu i Stanisławie Prządce. Przekazałem też wicewojewodzie. W poniedziałek (13 grudnia - przyp. red.) przekażę wojewodzie. Na wniosek prezydenta Rada Miejska jednogłośnie uchwaliła rezolucję, w której kategorycznie sprzeciwia się degradacji ostrołęckiej placówki ZUS-u. Ma ona zostać przekazana prezesowi ZUS, ministrowi pracy oraz parlamentarzystom z naszego okręgu.

Dyrekcja mebluje

Tymczasem w pokojach urzędników ZUS-u pojawiają się nowe meble, zamówione jeszcze przed wymyślonymi przez centralę zmianami. Nie wiadomo, ile kosztowały, ale na pewno trafiły tu w ramach dalekosiężnej polityki oszczędzania. Pewnie przyjemniej przy nich dopełni się niemal ćwierćwiecze ostrołęckiej placówki. Ludzi w końcu też przestawia się jak meble.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki