Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Znów śmierdzi z kranu!

JarosŁaw Zaradkiewicz
Od początku grudnia dzwonią do nas mieszkańcy Ostrołęki, którzy skarżą się, że woda w kranach znów śmierdzi. - Epicentrum nasilenia nieprzyjemnego zapachu wystąpiło według naszych informacji pod koniec listopada - powiedział nam prezes OPWiK-u Wiesław Tyszka.

Prezes jako przyczynę powstawania nieprzyjemnego zapachu podaje bakterie, które w drugiej fazie uzdatniania wody redukują amoniak. Redukcję przeprowadzają niemal do zera, ale dzięki dodawanej pożywce rozmnażają się w zbyt dużych ilościach i są przyczyną nieznośnego smrodu. Prezes Wiesław Tyszka powiedział nam, że dr Sławomir Biłozor z Zakładu Uzdatniania Wody Wydziału Chemii Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu przygotowuje ekspertyzę dla OPWiK-u.

Prezes Tyszka zdradził, że jednym z zaleceń ekspertyzy ma być zaniechanie podawania pożywki dla bakterii redukujących amoniak, bo te powinny wyżywić się same, absorbując amoniak powstający w pierwszej, chemicznej fazie uzdatniania wody. Sławomir Biłozor w rozmowie z nami powiedział, że ostrołęcka woda wydziela roślinne zapachy podczas podgrzewania i nie można w 100 proc. zdefiniować przyczyn ich powstawania. Podkreśla, że ze względu na specyfikę technologiczną nie można zmienić technologii uzdatniania wody z dnia na dzień.

Krzysztof Szeląg, rzecznik Urzędu Miejskiego, dodaje, że problemem ostrołęckiej sieci wodociągowej jest to, że nie jest ona zamknięta.
- Niewykorzystana przez mieszkańców woda powinna wracać do stacji uzdatniania wody i tam ponownie być poddana obróbce - mówi rzecznik. Tymczasem tak się nie dzieje. Bakterie, które płyną wraz z wodą, zalegają na krańcach sieci wodociągowej, namnażając się tam i śmierdząc.
- Tej wody nie można ani pić, ani w niej prać, ani się w niej kąpać - mówią dzwoniący do nas mieszkańcy Ostrołęki. Prezes Wiesław Tyszka przyznaje, że fetor nasila się podczas gotowania wody.
- Woda śmierdzi już w kranie, więc nawet nie trzeba jej podgrzewać - ripostują klienci OPWiK-u.

Pijmy wodę z butelki

Tym, którzy mają dość śmierdzącej wody, nie pozostaje nic innego jak kupowanie niegazowanej wody mineralnej w sklepach. Najtaniej wychodzi zakup wody w 5-litrowych butelkach. Jedna kosztuje od ok. 2 zł (Minimal) nawet do 4 zł (sklepy osiedlowe). Metr sześcienny takiej wody to koszt co najmniej 40 zł. Tymczasem OPWiK sprzedaje śmierdzącą wodę po 2,70 zł, a odbiera powstałe z niej ścieki za 3,28 zł. Tak więc gospodarstwa domowe płacą za metr sześc. dostarczonej wody blisko 6 zł. Dbając o swój smak i nos, ostrołęczanie muszą więc zapłacić sześć i pół raza więcej. A co z kąpielami? Pozostaje brać przykład z Kleopatry i kąpać się w mleku (w sklepie co najmniej 150 zł za metr sześc.).
Wszyscy nasi rozmówcy podkreślają, że ostrołęcka woda, chociaż śmierdzi, spełnia wszystkie normy dotyczące składu mikrobiologicznego i bakteriologicznego obowiązujące w Unii Europejskiej i Polsce. A że śmierdzi? Doktor Sławomir Biłozor apeluje o spokój. Eksperci dalej pracują nad uzyskaniem bezzapachowej wody.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki