Zmarł Stanisław Juraszek - długoletni dyrektor ostrołęckiej "celulozy". Miał 86 lat

OPRAC.:
Beata Modzelewska
Beata Modzelewska
Fot. Archiwum TO
Stanisław Juraszek zmarł 16.06.2020.

Przez niemal całe życie zawodowe zajmował dyrektorskie stanowiska, (pierwszą nominację otrzymał w 1964 mając 30 lat co było rzadkością na tamte czasy). W 1995 tygodnik Wprost ogłosił listę „50 najskuteczniejszych managerów w Polsce”, dyr. Juraszek znalazł się na niej na 32 miejscu. Ostrołęckiej Celulozie dał “drugie życie” i przetrwanie zawieruchy transformacji. Architekt powstania pierwszej spółki joint-venture w polskim przemyśle celulozowo- papierniczym Intercell w 1990 r.

Na nadaniu imienia dla ronda upamiętniającego Holgera Hjelma, o które wystąpił do Rady Miasta w 2011 r. mówił: “ Banki odmówiły nam kredytu na niezbędne modernizacje. To Pan Hjelm zaryzykował i zainwestował wraz ze swoimi przyjaciółmi ze Szwecji w modernizację Ostrołęki kapitał w wysokości 10 mln dolarów. Do dziś pamiętam te dwa czeki, które miałem w ręku opiewające na kwotę 10 mln dolarów. Jak pięknie zaszeleściły w polskich rękach! To warto było przeżyć.”

Ponad 34 lata zarządzał innymi

Nawet w najgorętszych czasach lat 80. nigdy nie był odwoływany przez władze ani przez załogę. Cieszył się dużym szacunkiem załogi. Mimo że odszedł na emeryturę w 2000 r., do dziś jest ciepło wspominany przez wielu pracowników. Przychodził do zakładu godzinę wcześniej, już o 6.00 i obchodził fabrykę, rozmawiał z maszynistami, mistrzami.Ten bezpośredni kontakt pracownicy pamiętają do dziś, wspominają jak ważne było podanie ręki szefa, pytania o pracę ale często i o dom.

Kiedy odszedł na emeryturę w 2000 r. tęsknił za fabryką. Dzwonił, przychodził na herbatkę, pytał co słychać. Widziałam, że potrzebuje informacji więc wysyłałam mu do domu gazetę zakładową. Na Święta Bożego Narodzenia odwiedzałam go w domu z firmowym kalendarzem i winem. Lubiłam te wizyty, pełne ciekawych rozmów, jego różnych refleksji i dobrej herbatki parzonej w pięknych filiżankach przez jego żonę Helenę. Nie zauważyłam kiedy te świąteczne wizyty przerodziły się w regularne odwiedziny i rozmowy już nie tylko o firmie. Po zakończeniu mojej pracy w Celulozie nadal go odwiedzałam. Ostatnia wizyta była półtora tygodnia temu, prawie trzygodzinna, pełna ciekawych jak zwykle rozmów. Trzymał na kolanach ulubionego kota. Niepokoił się zamieszaniem z wyborami w polityce. Dobrze wyglądał. Odprowadził mnie do furtki. Popatrzył na moje auto i zapytał czy się dobrze spisuje. Nie pomyślałam, że widzimy się ostatni raz. Taki zostanie w mojej wdzięcznej pamięci - pełen ciepła, spokoju, jakiejś wewnętrznej cichości, serdeczności i zatroskania - wspomina Maria Rochowicz.

Notka biograficzna

Stanisław Juraszek urodził się 21.12.1934 r. w Żywcu. Pracował w zakładach papierniczych w Krapkowicach, w Świeciu, a w Ostrołęce – w latach 1973- 1976, a potem od 13.12.1981 r do maja 2000r. Od 1981 do 1990 r. był dyrektorem Ostrołęckich Zakładów Celulozowo Papierniczych. W latach 1990 – 1997 r. prezesem zarządu spółki Intercell, a od 1997 do 2000 r. był zastępcą przewodniczącego Rady Nadzorczej spółki Intercell Ostrołęka. W roku 2000 r. przeszedł na emeryturę.

Otrzymał wiele odznaczeń państwowych: Srebrny Krzyż Zasługi, Złoty Krzyż Zasługi, Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, Odznaczenia branżowe i Odznaczenie Stowarzyszenia Papierników Polskich.

Za zasługi dla Ostrołęki

W roku 2005 otrzymał Odznakę honorową za zasługi dla Miasta Ostrołęki.

Stanisław Juraszek nie mógł odebrać odznaczenia w czasie uroczystej sesji Rady Miejskiej 12 maja 2005, bo był chory. Został odznaczony w czasie zwykłej sesji 27 czerwca. Po tym jak odebrał order, wygłosił przemówienie do radnych, w którym wyraził obawę o dalszy rozwój gospodarczy miasta. Powiedział, że przekształcenie państwowych zakładów celulozowo-papierniczych w spółkę ze szwedzkim, a obecnie fińskim, kapitałem było sukcesem i dobrze rokuje na przyszłość. Juraszek przypomniał, że nikt potem nie powtórzył już sukcesu Intercellu.

- Jako obywatela Ostrołęki smuci mnie fakt zastoju w tego typu działaniach u nas - mówił Stanisław Juraszek. - Nie widać w mieście agresywnego działania w zakresie przyciągania kapitału. Inni to robią chyba sprawniej. A poza tym w wielu rozmowach, jakie prowadzę w odwiedzanych przeze mnie firmach w kraju i za granicą, dominuje jedno stwierdzenie: musi być więcej życzliwości w szerokim tego słowa znaczeniu, a mniej zazdrości. Mówiąc o tym, jakże ważnym zagadnieniu, mam na myśli tych wiele osób, które poszukują pracy. Przemawia przeze mnie troska obywatela o to, co w moim mieście może się zdarzyć w niedługim czasie.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie