Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Złodzieje i wandale

Jarosław Zaradkiewicz
W nocy z 14 na 15 lipca z ulicy Polnej zniknęły cztery kratki ze studzienek deszczowych, z sąsiedniej ul. 3 Maja skradziono jedną taką kratkę.

- Zamontowanie nowej kratki kosztuje miasto około 200 złotych - poinformował nas Ryszard Piekara, p.o. kierownik Wydziału Infrastruktury, Spraw Komunalnych i Dróg w Urzędzie Miasta w Makowie. Jak dowiedzieliśmy się w jednym ze skupów złomu, za taką kratkę można dostać najwyżej 20 zł. W tym roku z miejskich ulic zginęło już około 10 kratek.
- Nie skupujemy takich rzeczy. Kiedyś chcieli mi sprzedać taką potłuczoną na kawałki kratkę, ale jej nie kupiłem - mówi pracownik skupu złomu. Policji jednak nie zawiadomił, chociaż jak sam przyznaje, kontrole policyjne są u niego bardzo częste.
Poprzedniej nocy wandale zniszczyli dwa znaki drogowe na ul. 1 Maja. Tych nikt nie wyniósł na złom, zostały tylko zdemolowane. Policjanci, którzy zatrzymali sprawcę, stwierdzili, że miał 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Współtowarzysz amatora znaków drogowych, który był świadkiem zdarzenia, wlał w siebie podobną ilość alkoholu. Trzeci wylegitymowany był zupełnie trzeźwy. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wyceniła straty poczynione przez podpitego wandala na 170 zł.
W Makowie działają dwa punkty skupu złomu. W obydwu zapewniono nas, że prowadzone są ewidencje osób sprzedających złom.
- Jak ktoś przywozi jakieś blachy z podwórka, to go nie legitymuję, ale gdy mam podejrzenia lub ktoś sprzedaje dużą ilość metali kolorowych, to spisuję dane z dowodu i taka osoba musi podpisać oświadczenie, że złom stanowi jego własność i nie pochodzi z kradzieży - dowiedzieliśmy się w punkcie skupu za dawną targowicą, przy drodze wyjazdowej do Pułtuska. W tym skupie pracownik pokazał nam oświadczenia sprzedających złom.
Skupy złomu nie kupują podejrzanych rzeczy, bo nie chcą mieć problemów z policją. Podinspektor Agnieszka Smolińska z Komendy Powiatowej Policji w Makowie zapewnia, że punkty skupu są pod stałym nadzorem. W tym roku w skupach policjanci znaleźli kilka kratek ze studzienek kanalizacyjnych, jednak nie udało się ustalić, kto przyniósł je do skupu.
W skupach ruch zaczął się na wiosnę, gdy ludzie zaczęli robić porządki i zorientowali się, że na złomie można nieźle zarobić.
- Przywozili całe maszyny rolnicze, karoserie samochodowe. Rolnicy robiąc porządki przywozili całe przyczepy pełne złomu, byli bardzo zdziwieni, gdy za przywieziony złom inkasowali po 600-700 zł - mówi właścicielka skupu przy ul. Armii Krajowej. W tym skupie też zostaliśmy zapewnieni, że ewidencja sprzedających złom jest prowadzona.
Od czasu, gdy na rynku stali zaczął się boom, ceny złomu ostro poszły w górę. Za kilogram grubego złomu stalowego płacono nawet 70 gr (najniższa stawka w tym roku wahała się około 35 gr/kg). Obecnie za kilogram grubego złomu można dostać 54 gr, a za kg blachy 41 gr. Kilogram żeliwa w skupie kosztuje od 41 (skup przy wyjeździe do Pułtuska) do 51 gr (skup na Armii Krajowej). W obydwu skupach niemal identyczne są ceny metali kolorowych, za aluminium można dostać 4,50 zł (kg), za miedź 7,50-7,80 zł (kg), a za mosiądz 4 złote (kg).
Dla przykładu za żeliwną wannę można w skupie dostać około 50 zł, za dziesięciożeberkowy kaloryfer około 30 zł, a za kran około 4 złotych.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki