Zginęły arkusze egzaminacyjne. Niejasności się mnożą

(as)
Żaden z uczniów nie przeszedł do pozaszkolnego etapu olimpiady z języka angielskiego. Niemniej o olimpiadzie w przasnyskim Liceum Ogólnokształcącym wciąż jest głośno.

Przypomnijmy, że najlepsi uczniowie z języka angielskiego z przasnyskiego Liceum Ogólnokształcącego 16 listopada nie przystąpili do I etapu olimpiady języka angielskiego, bo zaginęły arkusze egzaminacyjne. Olimpiada w końcu się odbyła, ale z kilkudniowym poślizgiem. Uczniowie pisali, gdy wyniki już dawno "wisiały" w internecie.

Jakim cudem arkusze zaginęły? Dlaczego dyrektorka okłamała nas, mówiąc o terminie egzaminu? Czy wyniki egzaminów uczniowie z przasnyskiej szkoły będą brane pod uwagę - niejasności w tej sprawie było wiele. I wciąż się mnożą.

Od wielu lat organizatorem olimpiady jest Instytut Filologii Angielskiej Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pracę w terenie koordynują sekretarze poszczególnych okręgów. Przasnysz należy do okręgu mazowiecko-podlaskiego, którym koordynuje Józef Barczykowski, nauczyciel z Zespołu Kolegiów Nauczycielskich w Ostrołęce. On m.in. rozsyła arkusze egzaminacyjne do szkół, które zadeklarowały udział w olimpiadzie. Ale arkusz wysłany do przasnyskiej szkoły rozpłynął się bez wieści. Jedna strona twierdzi, że został zagubiony przez nauczycieli LO, druga strona - że nigdy nie został wysłany.

Dyrektor przasnyskiego liceum Marie Kowalska w liście wysłanym do Zespołu Kolegów Nauczycielskich w Ostrołęce wyjaśnia: " 23 października otrzymaliśmy drogą pocztową korespondencję z ZKN w Ostrołęce bez żadnego zapisu na kopercie, że przesyłka dotyczy Olimpiady z języka angielskiego, jak też bez żadnej adnotacji o tajności korespondencji. Koperta zawierała dwukartkowy folder reklamowy formatu A4 słownika języka angielskiego, nie było tam żadnego arkusza zadań.

Niestety, nie było też pisma przewodniego, z którego wynikałoby, że wewnątrz powinien być arkusz. Widocznie ze względu na przypadkową pomyłkę arkusz wraz z pismem przewodnim nie został włożony do koperty". Dalej dyrektorka wyjaśnia, że na trzy dni przed olimpiada dzwoniła do Kolegium i rozmawiała chyba z panią Czyż by dosłano im brakujące arkusze. Skończyło się jednak na tylko obietnicy, bo w Kolegium nie było się komu zająć się wysłaniem faksu.

Edyta Parzych, dyrektor ZKN w Ostrołęce listem dyrektorki przasnyskiej szkoły jest co najmniej wstrząśnięta.
- To są dla mnie bzdury. Pani Kowalska już sama chyba nie wie kogo obarczyć winą. Wygląda na to że próbuje wszystkich oprócz siebie. I wciąż przedstawia inne wersje wydarzeń - mówi.

Równie zdumiona i zszokowana jest doktor Dorota Czyż. - Wmieszano mnie w całą tą sprawę, chociaż nie miałam z tym nic wspólnego. Nie uważamy za stosowne prowadzenia dalszych rozmów z tą panią. Rozmawiać można z kimś odpowiedzialnym, natomiast z kimś kto zmienia wersje by siebie wybielić, a nawet, wygląda na to, że posługuje się w tym celu kłamstwem. A przynajmniej list ten zawiera rzeczy nieprawdziwe - denerwuje się pani Czyż.

Józefa Barczykowski zarzut, że w liście poleconym nie było zawartości, wręcz poraża. I nawet nie chce tego komentować. A co z uczniami, którzy pisali olimpiadę w Przasnyszu? - Nie otrzymaliśmy z Przasnysza informacji, by któryś z uczniów uzyskał odpowiednią liczbę punktów, czyli 30 punktów. Czyli żaden z uczniów nie uzyskał pułapu pozwalającego na przejście do kolejnego etapu - mówi Józef Barczykowski.

.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
widzC8
I co? Zatkao Kakao?
Dodaj ogłoszenie