Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Zgiełk emocji

Aldona Rusinek
Prezes Krzysztof Zalewski
Prezes Krzysztof Zalewski Fot. A. Rusinek
Mieszkańcy Domu Młodych w Ostrowi próbowali odwołać prezesa spółdzielni. Robili to jednak wbrew prawu i prezes został na stanowisku

Tylu spółdzielców na walnym zgromadzeniu członków w Spółdzielni Dom Młodych dawno już nie było. Na ostatnie, czerwcowe, gdzie udzielano absolutorium zarządowi spółdzielni przyszło ich zaledwie 36. We wtorek 23 września salę gimnastyczną Szkoły Podstawowej nr 2 wypełniła prawie setka ludzi. Przyszli, by dowiedzieć się prawdy o kondycji finansowej swojej spółdzielni. Ale także po to, by odwołać z funkcji prezesa Krzysztofa Zalewskiego i radę nadzorczą. Nieświadomi, że nie mogą tego zrobić przede wszystkim dlatego, że takich punktów nie przewidywał porządek zebrania.
O kłopotach finansowych Domu Młodych i o tym, że największym dłużnikiem spółdzielni jest jej prezes, pisaliśmy w 32. i 35. numerze TO.
Grupa inicjatywna, na wniosek której zwołano nadzwyczajne walne zgromadzenie nie zadbała o to, by w przewidzianym statutowo terminie wprowadzić poprawki do porządku obrad zaproponowanego przez zarząd spółdzielni. W porządku tym, zgodnie z pierwotną sugestią grupy inicjatywnej zamieszczono jedynie rozważenie uzupełnienia składu zarządu i uchwałę w tej sprawie.
Walne zgromadzenie nabrało więc atmosfery wielkiego chaosu, nad którym nie był w stanie zapanować prowadzący obrady Franciszek Rojek, przewodniczący Rady Nadzorczej, też najwyraźniej niezbyt biegły w statutowych prawach i obowiązkach. Nieznajomości statutu spółdzielczego na tak ważnym zgromadzeniu nie można nawet wytłumaczyć zarzutem zgłoszonym przez jednego ze spółdzielców, a potwierdzonym przez innych, że w biurach spółdzielni statut jest niedostępny (faktycznie, sama chciałam zerknąć do statutu 25 września, już po zebraniu i też nie było go nawet do wglądu - przyp. AR).
Walne zgromadzenie poszło więc na żywioł. Spółdzielców emocjonowały dwie sprawy: długi czynszowe prezesa Zalewskiego i długi spółdzielni. Tłumaczeń prezesa o przyczynach jego 30-tysięcznych zaległościach w czynszu ludzie słuchać nie chcieli. Domagali się rezygnacji bądź odwołania go z funkcji. Prezes jednak nie zrezygnował, a zgromadzenie odwołać go nie mogło.
Kondycję finansową spółdzielni przedstawiła główna księgowa Henryka Kutyłowska. Stwierdziła, że długi spółdzielni wynoszą 380 tys. złotych. Wzięły się one głównie stąd, że w ostatnich dwóch latach spółdzielnia zainwestowała 620 tys. zł w nowe obiekty mieszkaniowe na ul. Kaczej. Koszt inwestycji na razie się nie zwrócił. Spółdzielnia winna jest natomiast 152 tys. zł za ciepło, 43 tys. zł za wodę i wywóz śmieci, plus drobne kwoty, m.in. w telewizji kablowej. Do spłacenia są także kredyty bankowe. Bank odmówił spółdzielni kolejnego kredytu, który chciała zaciągnąć na spłaty długów. Spółdzielcy tę informację przyjęli z wyraźną ulgą, obawiając się, że Dom Młodych może w końcu stać się niewypłacalny i przejęty przez bank za długi.
- Sytuacja płatnicza rysuje się dosyć groźnie - stwierdziła Henryka Kutyłowska. - Ale sądzę, uda się sprzedać coś z nieruchomości na ul. Kaczej, że wpłynie część zaległości czynszowych, które wynoszą 120 tys. złotych, że uda się ułożyć z wierzycielami - mówiła księgowa.
Ludzie pytali z dużym wzburzeniem m. in. o to: kto kontroluje zarząd spółdzielni? Jeśli rada nadzorcza, to dlaczego dopuściła do takiego stanu? Dlaczego na ostatnim walnym zgromadzeniu nie było mowy o takim zadłużeniu spółdzielni? Gdzie są pieniądze, o których prezes mówił w czerwcu, na ocieplanie bloków? Dlaczego wobec prezesa nie zastosowano wystąpienia komorniczego? Dlaczego fundusz remontowy przeznaczono na inne cele?
Przewodniczący rady nadzorczej Franciszek Rojek informował, że zwracał uwagę na rosnący bilans ujemny spółdzielni, ale te uwagi zlekceważono. Liczono - jak wyjaśnił prezes Zalewski - że pieniądze na docieplanie bloków spłyną z ul. Kaczej, co się nie stało. Krystyna Pietrzyk, pracownica księgowości wyjaśniła, że wystąpienia komornicze podpisuje prezes, także on zatwierdza listy dłużników wywieszane na klatkach schodowych. (Dariusz Kossakowski zaproponował wobec tego skierowanie do prokuratury sprawy o fałszowanie dokumentów).
Postawiono kilka wniosków, m.in. o zobowiązanie rady nadzorczej do odwołania prezesa w trybie natychmiastowym, o obniżenie funduszu remontowego w niektórych blokach. Ostatecznie przyjęto wniosek Tadeusza Stańca o zwołanie następnego walnego zgromadzenia w ciągu sześciu tygodni.
Jeden z uczestników zebrania Stanisław Jatczak stwierdził, że wiele nieprawidłowości w funkcjonowaniu spółdzielni bierze się z braku zainteresowania jej losami u spółdzielców: z nieobecności na walnych zgromadzeniach, z braku dociekliwości wobec poczynań zarządu, wreszcie z nieznajomości prawa spółdzielczego, co wyraźnie zaciążyło na efektach nadzwyczajnego walnego zgromadzenia.
- Nie będę usprawiedliwiał mojego długu wobec spółdzielni, postaram się go spłacić jak najszybciej. Spółdzielców za tę sytuację przepraszam. Nie pozwolę jednak, by mi zarzucano brak gospodarności bądź niewłaściwe kierowanie Domem Młodych - powiedział nam po walnym zgromadzeniu prezes Krzysztof Zalewski. - W okresie mojego zarządzania spółdzielnia zyskała majątek wysokości 720 tys. złotych, w postaci segmentów mieszkaniowych na ul. Kaczej, pomieszczeń biurowych i innych lokali. Wszystko to jest w tej chwili do sprzedania i mam nadzieję, że w najbliższych miesiącach znajdzie nabywców. Zadłużenie spółdzielni wynosi 380 tys. złotych. Długi za wodę, ciepło i śmieci powinniśmy jak najszybciej spłacić. Ciąży na spółdzielni jeszcze 150 należności wobec wykonawców, ale te są wstrzymane ze względu na niesolidne wykonanie inwestycji. W latach 1998-2000 spółdzielnia wykazywała drobne zyski, czerpane głównie z oprocentowania lokat w banku, gdzie deponowaliśmy wszystkie wolne środki. W ostatnich trzech latach takich pieniędzy nie było, bo wszystko angażowaliśmy w nowe inwestycje. Uważam, że inwestycje dla każdej spółdzielni są zawsze korzystne, bo pomagają utrzymywać stare zasoby i administrację spółdzielni.
- Nie wiem, czy to rzeczywiście moja osoba i moje osobiste długi są główną przyczyną całego zamieszania, czy też może urażone ambicje byłych członków rady nadzorczej, a może po prostu komuś zależy na doprowadzeniu spółdzielni do upadku - snuje domysły prezes Zalewski.
Przeczy temu jednak niepokój spółdzielców wyrażany na walnym zgromadzenie o płynność finansową spółdzielni. Ewentualne nieprawidłowości wykaże lustracja, która trwa od 22 września.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki