Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Zemsta satelity

A. Suchcicka
Janusz Sielecki
Janusz Sielecki A. Suchcicka
Jednostkę wojskową w Komorowie odwiedziliśmy 5 sierpnia. Tego dnia w żołnierskich rozmowach przewijały się dwa tematy: jeden dotyczył powiększenia składu osobowego jednostki o ośmiu młodych podporuczników - absolwentów Wojskowej Akademii Technicznej, drugim ważnym wydarzeniem dnia był wyjazd do Iraku jednego z chorążych, zajmujących się topografią. Mówiono też o zmianach, które wkrótce nastąpią - o zmianie dowódcy i reformie jednostki, w wyniku której zostanie ona okrojona do połowy.

Zmiana warty

Pułkownik Janusz Sielecki, który od 1995 roku dowodzi jednostką w Komorowie pod koniec sierpnia odejdzie na emeryturę. Nim to nastąpi 29 sierpnia uroczyście przekaże swoje obowiązki podpułkownikowi Ryszardowi Kołaczowi. Janusz Sielecki trafił do Komorowa w 1978 roku w stopniu podporucznika. Wcześniej, po ukończeniu studiów kartograficznych na Uniwersytecie Wrocławskim, przez kilka lat pracował w administracji wojewódzkiej w Wałbrzychu. Praca ta nie przynosiła mu jednak oczekiwanej satysfakcji i pomyślał o karierze wojskowej. - Pozytywnie oceniam swój wybór, gdybym jeszcze raz stanął u progu kariery na pewno wybrałbym ponownie wojsko, ale nie Komorowo. Powinienem w pewnym momencie przejść do Warszawy - choćby ze względu na uposażenie i warunki mieszkaniowe, ale za bardzo związałem się z Komorowem, tu miałem i działkę, i ryby, i grzyby...
Pułkownik Sielecki przez kilka lat pracował w Sztabie Generalnym WP. Zajmował się tam dostosowaniem polskich map do standardów NATO, ale wrócił na prowincję, gdzie, jak nam wyjaśnił, uposażenie żołnierzy, możliwości awansu są opóźnione, ale warunki do życia zdrowsze. Pułkownik ma 52 lata. Gdy zapytaliśmy dowódcę o plany emerytalne odpowiedział: - Nic nie robić.

Pod koniec sierpnia zmieni się głównodowodzący jednostki wojskowej w Komorowie. Obowiązki odchodzącego na emeryturę pułkownika Janusza Sieleckiego przejmie podpułkownik Ryszard Kołacz. Na początku przyszłego roku zostanie do połowy zredukowany stan osobowy jednostki. Wkrótce żołnierze w Komorowie będą zajmować się wyłącznie opracowywaniem kartograficznym i drukiem map, a nie jak obecnie także działalnością topograficzną.
- W wyniku przeformowania około połowa żołnierzy służby zasadniczej i żołnierzy zawodowych będzie zredukowana - wyjaśnia pułkownik Janusz Sielecki. - W najgorszej sytuacji znajdą się podoficerowie i chorążowie. Część z nich odejdzie na emeryturę, ale część będzie musiał szukać pracy gdzie indziej. Natomiast jeśli chodzi o oficerów, to zawsze tu mamy wakaty, bo do pracy na prowincji nie ma chętnych.
Jak bardzo reforma jednostki w Komorowie wpłynie na życie lokalnej społeczności nie wiemy. Stany osobowe jednostek wojskowych są informacją chronioną i nie udało nam się ustalić, czy redukcja oznacza odejście dziesięciu czy stu osób.

Koniec lat tłustych?

Koszary w Komorowie zostały wybudowane pod koniec XIX wieku dla potrzeb carskiej armii. Przez kolejne lata stacjonowały tu różne formacje wojskowe: samochodowe, piechoty, artylerii, strzelców wojsk carskich, niemieckich i polskich. W murach koszar funkcjonowały także szkoły wojskowe. O obecnym kształcie jednostki zadecydował rozkaz MON z 15 listopada 1951 roku, który powołał do życia 22. Samodzielny Oddział Topograficzno-Geodezyjny. Pierwszym rejonem stacjonowania była Warszawa, ale w dwa lata później wraz z przemianowaniem na 22. Samodzielny Oddział Geodezyjny specjaliści od pomiarów przenieśli się do Komorowa.
- Biorąc pod uwagę stan osobowy była to i jest największa jednostka służby topograficznej w Polsce - podkreśla płk Sielecki.
Początki jednostki były bardzo dynamiczne, bo w latach powojennych kraj trzeba było pomierzyć i wykonać wiele szczegółowych map. Powstały wówczas w Komorowie trzy jednostki topograficzne i jedna kartograficzna, która zajmowała się opracowywaniem map i ich drukiem. Z biegiem lat nastąpiła dyslokacja, jeden z oddziałów został przeniesiony do Torunia, drugi do Leszna k. Poznania, a w Komorowie w 1995 roku jednostka kartograficzna połączyła się z topograficzną. I tak jest do dziś. Obecnie podostrowski ośrodek wojskowy ma trzy oddziały: topograficzny, kartograficzny i reprodukcji (zajmuje się przygotowaniem map do druku i ich drukiem). Z początkiem przyszłego roku działalność jednostki zostanie zawężona do kartografii.

Zasłony z myszką

Janusz Sielecki

(fot. A. Suchcicka)

Komorowo jest największym w Polsce ośrodkiem druku map wojskowych, specjalizuje się w opracowywaniu map topograficznych lotniczych i tylko tutaj mogą być drukowane mapy morskie. Mapy morskie opracowuje wprawdzie biuro kartograficzne Marynarki Wojennej w Gdyni, ale tylko w Komorowie są maszyny na których owe mapy mogą być drukowane.
- Jeśli chodzi o sprzęt służący do opracowania map to jesteśmy wspaniale wyposażeni, najwyższa jakość, najnowocześniejszy maszyny, ale w innych dziedzinach jesteśmy mocno niedoinwestowani - mówi pułkownik, mając na myśli wynagrodzenia i konieczne remonty budynków.
Los prowincjonalnej jednostki byłby zapewne inny, gdyby specjaliści od map mogli zarabiać, wykonując mapy nie tylko dla wojska. Tymczasem wykonują jedynie to co zleca im sztab Wojska Polskiego. Ale nie zawsze tak było.
- Jeszcze 10 lat temu wykonywanie map było działalnością bardzo dochodową, mogliśmy prowadzić działalność uboczną, a pozyskane środki wykorzystywać na swoje potrzeby. W tej chwili nawet zasłony trącą myszka - rozgląda się dowódca po swoim gabinecie.

Mapy dla wroga

W powszechnym przekonaniu mapy wojskowe znacznie różnią się od cywilnych, które ponoć są celowo mało dokładne. Pułkownik Sielecki jednak zaprzecza temu przekonaniu.
- Historycznie rzecz biorąc był taki okres, w którym mapa była informacją mocno chronioną i mapy cywilne były bardzo niedokładne. Ale to się zmieniło. Dziś na jednej bazie często wykonuje się mapę wojskową i cywilną.
W opracowywaniu map żołnierze służby zasadniczej mają niewielki wkład. Do ich zadań należy głównie ochrona i żywienie, tylko niewielu z nich to pomiarowi - pomocnicy geodetów. Ale i dla geodetów coraz trudniej znaleźć zajęcie, we wszystkim wyręcza ich nowa technologia oparta o przekaz satelitarny.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki