MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Zaśmiecony Bazar

Mieczysław Bubrzycki
Z popegeerowskiego osiedla pod Makowem przez dwa lata nikt nie wywoził śmieci wyrzucanych przez mieszkańców.

Kto chce zobaczyć, jak wyglądało pegeerowskie osiedle, może jechać do Makowa. Zaraz za rogatkami, na osiedlu Bazar, stoją bloki byłego państwowego gospodarstwa rolnego. Mieszka w nich ponad 40 rodzin. Część z byłych pracowników pobudowało domy nieopodal, na pięcioarowych działkach koło szosy na Szelków. Działki otrzymali kiedyś od swej firmy.
Gdy tylko skończyła się era PGR-ów, cały majątek PGR Bazar przejęła Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa i wydzierżawiła go w 1993 roku spółce z o.o., którą można nazwać pracowniczą. Spółka wzięła w dzierżawę wszystko za wyjątkiem budynków mieszkalnych z najbliższym otoczeniem. Przedstawiciele Agencji namawiali mieszkańców bloków, aby utworzyli spółdzielnię mieszkaniową, która mogłaby z powodzeniem rozwiązywać wszystkie problemy związane z mieszkaniem w budynkach wielorodzinnych. Wcześniej o remonty, o dostawę wody, o wywożenie zawartości szamb i śmieci dbał PGR.

Ciepło z piwnicy, woda z kranu

Agencja umożliwiła wykupienie ludziom mieszkań. Im kto dłużej pracował w PGR-ze, tym taniej je kupił. Wtedy, prawie 10 lat temu, mieszkanie można było kupić za 100 milionów ówczesnych złotych. Tylko kilka rodzin nie zdecydowało się na wykup. Może nawet połowa z tych, którzy je wykupili, sprzedała je jednak już komuś innemu. Trudno więc dziś mówić, że w Bazarze mieszkają sami pegeerowcy.
Kto mieszka, albo mieszkał w bloku, ten wie, że budynek wielorodzinny musi mieć administratora, który zadba o wszystko, co jest niezbędne do życia mieszkańców i w ogóle do funkcjonowania osiedla. Osiedle w Bazarze takiego administratora nie ma. Pierwszym objawem braku gospodarza były problemy z ogrzewaniem. Gdzieś zniknęły kominy z kotłowni, skończyło się na tym, że każdy ogrzewa się sam.
- Kto ma mieszkanie na parterze, a piwnicę pod spodem, ten piec c.o. założył w piwnicy - tłumaczy lokator mniejszego budynku. - U mnie akurat takiej możliwości nie było, więc zamontowałem piec w kuchni. Węgiel trzymam w garażu i zimą codziennie przynoszę go stamtąd wiaderkiem.
Problemy z dostawą wody i odbiorem ścieków rozwiązane zostały parę lat temu przy dużej pomocy gminy Szelków (PGR Bazar leży w gminie Szelków - przyp. mb) i wójta Czesława Milewskiego. Wcześniej zdarzało się, że szamba były przepełnione, bo nie było komu ich opróżnić. Dziś osiedle podłączone jest do miejskich wodociągów i do miejskiej kanalizacji.

Śmieci za garażami

- Niedawno kupiłem tu mieszkanie i trochę mnie dziwi, że wyrzucamy śmieci za garaże, a nikt ich stamtąd nie zabiera - wyjaśnia młody mężczyzna, siedzący przed blokiem i pilnujący synka.
Trudno w to uwierzyć, ale - gdy na prośbę jednego czytelnika byliśmy na osiedlu Bazar w zeszłym tygodniu - okazało się, że śmieci nie były wywożone od ponad dwóch lat!
- Próbowali różnych sposobów, ale nic nie wyszło - tłumaczy pięćdziesięcioletni bezrobotny. - Każdy już się przyzwyczaił, że tak jest i nawet nie próbuje zmieniać. Ale ktoś chyba powinien się wziąć za te śmieci.
- To powinien załatwić wójt - twierdzi, mieszkający w największym z bloków, kierowca śmieciarki z makowskiego Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych. - Tak nie może być, że te śmieci leżą i gniją. A jak przyjdzie wiatr, to nawiewa je aż pod same drzwi bloku.
Wszyscy, z którymi rozmawialiśmy, mówili, że śmieci przywożą tu i wyrzucają nie tylko mieszkańcy osiedla.
- Niech pan zobaczy, ilu z tych, co pobudowali obok domy, ma jakiś pojemnik na śmieci - słyszę od mieszkańca jednego z budynków.
Ludzie z popegeerowskich budynków wynoszą śmieci w to samo miejsce, co kiedyś, jednak przez ponad dwa lata powstały góry odpadów, które przykryły murowane osłony śmietnikowe.
- To rzeczywiście fatalnie wygląda - mówi Krzysztof Królak, prezes Gospodarstwa Rolnego Bazar sp. z o.o. - Do naszej firmy przyjeżdżają różni ludzie i nieraz pytają, dlaczego tu jest tak brudno. Przez cztery kolejne lata wywoziłem te śmieci. Raz wywiózł je wójt, a w zeszłym roku na prośbę starszych ludzi, przeważnie emerytów, mieszkających w mniejszych budynkach po drugiej stronie osiedla, znów wywiozłem ich śmieci. Płacili jakieś symboliczne kwoty, nawet na paliwo nie wystarczyło. Jednak śmieci z tej strony, po której mieszka większość mieszkańców, leżą nie ruszane już od ponad dwóch lat. Chyba też je w końcu wywiozę...
Prezes Królak zna problemy osiedla, bo też mieszkał w bloku pegeerowskim, ale niedawno pobudował sobie dom w pobliżu.

Akcja sprzątanie

Wójt Czesław Milewski z Szelkowa przerywa mi zaraz po pierwszym zdaniu:
- Jutro lub pojutrze te śmieci znikną. Pisaliśmy w ub. roku pismo w tej sprawie do Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa i pod koniec zeszłego roku przekazali nam 700 zł na ten cel. Wykorzystamy sprzęt naszego SKR-u i wywieziemy śmieci na gminne wysypisko w Chylinach, które za czasów woj. ostrołęckiego było jednym z nowocześniejszych wysypisk w całym regionie.
Przewodniczącą rady osiedla Bazar jest Wanda Wójcicka. Mieszka w jednym z domów jednorodzinnych, wcześniej nie miała żadnych związków z PGR-em.
- Wystarałam się o pieniądze na ten cel z Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa i śmieci będą wywiezione - mówi Wójcicka. - Nie było to takie łatwe. Nie tylko pisałam w tej sprawie pisma, ale byłam także osobiście w oddziale Agencji. Ten problem próbuję rozwiązać, odkąd tylko jestem przewodniczącą na osiedlu. Już raz zorganizowałam wywóz śmieci. Próbowałam też zbierać pieniądze na ten cel od mieszkańców, ale bez skutku. W wielu przypadkach zamykano mi drzwi przed nosem.
Gdy Czytelnicy wezmą ten "Tygodnik" do ręki, gór śmieci na osiedlu Bazar już nie powinno być. Wkrótce jednak znów będzie ich pełno, bo akcyjne wywózki śmieci - raz na parę lat, a nawet raz na rok - nie załatwią sprawy.
W budynkach wielorodzinnych - nie spółdzielczych i nie prywatnych - powstają zazwyczaj wspólnoty mieszkaniowe, które załatwiają za lokatorów wszystkie sprawy związane z administrowaniem budynkiem. Oczywiście, za to wszystko trzeba płacić.
W Makowie mówią, że mieszkańcy budynków po PGR-ze są przyzwyczajeni do tego, że ktoś będzie za nich załatwiał ich sprawy za darmo i stąd taka postawa.
- Niewiele osób z tego osiedla to obchodzi, na zebrania w tej sprawie przychodzi 5-8 osób - mówi Wanda Wójcicka, przewodnicząca rady osiedla.
Ktoś powinien chyba jednak pomóc mieszkańcom osiedla Bazar, a przede wszystkim wytłumaczyć, że tak dalej nie można. Kto?
- W takich sprawach władny jest tylko wójt - twierdzi prezes Królak.
- Jeśli zaśmiecane grunty są dzierżawione przez spółkę, to niech prezes Królak pilnuje, żeby tam było czysto - mówi wójt Milewski.
- Gdyby gmina ustawiła pojemnik na śmieci przy każdym budynku, to sądzę, że przy opłacie 1 zł miesięcznie od osoby można byłoby bez zysku wywozić te śmieci i tego mogłaby podjąć się moja firma - mówi prezes Królak.
Jak powiedział nam wójt Milewski, w najbliższym czasie każdy z mieszkańców gminy Szelków otrzyma z gminy pismo, w którym będzie jasna informacja, że za czystość i porządek na danej posesji (i każdym innym gruncie) odpowiada jego właściciel. Tak stanowi obowiązująca ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach.
- Gdy ludzie poznają przepisy, zaczną je egzekwować - zapewnia wójt Milewski.
Być może, jest to niezły pomysł. Wkrótce będzie wiadomo, czy okaże się skuteczny i czy dzięki temu w gminie Szelków zrobi się czyściej.
Czy zda on egzamin na podmakowskim osiedlu Bazar? Można mieć co do tego wątpliwości. Wszystko pokaże czas.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki