Zarejestrował się "na spontanie". Być może uratował życie 17-latkowi

Robert Majkowski
Jacek Lipiński potencjalnym dawcą szpiku kostnego został trochę przez przypadek. Ten przypadek jednak być może uratował życie jego bliźniakowi genetycznemu - 17-latkowi z Polski. - Sam fakt, że człowiek staje się dawcą, nie da się słowami opisać - opowiada pan Jacek

Jacek Lipiński ma 34-lata, mieszka pod Ostrołęką. We wrześniu 2012 roku w Ostrołęce odbywała się akcja Motoserce, podczas której można było oddać krew.

- Moje zarejestrowanie to był "spontan", przypadkowo wpadłem na koncert, więc oddałem krew - opowiada. - Nie daleko było stoisko fundacji DKMS Polska, na którym można było się zarejestrować jako potencjalny dawca szpiku kostnego. Zrobiłem to.

Nie minął rok jak dostał telefon z fundacji. Że jest osoba, która potrzebuje jego pomocy. Że jest jej bliźniakiem genetycznym, co oznacza, że zgadzają się ich kody genetyczne i może dojść do przeszczepu. A w końcu taka możliwość nie zdarza się często, bo prawdopodobieństwo znalezienia odpowiedniego dawcy niespokrewnionego dla chorego wynosi od 1:20000 do 1: kilku milionów. I że czekają na jego decyzję. Raptem pół godziny rozmowy, które później zmieniło życie dwóch osób.

- Na pewno nie spodziewałem się, że to będzie tak szybko. Znam osoby, które zarejestrowały się kilka lat temu i do tej pory nie dostały telefonu z DKMS - mówi pan Jacek. - Pytali się mnie czy dalej jestem na tak, bo podobno dużo osób, rejestrując się jest na tak, a gdy mogą zostać dawcami, to już nie wszyscy są chętni. Było też pytanie czy wyrażam zgodę na obie metody przeszczepu. Z biodra jest metodą bardziej inwazyjną, trwa to dwa dni i jest się wówczas pod narkozą. Z tego co rozmawiałem z innymi dawcami, to wtedy dostaje się pobyt w pięknym hotelu, można przyjechać z osobą towarzyszącą.

Druga metoda polega na pobraniu z krwi obiegowej komórek macierzystych. I do tej właśnie zakwalifikowano Jacka Lipińskiego. Zanim jednak to się stało, pobrano od niego krew i raz jeszcze dla pewności potwierdzono, że jest bliźniakiem genetycznym pacjenta. I ustalono termin przeszczepu. Ten musiał być jednak przełożony. Ze zdrowiem chorego nie było bowiem najlepiej.

- Termin przesunięto o około miesiąc - uzupełnia 34-latek, który przed przeszczepem przez tydzień robił
sobie zastrzyki na zwiększenie komórek macierzystych we krwi.

Po upewnieniu się, że jest w 100 proc. zdrowy zaproszono go na 2 września do Warszawy na przeszczep.

- Przypominało to oddawanie krwi - opowiada mężczyzna. - W jedną rękę wpięty byłem pod maszynę przypominającą wirówkę, która pobierała komórki macierzyste. Jeśli ktoś się boi igieł, to samo ukłucie może być nieprzyjemne, ale nie jest to bolesny zabieg. Człowiek siedzi w fotelu przez 4-5 godzin.

A już po wszystkim, gdy wracał z Warszawy do Ostrołęki, dostał telefon od DKMS Polska z ważną informacją.

- Dowiedziałem się, że pacjent jest 17-letnim chłopakiem i jest z Polski - mówi pan Jacek. To jedyne rzeczy, które wie o swoim bliźniaku genetycznym. - Nie wiem jaki jest stan jego zdrowia, ale wydaje mi się, że wszystko jest dobrze, bo w innym przypadku raz jeszcze mógłbym być proszony o przeszczep. Teraz jestem zarejestrowany jako dawca tylko dla niego. Po dwóch latach dawca i pacjent mogą przez fundację korespondować ze sobą. Ja chciałbym. Chciałbym też zobaczyć tego mojego bliźniaka. Czy jest chociaż trochę podobny do mnie, czy tylko genetycznie. Mam nadzieję, że chłopak wyzdrowiał i będzie mieć swoją 18-kę. Sam fakt, że człowiek staje się dawcą, nie da się słowami opisać. Szkoda, że to wszystko jest utajnione. Żebym znał przynajmniej jego imię, żebym wiedział czy się przyjęło wszystko, czy jest wszystko ok.

Bo ze zdrowiem pana Jacka jest wszystko w porządku. Po przeszczepie przeszedł badania kontrolne. Ma bardzo dobre wyniki.

- Dziwi mnie, że gdy ktoś się rejestruje i jest zgodność genetyczna, a ludzie odmawiają przeszczepu - tłumaczy. -Jednak odpowiada się za czyjeś życie.

W Ostrołęce obędzie się Weekend Dawców Szpiku Kostnego, podczas którego można się będzie zarejestrować jako potencjalny dawca szpiku. Będzie to można zrobić w piątek (14 marca) w godz. 17.00-20.00 w Fitness Klub Forma5Club przy ul. Goworowskiej 34 oraz w Parku Wodnym Aquarium, a także w sobotę i niedzielę (15- 16 marca) w godz. 12-18 w E.Leclerc Ostrołęka, PoloMarkecie przy ul. Hallera, Galerii Alius, Parku Wodnym Aquarium, Stodole przy ul. Bogusławskiego i Fitness Klub Forma 5 CLUB. Ty też możesz pomóc.

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

H
Honker

Nie ma co się bać:) Fajna pomysł z tymi marketami, duża rotacja osób tam jest, i większa szansa na znalezienie potencjalnych dawców. Sam często robię zakupy w Leclercu i dobrze, że angażują się też w takie akcje.

g
gazda

Nie ma się co bać, może komuś uratujesz życie? :)

O
Olcia

Dobrze,że mówi się coraz częściej o tych sprawach i coraz więcej ludzi i firm angażuje się w takie akcje. Zjawię się w Leclercu i jeśli będę mogła wezmę udział, chociaż nie ukruwam, że się trochę boję.

Dodaj ogłoszenie