Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Zachęcił mnie Jerzy Zelnik

Rozmawiał Waldemar Pałys
Rafał Swaczyna
Rafał Swaczyna Fot. Portfolio R. Swaczyny
Z Rafałem Swaczyną, założycielem i reżyserem teatru Dwa na Dwa oraz ostrowskiej Sceny Kotłownia rozmawiamy o trudach tworzenia teatru.

Rafał Swaczyna
(fot. Fot. Portfolio R. Swaczyny)

Jak myślisz Rafał, skończyły się wasze kłopoty z organizacją teatru w Ostrowi?

- Bardzo bym chciał, żeby tak było. Wszystko wskazuje na to, że siedzibę teatru mamy już na stałe, że wreszcie skończyła się tułaczka po firmach i instytucjach z prośbami o wynajęcie sali, chociaż na jedno przedstawienie. Dyrekcja bursy w Ostrowi Mazowieckiej bardzo życzliwie podeszła do naszych problemów i pomogła nam zorganizować scenę w jednym ze swoich pomieszczeń przy ul. Rubinkowskiego. Przekazała nam nieodpłatnie dużą salę, którą siłami aktorów teatru Dwa na Dwa przysposobiliśmy do naszych potrzeb.

A gdzie wcześniej wystawialiście swoje sztuki?

- Przede wszystkim w sali kina Ostrovia, która jednak nie spełniała warunków do normalnego funkcjonowania teatru. Nie mogliśmy prowadzić prób, często nasze spektakle kolidowały z projekcjami filmów. Nie udawało się, z powodu mnogości imprez, tak zgrywać terminów, by wzajemnie sobie nie przeszkadzać.

Nie wszyscy wiedzą, że prowadzisz teatr także w Bydgoszczy.

- W Bydgoszczy rzeczywiście mamy już teatr. Mówię mamy, bo założyłem go wspólnie z Kingą Rokicką, koleżanką ze szkoły. Jesteśmy na ostatnim roku Szkoły Aktorskiej Haliny i Jana Machulskich w Warszawie. Kiedy pracowaliśmy nad jednoaktówką Aleksandra Fredry "Świeczka zgasła", pomyśleliśmy, że dobrze byłoby wystawić ją jednocześnie w Ostrowi i Bydgoszczy. W Ostrowi już mieliśmy gdzie grać, nad Brdą też spotkaliśmy się z wielką życzliwością władz miasta. Do naszej dyspozycji oddano salę kina "Orzeł", gdzie spokojnie mogliśmy prowadzić próby. Oczywiście wszystkie sprawy organizacyjne i techniczne musieliśmy załatwiać sami, ale "dom" dla naszej sztuki mieliśmy zapewniony, czuliśmy się bezpiecznie i spokojnie, bez nerwów mogliśmy się skupić na pracy nad rolami. Zwłaszcza że sztukę reżyserował nasz mistrz, Jan Machulski. Nie mogliśmy go zawieść, dlatego sprawy organizacyjne musieliśmy mieć zapięte na ostatni guzik. Premiera w Bydgoszczy odbyła się 16 października, w Ostrowi wcześniej, bo już 28 września. To była nasza prapremiera.

Powiedziałeś, że w Bydgoszczy macie "dom". Czy to oznacza stałą siedzibę dla teatru?

- Nie. Tu gramy tylko spektakl "Świeczka zgasła", ale nasz bydgoski teatr, który nazwaliśmy Kanon ma już miejsce, myślę na stałe, przy ulicy Gdańskiej, w budynku kina "Pomorzanin", które już nie istnieje.

Wróćmy do Ostrowi, gdzie teatr Dwa na Dwa wystawił ostatnio dwie jednoaktówki współczesnych autorów, przez ciebie reżyserowanych: Pawła Nowaka "Na wyspie" i "Pomiędzy światami" Pawła Zierke. Czy możesz powiedzieć coś bliższego o teatrze Dwa na Dwa?

- Teatr jest amatorski. Działamy w dwóch grupach; scenę dorosłą stanowią poza mną: Ewa Gałązka i Marek Bożykowski, do grupy dziecięcej - są tu bowiem uczniowie ze Szkoły Podstawowej nr 3, należą: Olga Malik, Michał Swaczyna i Patrycja Żukowska. Współpracują z nami Michał Podbielski, który opracowuje muzykę do spektakli oraz Ewa Krawczyk, scenograf, która także zagra w nowym przedstawieniu i Mariusz Zyśk, plastyk. Chcemy współpracować ze wszystkimi, którzy pragną coś przygotować i zagrać na scenie. Chcemy dać szansę wszystkim miłośnikom i zapaleńcom teatru, którzy sami nie mogą przebić się ze swoimi pomysłami, albo po prostu nie mają, gdzie ich realizować i pokazywać. Profesor Machulski stawiając duży nacisk na społeczną funkcję teatru mówi, że "skoro nie można zniszczyć zła, należy szerzyć dobro". Będziemy starali się, by ta piękna dewiza wiodła nas do sukcesów nie tylko artystycznych, ale także edukacyjnych. Teatr bowiem to nie tylko rozrywka, co coraz częściej próbuje się wszystkim wmówić.

Skąd wzięła się nazwa teatru Dwa na Dwa?

- W 2000 r. w Domu Kultury w Ostrowi działał teatr, który nazywał się Jamer, w którym przygotowaliśmy "Serenadę" Mrożka. Spektakl odniósł niespodziewany sukces, wszystkim się podobał. Wyjechaliśmy na Festiwal Teatrów Amatorskich w Warszawie, gdzie zdobyliśmy dwa wyróżnienia aktorskie - jedno dla zespołu i jedno indywidualne dla mnie. Wtedy też zacząłem poważnie zastanawiać się nad studiami aktorskimi, zwłaszcza że Jerzy Zelnik, który zasiadał w jury po spektaklu bardzo mnie chwalił i zachęcał do dalszej pracy. W 2001 r. zrobiłem spektakl, który składał się z dwóch jednoaktówek "Idiota" i "Ręce matki". Odnieśliśmy duży sukces, jeździliśmy po wielu miejscowościach Mazowsza, na festiwalach amatorskich w Warszawie, Ostrowi i Grodzisku zdobyliśmy wyróżnienia. Graliśmy ten spektakl około dwudziestu razy. Niestety okazało się, że nie możemy występować pod nazwą Jamer. Zmieniliśmy więc ją na Dwa na Dwa. Słowo dwa po prostu ciągle się przewijało: dwa spektakle, dwoje głównych aktorów, dwa lata mojej działalności i stąd - nowa nazwa teatru.

A skąd się wzięły twoje pasje aktorskie? Czy w szkole recytowałeś wiersze?

- Tak, już w drugiej klasie szkoły podstawowej zdobyłem pierwszą, czy drugą nagrodę w konkursie recytatorskim wierszy Tuwima. Konkurs odbywał się w mojej szkole im. Juliana Tuwima w Warszawie. Recytowałem "Lokomotywę", od której nie mogłem się potem odczepić przez kilka lat. Wszędzie musiałem ją recytować. Brałem udział jeszcze w kilku innych konkursach bez oszałamiających sukcesów, chociaż na konkursie im. Marii Konopnickiej zdobyłem IV miejsce, co, biorąc pod uwagę rangę imprezy, było niezłym osiągnięciem. Rzecz jasna nie myślałem wtedy o aktorstwie, chociaż recytowałem nieustannie również w szkole średniej już w Ostrowi. Po pierwszych próbach aktorskich w Domu Kultury w teatrze Jamer, kiedy zaczęto zauważać mnie na amatorskich festiwalach, rozważałem wybór zawodu aktora. Bez wątpienia wspomniana już wcześniej opinia Jerzego Zelnika zadecydowała o moim dzisiejszym zajęciu.

Co planujecie w najbliższym czasie?

- Na scenie "Kotłownia" będziemy grali wszystkie nasze spektakle: "Na wyspie", "Idiotę", "Ręce matki", "Pomiędzy światami". Zaczynamy pracę nad "Lekcją" Ionesco. Będzie też spektakl Jana Machulskiego, ale to niespodzianka... wielka.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki