MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Za mało czasu, za duży stres

(ar)
1231 szóstoklasistów z powiatu ostrowskiego pisało 8 kwietnia sprawdzian. O teście szóstoklasistów rozmawiamy z uczniami ostrowskiej "jedynki".

Uczniowie klas szóstych Szkoły Podstawowej nr 1 w Ostrowi ocenili test jako łatwy. Jednak woleliby mieć więcej czasu. Narzekali też na zdenerowanie, a dyrektorzy szkół na kolejki do komisji egzaminacyjnej.
- Dyslektycy mieli lepiej, pisali pół godziny dłużej. My ledwie się wyrobiliśmy z 25 zadaniami w ciągu godziny. Denerwujące było ciągłe patrzenie na zegar, gdy wskazówki tak szybko się przesuwały - opowiadają szóstoklasiści z jedynki.
- Ja w ogóle nie dojrzałam do takich egzaminów. Strasznie to przeżywałam. Dla mnie to zbyt wczesna próba nerwów - wyznała Milena Żukowska, choć wydaje jej się, że test pokonała zupełnie nieźle. - Ale mogłam lepiej napisać. Spanikowałam. Dwadzieścia minut przed końcem nie miałam zrobionych jeszcze najtrudniejszych zadań.
Asia Jaroszkiewicz, prymuska, mówi że przed sprawdzianem stresowała ją myśl o tym, co powie mama, nauczycielka tej szkoły, gdy okaże się, że zdobyła zbyt mało punktów. Kiedy dostała test do ręki, znacznie się uspokoiła. Następnego dnia sprawdziła w "Gazecie Wyborczej" wyniki i uspokoiła się jeszcze bardziej.
- A mnie do dziś stresuje to, że nie zdobędę 30 punktów i nie utrzymam czerwonego paska na świadectwie, który miałem przez poprzednie lata - mówi Michał Krupiński.
Marta Koczara uważa, że test powinno się pisać dla siebie, dla sprawdzenia własnego poziomu, nie do jakiejś ogólnej oceny.
- Ktoś mógł być wzorowym uczniem przez 5 lat, a na teście się wyłożyć. A ten test bierze się pod uwagę w ocenie ucznia. To nie jest sprawiedliwe - wtóruje jej Daria Gołąb.
Uczniowie zgodnie stwierdzają, że test powinien być sprawdzianem dla nich samych, jego wyniki nie powinny ważyć na świadectwach i opiniach do szkół gimnazjalnych. Bo nerwy mogły ciążyć na wynikach, nawet u najlepszych uczniów.
- Test ogólnie nie był trudny, dwa poprzednie, wewnętrzne, które pisaliśmy, były trudniejsze, ale dobrze nam wypadły, bo się tak nie denerwowaliśmy - mówi Asia Jaroszkiewicz.

Co im sprawiło najwięcej kłopotu?

Tak zwane zadania otwarte, na przykład napisanie listu. Przerabiali na lekcjach polskiego tę formę wypowiedzi, jak wszystkie inne, bo przed sprawdzianem trwały intensywne powtórki. Ale wprawy mają mało, bo kto dzisiaj, w ich wieku, w dobie SMS-ów, pisuje listy. Kłopot sprawiło także zadanie 23, w którym trzeba było uzasadnić, że Asia się pomyliła, mówiąc, że kiedy ogląda telewizję przez trzy godziny dziennie, poświęca na to tylko 10 procent swojego wolnego czasu. Nie dla wszystkich zrozumiałe okazało się polecenie tego zadania. Większość pozostałych zadań uczniowie uznali za niezbyt trudne.
- Najtrudniejsza dla nich była chyba rzeczywiście sama organizacja sprawdzianu, tempo, rygor czasowy, atmosfera niezmiernej dyscypliny. Są jeszcze może za młodzi na takie formy egzekwowania wiedzy, ale pewnie powinni się przyzwyczajać - uważa dyrektorka szkoły Danuta Szulęcka.
Wszyscy dyrektorzy ostrowskich szkół narzekali natomiast na organizację przekazywania testów komisji egzaminacyjnej - musieli zawieźć je do Ostrołęki i tam godzinami wystawać w kolejce, bo o tej samej mniej więcej godzinie do Szkoły Podstawowej nr 8, gdzie przyjmowano arkusze egzaminacyjne, zjechali się wszyscy dyrektorzy szkół podstawowych z powiatu ostrołęckiego i ostrowskiego.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki