Za kratami więzienia odnaleźli Boga (historie osadzonych)

Robert Majkowski, TVN24/x-news
ZK w Przytułach Starych
Niełatwo odnaleźć wiarę w Boga. Zwłaszcza osadzonym mającym wiele na sumieniu.

Andrzej z Łomży od 10. roku życia miał problemy z prawem. Zaczęło się od drobnych kradzieży, włamań. Później wsiąkł w półświatek. Ośrodki poprawcze, więzienia - to była jego rzeczywistość. I nadal jest, ponieważ za kradzieże z włamaniami i posiadanie narkotyków zostały mu 3 lata i 3 miesiące odsiadki w Zakładzie Karnym w Przytułach Starych.

Kilka lat temu w jednym z więzień przeżył załamanie.

- Zacząłem zastanawiać się nad sensem tego wszystkiego - mówi o momencie nawrócenia, jak sam to określa. - Tak znienawidziłem cały ten świat, który mnie otaczał, tę obłudę, że próbowałem popełnić samobójstwo. Gdy upadłem, poczułem bożą obecność. Powiedziałem: jeśli jesteś, albo mnie zabierz ze sobą, albo objaw mi się kim jesteś. Bo wcześniej dla mnie wszystko było możliwe: jeśli nie Bóg, to kosmici, Budda, dosłownie wszystko... Usłyszałem: Jestem.

Przyjechała karetka, lekarze go uratowali.

- A ja już nie chciałem umierać - dodaje.

Pan Andrzej uważa, że swoją przemianę zawdzięcza Bogu.

- Wcześniej był dla mnie abstrakcją - mówi. - Często wpadałem w wir złości, pretensji do całego świata. Po latach zdałem sobie sprawę, że to była głównie pretensja właśnie do Boga. Wartości ulicy, które sobie wpajałem, były nic nie warte, jak śmieci. W ich imię krzywdziłem, kaleczyłem wielu ludzi, bijąc, okradając, znęcając się fizycznie czy psychicznie. Jak szykowałem się na napad, to wcześniej modliłem się do Boga, żeby mi się udało. Jak mi się udawało, to wydawało mi się, że jeśli jest gdzieś jakiś Bóg, to on mi w tym wszystkim pomaga. Dziś wiem, że to była obłuda, którą się karmiłem, i zwodzenie szatańskie.

Dariusz z Ostrowi Mazowieckiej mówi o sobie: recydywista.

- Odbywam karę ponad 20 lat w zakładzie karnym, trafiłem tutaj za przestępstwa przeciwko mieniu. Czekam na wyrok łączny, czeka mnie minimum 9 lat więzienia - wtajemnicza, choć szczegółów nie chce zdradzać. - Po prostu poznałem smak łatwych pieniążków i to wykorzystywałem. Chodzi o wyłudzenia, oszustwa. Na różne sumy…

Nie uchroniła go przed katastrofalnymi błędami religia wpajana za młodu, wychowanie w rodzinie katolickiej, posługa ministranta. Przekonuje jednak, że nigdy nie stracił wiary.

- Znam wagę swoich czynów i wiem, jaką krzywdę wyrządziłem ludziom, gdy ich okradałem. Mimo tego wierzyłem w Boga. Choć były w moim życiu momenty większej wiary i mniejszej, utraty z nim kontaktu.

Dotknęła go nieuleczalna choroba: retinopatia centralna sterownicza. Stracił jedno oko, drugie ma chore.

- Być może to jedna z kar za to wszystko - krótko komentuje.

W więzieniu w Przytułach Starych też przeżył przemianę.

- Nabrałem chęci zbliżenia się do osoby, której nie widzę, a która jest - mówi o Jezusie.

Więcej na ten temat w aktualnym wydaniu „Tygodnika Ostrołęckiego”.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

A NA WOLNOSCI SATAN I LIBERAŁ ?

a
abcd

Ofiara również pragnęłaby przejść przemianę i z martwej stać się żywą. Ta przemiana ma dla autora mniejszą wartość?

r
rabbit

tak,wszyscy kryminaliści się nawrócili i gremialnie głosowali na PO,a teraz podlizują się prawicy

Dodaj ogłoszenie