Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Z gąszczu długów do Długpolu

Aldona Rusinek
Fot. A. Rusinek
Prywatny ostrowski przedsiębiorca przejął największy dawniej zakład pracy w mieście.

Do życia powraca stopniowo największy niegdyś ostrowski zakład pracy Waryński-Ostrów, którego właścicielem od 5 września jest Ryszard Długołęcki.
Zainteresowanych zgłaszało się kilku. Ostatecznie jednak w lipcu umowę wstępną wykupu nieruchomości z Bumarem podpisał ostrowski biznesmen Ryszard Długołęcki, który w sierpniu przystąpił także do przetargu na kupno pozostałego majątku - całego obiektu, parku maszynowego i linii produkcyjnej. Wygrał przetarg z jednym z ostrołęckich biznesmenów i tym sposobem stał się nowym właścicielem Waryńskiego, którego z chwilą wznowienia produkcji, czyli 5 września, przemianowano na PHU Długpol.
Hale Waryńskiego nie tętnią dziś życiem jak dawniej. Większość maszyn stoi bezużyteczna. Pracę podjęło zaledwie 37 pracowników z 65 ostatnich zwolnionych w końcu czerwca bieżącego roku.
- Do końca września mamy zamiar zwiększyć zatrudnienie do 59 osób, kontynuując dotychczasową produkcję przewodów hydraulicznych wysokociśnieniowych i detale do tych przewodów, używanych w koparkach, samochodach, także czołgach, a także przejętą kilka lat temu od spółki Agro-Waryński produkcję koparkoładowarek, zgarniarek obornika, siłowników hydraulicznych - informuje kierownik zakładu Stanisław Staniaszek, który w ostrowskim Waryńskim na różnych stanowiskach przepracował 31 lat.
Mimo dwumiesięcznej przerwy w produkcji do Waryńskiego wrócili starzy odbiorcy nie tylko z Polski. Dzisiejszy Długpol produkuje znów dla włoskiej firmy Zinelli Franco, dla More Maskiner w Szwecji, dla rosyjskiego Hydroparku a także dla Ursusa, Zrębu-Gliwice, Mercusa w Polkowicach, Agromy, Huty Stalowa Wola i Bumaru-Łabędy.
- Jesteśmy w stanie zaspokoić zapotrzebowanie nie tylko rynku krajowego. Zaopatrzenie materiałowe i techniczne pozostało nam w większości z zapasów, ale na bieżąco już także powoli inwestujemy. Mamy nadzieję na zwiększenie zamówień i wzrost produkcji - mówi kierownik Staniaszek.
Taką nadzieję mają także pracownicy, którzy znów stanęli przy maszynach.
Michał Pawłowski, tokarz z zawodu podjął pracę w Waryńskim w 1991 roku, czyli tuż przed początkiem końca. Wspomnienia ma więc raczej trudne, zwłaszcza z ostatnich lat niepewności.
- Ten rok był szczególnie ciężki, cały czas nastawiałem się psychicznie na utratę pracy, ale gdy wreszcie w czerwcu to się stało, byłem okropnie sfrustrowany. Nie mogłem znaleźć pracy, choć jestem tokarzem z trzydziestoletnim stażem pracy. Żona, która pracuje w Zuradzie, też żyje cały czas niepewnością jutra. Mamy dwoje dzieci na utrzymaniu, więc nastroje w domu były niewesołe. Dwa miesiące jakoś przeżyliśmy, z pomocą rodziców, którzy mają skromne emerytury i renty. Bardzo się cieszę, że zakład jakoś się dźwiga, mam nadzieję, że będzie w coraz lepszej kondycji - mówi Pawłowski, tocząc śruby do zgarniarek rolniczych.
Jerzy Rzepczyński, szlifierz narzędziowy pracował w Waryńskim od 1973 roku.
- Kiedyś człowiek nie martwił się o jutro, że zostanie bez pracy. Teraz cały czas ta obawa spędza sen z powiek. Nawet teraz, gdy znów stanąłem przy szlifierce. Miałem wprawdzie możliwość podjęcia pracy w innych zakładach w Ostrowi, ale za dużo zdrowia i życia tutaj zostawiłem, żeby iść gdzie indziej. Przebiedowaliśmy więc z rodziną te dwa miesiące przestoju z renty żony i drobnych oszczędności - mówi szlifierz. Wykonuje precyzyjne detale do różnych maszyn i urządzeń.
Od 26 lat pracuje w fabryce ślusarz- montażysta Zdzisław Głębocki.
- Za komuny było bardzo dobrze. Były godziny nadliczbowe, dużo pracy, sporo pieniędzy. Ostatnie lata to była straszna szarpanina. Przez dwa ostatnie miesiące byłem na kuroniówce. Wróciłem z radością, choć zarobki nie są na razie wysokie, ale mam nadzieję, że zamówienia wzrosną. Kiedyś pracowało na wydziale 15 pracowników, teraz zostało trzech.
- Będę chciał zatrudnić rzeczywiście więcej ludzi, choć nie w prowadzonej dotychczas produkcji. Zainwestowałem duże pieniądze w 5 hektarów ziemi i ponad hektarowy obiekt produkcyjny. W październiku mam nadzieję sfinalizować umowę notarialną z Bumarem-Waryńskim na zakup gruntów. Wtedy będę mógł stopniowo wprowadzać w życie koncepcje, jakie wiążę z tą inwestycją. Będzie to zakład w 40 procentach produkcyjny, resztę chcę przeznaczyć pod usługi - zapowiada Ryszard Długołęcki, nowy właściciel zakładu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki