MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Wykopki z niespodziankami

Anna Suchcicka
Wąskie kładki do sklepów
Wąskie kładki do sklepów Fot. A. Suchcicka
W końcu października Przasnysz wyglądał jak wielkie kretowisko. Widoki przesłaniały zwały piasku, a do sklepików trzeba było przedzierać się przez wąskie kładki. Wyjątkowo czujni musieli być też kierowcy, bo znaki drogowe zmieniały się niemal z godziny na godzinę. Tymczasem temperatura spadła poniżej zera a w wielu domach mieszkańcy porozbierali stare piece, zainstalowali kaloryfery i... marzną. Czyja to zasługa? ZEC-u, który chciał jak najszybciej pozyskać nowych odbiorców ciepła; robotników, którzy napotykają wciąż nowe przeszkody; czy starostwa, które wydało pozwolenie na budowę?

- W moim mieszkaniu, mimo że dogrzewam je farelką jest 12 stopni ciepła. I więcej nie będzie, bo trudno dogrzać małym piecykiem wysokie mieszkanie w starej kamienicy. Interweniujcie - prosiła nas pod koniec października kobieta mieszkająca w kamienicy przy Rynku. To nie jedyna marznąca osoba w Przasnyszu.

Rentowne rury

Wąskie kładki do sklepów
(fot. Fot. A. Suchcicka)

A miało być tak pięknie...W ubiegłym roku współwłaścicielem przasnyskiego ZEC-u stała się grupa kapitałowa Praterm SA. Do podpisania umowy doszło czwartego lipca ubiegłego roku.
Warszawska firma postanowiła zadbać o dochodowość przasnyskiego ZEC-u i postawiła na rozbudowę sieci cieplnej. Minionej zimy z miejskiego ogrzewania korzystali już nowi odbiorcy - mieszkańcy kilkunastu bloków administrowanych przez Wojskową Agencję Mieszkaniową. Na ten rok Praterm zaplanował dalszą rozbudowę: nowe nitki ciepłownicze miały pobiec od ulicy Orlika, przez Joselewicza, Świętego Wojciecha, Kościelną i Rynek do Zespołu Szkół nr 2 i Liceum Ogólnokształcącego, a po przejściu pod drogę krajową (ulicą Piłsudskiego) - do Zespołu Szkół Powiatowych.
- Swoją ofertę podłączeniową nastawiliśmy na dużych odbiorców - nie krył Jan Przybyłek, prezes ZEC-u, ale do korzystania z miejskiego ciepła namawiał także indywidualnych odbiorców: - Jeśli indywidualny odbiorca zadeklaruje, że przez 10 lat będzie pobierał od nas ciepło i zamontuje zawory przygrzejnikowe, nie poniesie ani złotówki kosztów przyłączenia - deklarował prezes. Jesienią i zimą ubiegłego roku prezes Przybyłek popodpisywał umowy na wykonanie przyłączy u nowych odbiorców ciepła. Koszt inwestycji obliczono na 2,5 mln złotych. W całości ponosi go większościowy właściciel ZEC-u, czyli firma Praterm, która ma 79,5 procent udziałów, pozostałe należą do miasta.
Prezes zapewnia, że koszty inwestycji nie spowodują wzrostu opłat, a wręcz odwrotnie przyłączenie nowych odbiorców sprawi, że w przyszłym roku ciepło nie zdrożeje a na pewno podwyżka nie przekroczy wskaźnika inflacji. Większa liczba odbiorców ciepła sprawia, że może ono być tańsze.

Od papierka do papierka

Przetarg na wykonanie inwestycji 17 czerwca wygrała ostrołęcka firma Izomar. Budowlańcy nie od razu ruszyli do pracy - bo czekali na papierki. Wprawdzie ZEC wystąpił do miasta o warunki zabudowy już 3 marca, ale potrzebne dokumenty otrzymał 23 czerwca.
- Prezes ZEC-u trafił na bardzo niekorzystną sytuację, bo 11 lipca zamieniało się prawo budowlane, a w województwie byli ludzie, którzy dopiero zaczynali pracę w tym zakresie i mieli z tym wszystkim problemy. To nie nasza wina, że wszystko tak długo trwało - wyjaśnia Elżbieta Kisiel, inspektor ds. zagospodarowania przestrzennego w Urzędzie Miasta. Wykonawcom potrzebne było też pozwolenie na budowę, które wydaje starostwo. ZEC złożył wniosek do starostwa 15 lipca,
- Zgodnie z Kodeksem postępowania administracyjnego, urząd w tym przypadku starostwo ma miesiąc na rozpatrzenie sprawy, w uzasadnionych sytuacjach na wydanie decyzji trzeba czekać do dwóch miesięcy. Przed wydaniem pozwolenia na tę inwestycję musieliśmy poinformować o niej mieszkańców Przasnysza poprzez ogłoszenia, które powinny być wywieszone przez 14 dni. Następnie musieliśmy poczekać kilka dni na ewentualne protesty i dopiero po tej procedurze mogliśmy rozpatrzyć sprawę - wyjaśnia Zbigniew Zagroba, kierownik Wydziału Rozwoju Gospodarczego, Infrastruktury Technicznej, Budownictwa i Komunikacji Starostwa Powiatowego w Przasnyszu i podkreśla, że starostwo poszło ZEC-owi nawet na rękę. - Gdy okazało się, że dokumentacja jest niepełna i brakuje pozwolenia wodno-prawnego na przejście pod Węgierką, by przyspieszyć wydanie decyzji postanowiliśmy najpierw wydać pozwolenie na pierwszy etap budowy. Inaczej całość pozwolenia zostałaby wydana dopiero pod koniec sierpnia - dodaje Zagroba. W rezultacie pozwolenie na pierwszy etap budowy zostało wydane 21 sierpnia, a na drugi - 24 września.

Skarby i ludzie

Papierkowe perturbacje związane z budową ciepłociągu to nie wszystko. Na opóźnienie prac wpłynął także "czynnik ludzki". Leszek Orłowski, zastępca dyrektora firmy Izomar pamięta o co najmniej czterech przypadkach, gdy mieszkańcy Przasnysza niemal rzucali się pod koparki i nie pozwalali kopać. Przyczyny takich zachowań były różne - jedna z osób twierdziła, że utrudni jej to wjazd samochodem na posesję, a inna, że w przypadku nagłego zgonu, nie będzie można przejść z trumną. Zwykle interweniował Orłowski - przyjeżdżał z Ostrołęki, przekonywał, całował po rękach. Ostatni taki przypadek miał miejsce 30 października. I tym razem argumenty Orłowskiego okazały się skuteczne, ale opór przasnyszanki, która wręcz rzuciła się pod koparkę zatrzymał wykopki na kilka godzin. A, jak alarmują robotnicy - zima nie czeka i liczy się każda godzina.
- Jeśli wyskoczą mocno minusowe temperatury to na pewno nie odtworzymy asfaltów. Ale wszystko inne zostanie uporządkowane - twierdzi wicedyrektor Izomaru.
Na opóźnienie robót wpłynęły też kłopoty organizacyjne i znaleziska archeologiczne. - To zwykle inwestor załatwia sprawy związane z zajęciem pasa drogi i on ponosi za to finansowe konsekwencje. Tak też było napisane w naszej umowie - wyjaśnia Orłowski. - Ale jak przyszło co do czego to nie miał się tym kto zająć. W końcu ustaliliśmy, że my będziemy występować, a ZEC będzie płacił. "Skarb", który archeolodzy znaleźli w ulicy Czeladniczej wstrzymał roboty na trzy dni. Zdaniem Orłowskiego była to "jakaś stara deska". A Piotr Kaszubowski, dyrektor Muzeum Historycznego w Przasnyszu diagnozuje znalezisko jako "same drobiazgi".

Głazy w Piłsudskiego

27 października ciepło popłynęło do mieszkańców centrum (od ulicy Orlika, ośrodek zdrowia, dom nauczyciela, plebanie, ulica Kacza, Rynek, LO), ale odbiorcy po drugiej stronie ulicy Piłsudskiego (dworzec autobusowy, ZSP, ulica Dobra i Miła) nadal marzli. Tym razem zawiniły głazy.
- Zdecydowaliśmy się na przewiert pod ulicą Piłsudskiego, ale natrafiliśmy na trzy głazy wielkości samochodów i musieliśmy się wycofać - wyjaśnia Orłowski. Roboty znowu zamarły. - Stanęło, bo decyzję podejmuje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, a kogo nie boli temu powoli. Urzędnik to urzędnik, on musi mieć procedurę, musi mieć czas na podjęcie decyzji, w związku z tym wszystko bardzo się przedłuża. Teraz niejako od początku musieliśmy podjąć cały cykl załatwiania, żeby uzyskać pozwolenie na przekop otwarty - denerwował się 28 października Orłowski, który pamięta, że urzędnik ma na załatwienie sprawy 30 dni.
Dzień później z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad nadeszła informacja, że przekop w ulicy Piłsudskiego można zacząć 3 listopada, nie wcześniej ze względu na ruch związany ze Świętem Zmarłych.
- Wielokrotnie rozmawialiśmy o tym, by prace przyśpieszyć, ale wykonawca jest chyba opieszały i termin nie został dotrzymany. Jeśli wykonawcy w momencie startu widzieli, że nie zdążą - nie należało tego wykonywać. Albo trzeba było przynajmniej okroić inwestycję, zawęzić np. do pierwszego etapu. Teraz potrafią pracować dzień i noc, czy trzy tygodnie temu nie można tak było? - zastanawia się Zenon Wojda, przewodniczący Rady Miasta.
Kiedy ciepło dotrze do wszystkich przasnyszan, spytaliśmy w piątek 31 października w południe prezesa Przybyłka.
- Jeśli nie wystąpią perturbacje z przekopywaniem ulicy Piłsudskiego ostatnie przyłącza powinny być zrobione 10 listopada i wtedy na pewno we wszystkich mieszkaniach będzie ciepło - zapewnił nas prezes.
A cierpliwość przasnyszan ma swoje granice, zwłaszcza tych którzy patrzą na nowe zimne kaloryfery. Przydałoby się więcej wyobraźni u planujących i wykonujących inwestycje. Trudności obiektywne też warto planować.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki