Wycięli krzaki wrastające w drogę. Dopiero po tym jak doszło do tragedii

Redakcja
Udostępnij:
O tym wypadku już pisaliśmy. W minioną sobotę, na drodze z Baby do Czarni, zginęło dwóch chłopców.

16-letni Kamil i jego 13-letni imiennik jechali skuterem. Na łuku drogi 16-letni Kamil, zjechał na lewy pas ruchu, uderzając w jadącą z naprzeciwka mleczarkę. Droga w tym miejscu jest wąska i bardzo kręta. Na domiar złego, pobocza porastają dosyć gęste krzaki, co znacznie utrudnia widoczność.

Po tragicznym wypadku, na drodze pojawili się pracownicy Zarządu Dróg Powiatowych. Mieli sporo pracy, bo porastające pobocza krzaki były bardzo gęste. Wycinali je kilka dni. Nie było im łatwo pewnie i dlatego, że w pewnym miejscu musieli pracować tuż obok palących się jeszcze zniczy i kwiatów. Tu zginęli chłopcy.

Trudno rosnące na poboczu krzaki obwiniać za tę tragedię. Wiadomo, jechać trzeba tak, jak pozwalają na to warunki drogowe. A na pewno nie lewym pasem - jak w tym tragicznym przypadku. Co nie zmienia faktu, że jej zarządca przyznaje - droga z Baby do Czarni nie powinna wyglądać tak jak do tej pory.

- W pewnym sensie poczuwamy się do odpowiedzialności za to co się stało - mówi Wojciech Zając, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Ostrołęce. - Choć oczywiście nie jest tak, że czegoś nie dopilnowaliśmy czy nie zauważyliśmy. Stale wycinamy krzaki porastające pobocza dróg, ale mamy bardzo ograniczone środki. Nie wspominając nawet o pieniądzach, których brakuje, powiem że mamy jedną ekipę, jedenastu ludzi, a zarządzamy 850 kilometrami dróg! Porastające pobocza dróg krzaki nie są, nie ukrywam tego, naszym priorytetem. Koncentrujemy się na wybojach, które bezpośrednio zagrażają bezpieczeństwu. Dużo pracy mamy także z usuwaniem skutków nawałnic czy burz - mówi Wojciech Zając.

Nie unikając własnej odpowiedzialności - jako zarządcy drogi - zwraca też uwagę, że część winy za porastające pobocza krzaki, ponoszą… rolnicy.

- Często ten problem wynika z tego, że zaniedbane są rowy wzdłuż dróg, które należą przecież do rolników. Są one nieraz wręcz zasypywane przy uprawie roli. To powoduje, że bujnie zarastają zielskiem, z którym my musimy walczyć - mówi Zając.

I podkreśla, że po każdej zimie, ZDP, dokładnie monitoruje stan dróg.
- Na tej podstawie opracowujemy harmonogram prac na cały rok. Niestety, mamy ograniczone siły i środki - dodaje.

Więcej na temat tragicznego wypadku w Babie w najnowszym, papierowym wydaniu TO

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie