Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Wyboksowali cztery medale

Fot. C. Brzuzy
Mistrzem Polski w kategorii 75 kg został ostrołęczanin Jakub Łoboda  (z lewej). Na zdjęciu: walka półfinałowa z klubowym kolegą Tomaszem Dziamałkiem
Mistrzem Polski w kategorii 75 kg został ostrołęczanin Jakub Łoboda (z lewej). Na zdjęciu: walka półfinałowa z klubowym kolegą Tomaszem Dziamałkiem Fot. C. Brzuzy
To były udane cztery dni z boksem w Ostrołęce. Goście z całej Polski chwalili nas za doskonałą organizację, a nasi bokserzy postarali się o cztery medale. Złoto zdobył Jakub Łoboda (kat. 75 kg), srebro Karol Wiśniewski (kat. 81 kg), a brązowe krążki przypadły Tomaszowi Dziamałkowi (kat. 75 kg) oraz Józefowi Napiórkowskiemu (kat. 81 kg). Dodatkowo Victoria wygrała klasyfikację klubową!

Mistrzostwa Polski Juniorów w Boksie już teraz można nazwać sportową imprezą roku w Ostrołęce. Organizatorzy na czele z Mieczysławem Mierzejewskim oraz pracownikami MOSiRu i Urzędu Miejskiego wykonali kawał dobrej roboty co doceniły największe sławy polskiego boksu. Dopisali też kibice, którzy codziennie od rana do wieczora tłumnie oglądali mistrzowskie walki. Podczas finałów w hali było ponad 1500 osób. Prezes Polskiego Związku Bokserskiego, Czesław Ptak już teraz zapowiedział przyznanie Ostrołęce kolejnych imprez, nawet międzynarodowych.

Medalowy piątek

W piątek przed obiadem było już wiadomo, że co najmniej dwa medale zostaną w Ostrołęce. Pierwszy z nich był autorstwa Józefa Napiórkowskiego (kat. 81 kg), który boksował z Mateuszem Michałowskim z Gniezna. W czterorundowym pojedynku zawodnik Victorii obijał rywala prostymi (dwa liczenia) i wygrał na punkty 30:5. Niestety do półfinałowego pojedynku Józef Napiórkowski już nie wyszedł. Mało kto wiedział, że walczył on nie tylko z rywalami, ale i ogromnym bólem pleców. Każdego dnia łykał tabletki przeciwbólowe, a tuż przed walką dostawał zastrzyki.
Kilkanaście minut po Napiórkowskim, z medalu cieszył się Karol Wiśniewski (kat. 75 kg), który niczym bokserzy z Brooklynu wychodził do ringu przy hip-hopowym kawałku znanym z kontrowersyjnego filmu "Klatka". Oglądaniem jego walki nie nacieszyli się kibice gdyż cały pojedynek trwał nie więcej niż pół minuty. Błyskawiczną kombinacją ciosów Karol znokautował rywala. Jego walka eliminacyjne również zakończyła się w pierwszym starciu.
Wieczorem po efektownych walkach awans do strefy medalowej zapewnili sobie Tomasz Dziamałek i Jakub Łoboda (obaj kat. 75 kg). Dziamałek wygrał na punkty, a Łoboda przez techniczny nokaut w drugim starciu. Wcześniej przetestował na rywalu z Białegostoku cały repertuar ciosów bijąc m.in. piękne ciosy na korpus.
Cichym bohaterem pierwszej serii ćwierćfinałowych walk był też Rafał Bałon z Victorii (kat. +91 kg). Młody bokser wprawdzie przegrał przez techniczny nokaut w trzeciej rundzie, ale jak się okazało walka na Mistrzostwach Polski (druga w karierze) miała go przybliżyć do ambitnego celu jaki sobie postawił. - Rafał mieszka w Lelisie i właśnie tam chce w przyszłości poprowadzić sekcję bokserską. Zaliczona walka na mistrzostwach na pewno mu w tym pomoże - ujawnił później trener Mieczysław Mierzejewski.
Na pierwszych walkach swój udział w mistrzostwach zakończyli też inni pięściarze Victorii. Odpadli: Krzysztof Pazurkiewicz (kat. 51 kg), Andrzej Chrzanowski (kat. 60 kg), Maciej Laskowski (kat. 60 kg), Przemysław Szczepanek (kat. 64 kg) i Paweł Wyszomirski (kat. 75 kg).

Dramatyczne półfinały

Dramatycznie dla Ostrołęki ułożyły się walki półfinałowe. Wielkie nadzieje wiązano z walką Karola Wiśniewskiego, który po pierwszych dniach wyrastał na gwiazdę tych mistrzostw. - Karol nie będzie miał łatwo. Będzie walczył z bardzo dobrym technicznie rywalem, mocno bijącym i bardzo szybkim w ringu - przewidywał przed pojedynkiem młodszy kolega z klubu, Adam Kurpiewski.
Pierwsze dwie rundy wygrał jednak wyraźnie Wiśniewski. Silne proste dochodziły przeciwnika. Później bokser Victorii znalazł się w opałach. Paweł Tejza (Pomorzanin Toruń) przeszedł do ataku wykorzystując niską gardę rywala. Wiśniewski był dwa razy liczony, lecz ostatecznie siędziowie przyznali mu zwycięstwo na punkty 36:27. Spotkało się to z wieloma protestami.
- Karol przed trzecią rundą prowadził aż dziewięcioma punktami. Później zbierał ciosy, ale takiej przewagi nie miał prawa roztrwonić. Powinien wygrać, ale szczerze mówiąc tylko dwoma punktami - przyznał później trener.
Gdy zapadał zmrok na ringu o finał walczyło dwóch pięściarzy z Ostrołęki. W czerwonym narożniku - Tomasz Dziamałek, a w niebieskim - Jakub Łoboda. Sekundowali im szkoleniowcy z innych miast. Po pierwszej rundzie, w której klubowi koledzy nie chcieli zrobić sobie krzywdy zaczął się prawdziwy boks. Dziamałek zaczął punktować Łobodę, ten jednak potężnym prawym sierpowym zakończył walkę. Chwilę później bokserzy padli sobie w ramiona, a tysięczna publiczność nagrodziła ich ogromnymi brawami.
Swój dramat w sobotni wieczór w Ostrołęce przeżył Karol Ozimkowski z Koszalina. Po krwawej, ale doskonałej technicznie "walce wieczoru" z Arturem Kogutem z Łęcznej przegrał tylko jednym punktem.

Złoty Jakub

Ozdobą niedzielnych finałów była walka w kat. 64 kg, w którym faworyzowany i utytułowany Artur Kogut zmierzył się z Janem Żmijewskim, który stanął przed pierwsza szansą w życiu na zdobycie mistrzowskiego tytułu. Pięściarz z Radomia włożył w walkę całe serce i wygrał trzema punktami. W czwartej rundzie obaj bokserzy okładali się ciosami tak zaciekle, że tuż przed końcowym gongiem padli na ring. Była to najlepsza walka mistrzostw.
Nie dał rady zdobyć złota Karol Wiśniewski. Po dwóch rundach niespodziewanie prowadził na punkty z lepszym technicznie Andrzejem Różyńskim z Oświęcimia. Karol "szukał" ciosu, którym mógłby zakończyć walkę. Wcześniej znalazł go Różyński, który w trzecim starciu idealnie trafił w "punkt". Sędzia był zmuszony przerwać pojedynek. - Nie pomogła mi kontuzja ręki. Mój dobry kolega z kadry okazał się lepszy. Jestem zadowolony ze srebrnego medalu i czekam już na kolejne bokserskie turnieje - powiedział Karol Wiśniewski.
Nie doczekał się rywala Jakub Łoboda. Rafał Okoński z Zawiszy Bydgoszcz (z powodu urazu oka) nie został dopuszczony do walki przez lekarza.
- Szkoda, że o złoty medal nie mogłem powalczyć na ringu - przyznał Jakub Łoboda.
Wrócił też jeszcze do pojedynku z Tomaszem Dziamałkiem. - Była to dla mnie najtrudniejsza, pod względem psychicznym, walka mistrzostw. Obaj zdecydowaliśmy, że będziemy walczyli przeciwko sobie. Jesteśmy przyjaciółmi poza ringiem, ale na ringu jesteśmy bokserami. Ten ostatni cios nie był na niby. Ogromnie cieszę się z tytułu mistrzowskiego. Dla niego warto było tyle lat trenować. Swoją przyszłość wiążę z boksem. Myślę o tym by w przyszłym roku zdawać na gdański AWF.
Łoboda medal zadedykował trenerem Mieczysławowi i Bogusławowi Mierzejewskim.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki