Wrocławska firma oszukana przez pracownika na 28 mln zł! Mechanizm był banalny

Marcin Rybak
Marcin Rybak
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne Fot. Piotr Krzyzanowski/Polskapresse
Udostępnij:
Wielki przekręt w handlu pieluchami, innymi artykułami sanitarnymi i chemią gospodarczą. Pokrzywdzoną jest znana wrocławska firma sprzedająca przez internet między innymi właśnie te towary. Prokuratura wyliczyła szkodę na przeszło 28 milionów złotych. Do sądu trafił akt oskarżenia w tej sprawie. Zarzuty usłyszało sześć osób. W tym były prezes firmy od handlu internetowego.

Wszystko działo się pomiędzy kwietniem 2014 a marcem 2015. Przekręt wymyślił – zdaniem oskarżenia – Sebastian M. pracownik firmy handlującej w internecie. To on odpowiedzialny był za kupowanie i sprzedawanie takich towarów jak pieluchy.

Mechanizm? Banalny. Kupował towar w firmie, która była oficjalnym dystrybutorem producenta. Potem sprzedawał go swoim znajomym, ale znacznie taniej. Czasem nawet za połowę ceny zakupu. W efekcie firma zatrudniająca Sebastiana M. traciła potężne pieniądze, on sam i jego znajomi sporo zarabiali. Na rynku zaś pojawił się podejrzanie tani towar. Tańszy niż oficjalne ceny u oficjalnego dystrybutora tego produktu. I to z uwzględnieniem wszystkich możliwych rabatów. Po raz pierwszy tak tanie pieluchy zauważono w maju 2014 roku.

Zdaniem prokuratury w spisku uczestniczył szef Sebastiana, prezes firmy zajmującej się handlem internetowym. On też dostawał tanie pieluchy i sprzedawał je. Za pomocą firmy, która należała do jego narzeczonej. Inni uczestnicy przekrętu zakładali różne firmy tak by ukryć, że tanie pieluchy trafiają tylko do jednego odbiorcy.

Kluczowe dla powodzenia przekrętu było ukrycie faktu, że firma handlowa sprzedaje towar taniej niż cena, za jaką go kupiła. Sebastian M. - przekonywać ma w sądzie oskarżenie - wymyślił jak to ukryć. Fałszował księgowe zapisy w systemie komputerowym firmy. Fikcyjnie zwiększał ilość kupionych produktów. Przykładowo jeśli kupił 100 sztuk po 10 złotych to w systemie księgowym zapisywał 200 po 5 złotych. Suma jaką zapłacił dostawcy – 1000 zł – zgadzała się.

Mówimy o firmie zajmującej się handlem w internecie. Tu nikt nie ma żadnych magazynów, do których wjeżdżały pieluchy. Do odbiorcy trafiały bezpośrednio z hurtowni – od dystrybutora produktu. W pokrzywdzonej przekrętem firmie był tylko „wirtualny magazyn”. W internetowym systemie zapisywano ile, jakich produktów kupiono i sprzedano. Jeśli wierzyć ustaleniom śledztwa to ten właśnie „wirtualny magazyn” zgubił Sebastiana i jego szajkę.

A wszystko dzięki lojalnemu pracownikowi firmy handlującej w internecie. Zwrócił uwagę na „wirtualny magazyn” z pieluchami. Zauważył niesprzedany towar wart miliony złotych. Zainteresował się tym, zgłosił przełożonym. Tak cała historia zaczynała wychodzić na jaw. Sebastian M. nie miał jak „sprzedać” towaru z owego magazynu. Bo on nie istniał naprawdę. Był fikcyjny.

Z lektury aktu oskarżenia wynika, że uczestnicy przekrętu – ci którzy kupowali towar po zaniżonych cenach – zaczęli pozbywać się własnego majątku. Gdy tylko okazało się, że afera wyszła na jaw.

Główny oskarżony Sebastian M. przyznał się do oszustwa i – jak napisał prokurator w akcie oskarżenia - „złożył obszerne wyjaśnienia”. Nie przyznał się do drugiego z – postawionych mu – zarzutów czyli prania brudnych pieniędzy. Owe „brudne pieniądze” to właśnie zyski z przestępczego – jak chce oskarżenie – procederu. Do zarzutów nie przyznał się prezes – dziś już były prezes - firmy sprzedającej towary w internecie. Przekonywał na przesłuchaniach, że nie wiedział jakoby uczestniczył w przestępstwie. Prokurator będzie przekonywał sąd, że prezes nie ma racji, że o wszystkim świetnie wiedział i zarabiał na oszukiwaniu firmy, którą powinien był rzetelnie zarządzać.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Wrocławska firma oszukana przez pracownika na 28 mln zł! Mechanizm był banalny - Gazeta Wrocławska

Komentarze 37

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

M
Max
Tak długo jak każdy przekręt, czyli tak długo jak się tylko da!
H
Handlowiec
Gdybys miał jakikolwiek kontakt z prowadzeniem biznesu, to bys wiedział że "wirtualny magazyn" jest zwykłym stanem magazynowym w każdym systemie sprzedażowo/księgowym. Szczególnie w handlu internetowym, gdzie możesz sprzedać tylko to co masz na stanie, a więc dostęp do ilości towaru na magazynie jest on-line i jest kluczowy dla prowadzenia takiego biznesu! Kłamstwem jest więc to że tylko dzięki lojalnemu pracownikowi udało się ujawnić przekręt. Księgowość musiała o nim wiedzieć od samego początku....
A
Arek
Tak długo jak się tylko da! 28 milionów zysku, to chyba wystarczająco długo?!
P
Polak
co dalej? przecież to jest bez sensu. Ile taki biznes może trwać?
R
RS
Jakie obroty musiała mieć ów oszukiwana firma, skoro jej księgowi nie dopatrzyli się 28 mln zł w skali roku?
T
Tomasz
Te, Handlowiec, a przeczytałeś do końca, czy tylko nagłówek?
O
Orzeł biznesu
Chodzi o oszukiwanie pracodawcy poprzez zaniżanie ceny zakupu, po to aby podstawiona firma mogła kupic dużo taniej i to ta podstawiona firma miała zarabiać miliony.
c
coś mi umyka
Nie jestem orłem biznesu - na czym polega przekręt w kupowaniu drożej i sprzedawaniu taniej?
D
Dziubek
Chyba nie przeczytałeś materiału dokładnie
a
as
jak można nie zauważyć obrotu na 28 milionów złotych we własnej firmie? a sami dostawcy nie upominali się o zapłatę za sprzedany towar?
w
wlasnie
jestem z likwidacja wiezien dla takich ludzi.Co z tego,ze on pujdzie siedziec jak kasy i tka nikt nie odzyska.Sprawa prosta 100zl dzialka dzienna za prace i taki ktos pracuje tak dlugo,az odpracuje caly dlug,a czy on bedzie pracowal 5 lat czy 55 to juz mnie nie interesuje.A nie do wiezienia na 7 lat wychodzi po 5 i jest wielce szanowanym bogatym obywatelem ktory do konca zycia nic nie mosi robic a ja uczciwy mosze pracowac do 67 lat na nedzna emeryture.
d
dlugo_pis
...naiwne bajki z wyprowadzania towaru...a tak naprawde chodzi o wyludzanie vat za nieistniejacy obrot...
A
Amen
....Jurek zrób coś....
P
Polak
To prawda, ale niektórzy skundleni z pejsami,szybko się uczą!
H
HANDLOWIEC
Jeżeli przekręt miał polegać na kupowaniu zawyżanych ilości po obniżonej cenie, to w systemie sprzedażowym na stanie magazynowym powinny wisieć niesprzedane miliony sztuk towaru!!! To jest podstawowa funkcjonalność każdego systemu komputerowego!!!
Przejdź na stronę główną Tygodnik Ostrołęcki
Dodaj ogłoszenie