MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Wpadka fotoradaru

mb
Na Podkarpaciu kierowca starego jelcza wygrał z fotoradarem. Sąd uznał, że 20-letni pojazd nie mógł jechać aż tak szybko, jak wykazało urządzenie wyprodukowane w Ostrowi Mazowieckiej.

Policjanci z Łańcuta na Podkarpaciu mają fotoradar wyprodukowany w zakładach ZURAD w Ostrowi Mazowieckiej. W lutym rozstawili go we wsi Krasne, na trasie do Rzeszowa. W kilkanaście dni potem właściciel 20-letniego jelcza-składaka dostał z łańcuckiej policji informację, że tego dnia przejeżdżał swoją ciężarówką przez Krasne z prędkością 125 km/h. W tym miejscu dopuszczalna jest prędkość 60 km/h. Policja zaproponowała kierowcy za to wykroczenie 500 zł mandatu oraz 10 pkt karnych. Właściciel jelcza nie zgodził się z werdyktem fotoradaru. Powołał się na wykres z tachografu, z którego wynikało że jechał wtedy z prędkością ok. 60 km/h oraz na opinie specjalistów z zakładów Jelcz, którzy autorytatywnie stwierdzili, że pojazd w takim wieku i takim stanie technicznym nie może jechać szybciej niż 90 km/h. 21 września br. sąd grodzki w Rzeszowie uniewinnił więc właściciela jelcza od zarzutu przekroczenia prędkości. Fotoradar marki Fotorapid był używany przez policję w Łańcucie od roku. Wykonał w tym czasie ok. 12 tys. zdjęć i wcześniej ani razu kierowcy nie kwestionowali jego wskazań. - To w ogóle pierwszy taki przypadek, że ktoś zakwestionował wiarygodność odczytu dokonywanego przez nasze urządzenia - zapewnia Andrzej Konarzewski z Zakładu Urządzeń Radiolokacyjnych ZURAD w Ostrowi Mazowieckiej. - Sąd nie stwierdził jednoznacznie, że to jest wina naszego urządzenia. Sąd stwierdził jedynie, że jest niemożliwe, żeby ten samochód jechał z taką prędkością. My jednak podchodzimy do tego z pełną powagą. Ten fotoradar był jeszcze na gwarancji i wrócił do nas od razu po tym zdarzeniu. Urządzenie było sprawne, przez dwa tygodnie poddawaliśmy je bardzo różnym próbom. To, co zdarzyło się w Łańcucie, to incydent, ale mimo to próbowaliśmy wymusić efekt, który tam się przypadkowo pojawił, tzn. kontrolowaliśmy przede wszystkim duże pojazdy. Wykonaliśmy nim ponad 1000 zdjęć i ani razu nie popełnił błędu. Incydentalne zdarzenie z Łańcuta będziemy brać pod uwagę w dalszych pracach badawczych nad udoskonaleniem urządzenia. Ostrowska fabryka produkuje jako jedyna w Polsce kilkadziesiąt takich urządzeń rocznie. Jeden kosztuje 94 tys. zł. Zagraniczne są o wiele droższe. Fotoradary używane są przede wszystkim przez policję, choć ostatnio - po zmianie przepisów - samorządy kupują je także dla straży miejskich. Fotoradar z zakładów w Ostrowi dla swoich strażników kupił np. samorząd Inowrocławia. Koszt zakupu zwrócił się po 4 miesiącach. Fotoradar z Łańcuta powrócił do właściciela. Na wszelki wypadek poddano go ponownej legalizacji w jednostce niezależnej od producenta.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki