Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Wolontariusze na misjach

(mn)
Wolontariusze opowiadają wolontariuszom o misjach
Wolontariusze opowiadają wolontariuszom o misjach M. Nożyńska
Wojtek Dorobiński z Łomży był na misji w Togo, Paweł Suchta z Wyszkowa na Białorusi, Agnieszka Milewska z Ostrołęki przygotowuje się do misji w Timorze. 2 grudnia na zaproszenie działającej przy MDK-u grupy inicjatyw lokalnych Tęcza przyjechali do Makowa, gdzie spotkali się z młodzieżą.

Wszyscy troje należą do Międzynarodowego Wolontariatu Kanosjańskiego, który powstał w 1987 roku we Włoszech. Wolontariusze kanosjańscy pracują zarówno we własnych ojczyznach jak i na placówkach w Afryce, Ameryce Południowej i Azji. Wojtek, Paweł i Agnieszka opowiadali, jak wygląda pobyt na placówkach misyjnych. Wolontariusze z Tęczy pytali, kto może wyjechać na misję, ile kosztuje wyjazd, jak porozumiewać się z tamtejszą ludnością, jak wygląda pomoc ludziom itp.
- Trzeba mieć postawiony jasny cel, odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego tam jadę - twierdzi Paweł Suchta. - Jeśli człowiek nie ma potrzeby podzielenia się z innym człowiekiem sobą, łaskami i zdolnościami, które otrzymał od Boga, niech lepiej się tam nie wybiera.
- Nie wystarczy sama chęć, żeby pojechać na misję - mówi Wojtek. - Trzeba uczestniczyć w naszych spotkaniach, być wcześniej wolontariuszem, który czymś się wykazuje. Wyjazd na misję to nie jest taka prosta decyzja. Na jakiś czas zostawiamy kraj, pracę, rodzinę, znajomych, wszystko. Jedziemy w inny świat, kulturę. Marzy mi się, żeby wyjechać kiedyś na misję ze swoją przyszłą żoną.
Wojtek opowiedział wolontariuszom z Makowa o miesięcznym pobycie na misji w Togo.
- Przez pierwszych dziesięć dni prowadziliśmy zajęcia dla dzieci, które codziennie przychodziły do nas z różnych wiosek. To było dla mnie niesamowite. Dzieci biły się o kartkę papieru i kredki, które im daliśmy, a których wcześniej nie znały. Nie wiedziały, co mają z tym robić. Przygotowaliśmy im kiedyś ucztę. Mieliśmy tam piekarnię. Upiekliśmy dwieście bułek, zrobiliśmy kanapki z pastą rybną. Dzieci nie jadły tak jak u nas, ale po kruszynce, by jak najdłużej mieć w ręku tę bułkę. Gdy poczęstowaliśmy je cukierkiem, oblizywały papierek, by jak najdłużej czuć ten smak. Tam człowiek uświadamia sobie, że nie potrzebuje dużo, aby być szczęśliwym. Po miesiącu pobytu w Afryce stwierdziłem, że ja nie mam powodów do narzekania.
Agnieszka związana jest z wolontariatem kanosjańskim od trzech lat. Powiedziała, że na misji każdy robi to, w czym jest najlepszy w kraju:
- Na spotkaniach w Polsce uczymy się nie tylko języków i kultury danego kraju, ale także tego, jak będziemy pracować na misjach, jak być misjonarzami, jak przedstawić ludziom Boga. Mamy uczyć ich pewnych rzeczy i przez to przekazywać chrześcijaństwo.
Wojtek, Paweł i Agnieszka przygotowują się obecnie do długoterminowego wolontariatu w Afryce. Spotkanie z nimi odbyło się przy okazji wystawy fotograficznej pn. "Blask Czarnego Lądu", którą można było oglądać w galerii M. Zdjęcia pochodziły z Centrum Informacji Misyjnej i zostały dostarczone do Makowa dzięki uprzejmości Waldemara Otłowskiego.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki